Kolinda Grabar-Kitarović, prezydent Chorwacji, gwiazdą mundialu?
Po niedzielnym finale mundialu nie milkną zachwyty nad prezydent Chorwacji Kolindą Grabar-Kitarović. Niestety, piewcy jej politycznego talentu najczęściej nie mają pojęcia, o kim mówią.
Prezydent Kolinda Grabar-Kitarović zaistniała w masowej, również polskiej, świadomości jako polityk najbliższy swojemu ludowi, bo najintensywniej kibicujący.
Alexei Nikolsky/Russian Presidential Press and Information Office/TASS/Forum

Prezydent Kolinda Grabar-Kitarović zaistniała w masowej, również polskiej, świadomości jako polityk najbliższy swojemu ludowi, bo najintensywniej kibicujący.

Wielu twierdzi, że w niedzielne popołudnie na moskiewskich Łużnikach to ona skradła wszystkim show. Nie zważając na rzęsisty deszcz, ubrana w koszulkę narodowej reprezentacji, ściskała się po kolei z każdym chorwackim zawodnikiem – wtedy już – wicemistrzem świata. Z niektórymi zawodnikami, jak z najlepszym piłkarzem mistrzostw Luką Modriciem, pozostawała w pomnikowym uścisku nawet przez dłuższą chwilę, szepcząc mu do ucha najpewniej słowa o wylewie dumy narodowej, jaką filigranowy rozgrywający i jego koledzy z drużyny wywołali w czasie mistrzostw w tej niewielkiej nadadriatyckiej nacji.

Czytaj także: W świecie dyplomacji coraz gorzej z kindersztubą

Na urlopie w klasie ekonomicznej

W ogóle Kolinda bohaterem mediów była przez cały mundial. Nie opuściła ani jednego meczu Chorwatów, na wszystkie (podobno, informacje na ten temat są bardzo trudne do zweryfikowania) podróżując rejsowymi liniami w klasie ekonomicznej i siedząc obok swoich wyborców, którzy wówczas byli jednak przede wszystkim współkibicami. W dodatku na dni spędzone na mistrzostwach wzięła oficjalnie urlop z pracy, dzięki czemu nikt nie może oskarżyć jej o marnowanie czasu i przejadanie pieniędzy chorwackich podatników.

Kiedy już na mecze docierała, szał wokół niej był nie mniejszy. Burza blond włosów, czerwone obcasy, nieodzowna koszulka w chorwacką szachownicę, uśmiech nieschodzący z ust. I to niezależnie od tego, czy Chorwaci akurat prowadzili (a każdy mecz fazy pucharowej zaczynali od gola straconego), czy przegrywali. Niezależnie też od tego, obok kogo akurat przyszło jej siedzieć w loży VIP-ów – czy byli to przedstawiciele duńskiego, czy rosyjskiego rządu. Aż wreszcie przyszedł finał, a właściwie następująca po nim ceremonia wręczenia złotych i srebrnych medali. I wtedy już protagonista, zwłaszcza w oczach mediów centrowych i liberalnych, mógł być tylko jeden. Władimir Putin mógł być jedynym, nad którym otwarto parasol, Emmanuel Macron mógł w przemoczonej koszuli tańczyć z liderem francuskiej kadry Kylianem Mbappé, ale to Kolinda Grabar-Kitarović zaistniała w masowej, również polskiej, świadomości jako polityk najbliższy swojemu ludowi, bo najintensywniej kibicujący.

Prezydent Chorwacji ma więcej luzu niż polscy politycy?

I wtedy się zaczęło. Użytkownicy mediów społecznościowych i większość portali internetowych w naszym kraju rozpoczęli kampanię peanów na cześć chorwackiej pani prezydent. Prześcigano się wręcz w uzasadnieniach jej wybitnych cech i politycznego talentu. Jedni zwracali uwagę na jej bezpośredniość, bliskość wyborców we wspomnianej, ikonicznej już niemal klasie ekonomicznej. Inni mówili o niechęci do pompatyczności i spontanicznych reakcjach, celowo zestawiając Kolindę z polskimi politykami, tradycyjnie raczej powściągliwymi w swoich manifestacjach radości. Padał też argument, że Kolinda w koszulce narodowej reprezentacji i tak ma więcej powagi niż Andrzej Duda w garniturze (choć w miejsce Dudy można by wpisać nazwisko dowolnego krajowego polityka). Wreszcie niektórzy pokusili się nawet o śmiałą tezę, że chorwacka prezydent wykiwała nawet Putina, bo to on miał błyszczeć w czasie finału, a wszyscy i tak patrzyli na Kolindę.

Na usprawiedliwienie warto podkreślić, że na jej punkcie oszalał cały świat – think tank przy Światowym Forum Ekonomicznym stwierdził nawet, że po finale Kolinda „dała innym politykom niezwykle stanowczą lekcję przywództwa”. Szkoda jedynie, że przy tworzeniu listy cnót pani prezydent nikt praktycznie nie zagłębił się w jej polityczną biografię.

Czytaj także: Chorwacja skręca w prawo

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj