Świat

Po narodowemu

Rosja: Putin bierze się za język

Lech Mazurczyk / Polityka
Wkrótce Władimir Putin podpisze nową ustawę językową, która zagrozi trwaniu większości z ponad 250 języków Federacji. Bo prawdziwy Rosjanin mówi po rosyjsku.
Uczennice w bibliotece jednej z najbardziej prestiżowych szkół w stolicy Dagestanu, Machaczkale.Alexander Ryumin/Tass Uczennice w bibliotece jednej z najbardziej prestiżowych szkół w stolicy Dagestanu, Machaczkale.

Rosyjska Duma Państwowa przyjęła niedawno ustawę o „wolnym wyborze” języka w edukacji powszechnej. „Wolny wybór” to jednak śmiertelne zagrożenie dla języków mniejszości narodowych, alarmują ich społeczni liderzy i eksperci. Na Kaukazie Północnym mówią i piszą o kolejnej fali rusyfikacji. Ustawa czeka na podpis prezydenta Putina.

„Wolny wybór” języka dla klas 1–5 oznacza ni mniej, ni więcej to, że języki mniejszości na starcie przegrają z rosyjskim, zdecydują względy praktyczne. Krytycy ustawy idą nawet dalej: twierdzą, że jest niezgodna z konstytucją Federacji Rosyjskiej, która gwarantuje naukę języków mniejszości. I że deputowani tą ustawą zmieniają konstytucję.

Putinolodzy są przekonani, że to nie powstrzyma prezydenta przed podpisaniem ustawy. Mimo sprzeciwu różnych środowisk i wątpliwości jego własnej Rady Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego i Praw Człowieka. Putin ją podpisze, bo nowe prawo odpowiada politycznej logice obecnego etapu: wzmocnieniu władzy centralnej, pełnemu podporządkowaniu prezydentowi biurokracji regionalnych i lokalnych, budowaniu tożsamości „rosyjskiego świata”, gdzie mówi się i myśli po rosyjsku – i silnego państwa, nie tylko na Kaukazie.

Ustawę poparł już m.in. Ramzan Kadyrow, przywódca Czeczenii, a ostatnio autor wierszy o potędze rosyjskiego futbolu i mundialu, oczywiście po rosyjsku. Nie miał też nic przeciwko niej rosyjski pisarz Zachar Prilepin, były komisarz polityczny donieckich separatystów. W obozie krytyków są natomiast działacze społeczni i eksperci, przeciwnicy agresywnej i antydemokratycznej polityki Rosji wobec Kaukazu. Ich zdaniem Rosja wykorzystuje rosyjskojęzyczny przekaz do podkreślenia swojej roli i przewagi w lokalnych i regionalnych konfliktach. Traktuje swój język jako rodzaj broni.

Chyba nie przypadkiem w dyskusji o wzmocnieniu i tak dominującej pozycji języka rosyjskiego wzięli też udział Białorusini. W opozycyjnym białoruskim internecie pojawił się plakat z hasłem: „Jeśli nie będziesz się uczył narodowego języka, to przyjdą do ciebie zielone ludziki!”.

Putin pomysłodawca

Putinolodzy wiążą nowe prawo z wystąpieniem prezydenta latem ubiegłego roku w Joszkar-Ola. To stolica Republiki Mari El nad środkową Wołgą, gdzie język mniejszości etnicznej Mari ma oficjalny status, równy z rosyjskim. Mari El jest jedną z 26 autonomicznych republik i okręgów Rosji, które oferowały co najmniej pierwsze lata edukacji podstawowej w swoich oficjalnych językach mniejszości. W tamtym przemówieniu Putin mówił, że język rosyjski jest „duchową strukturą kraju”, „naszym językiem państwowym” i że „nie da się go zastąpić niczym innym”, zaś „zmuszanie kogoś do nauki obcego języka jest równie nie do przyjęcia jak obniżenie poziomu rosyjskiej edukacji”.

Trudno nie zgadnąć, że to prezydent – a nie Duma – jest pomysłodawcą nowego prawa. Podobnie jak wielu Rosjan, uważa, iż większy może więcej. Symptomatyczna jest w tym kontekście odpowiedź Wiaczesława Nikonowa, przewodniczącego Komitetu ds. Edukacji i Nauki Dumy na pytanie, jakie języki są uważane za narodowe. Wszystkie języki narodów Rosji – odpowiedział. Ale kwestia ich liczby jest złożona. Ano właśnie, w tym bogactwie można się pogubić.

W systemie edukacyjnym Federacji Rosyjskiej dopuszczonych jest 58 języków. Federalne programy edukacyjne są zatwierdzane w 13 językach narodowych, 36 języków ma status urzędowy. Języków żywych, ciągle używanych jest ponad 250. A problem dotyczy, w różnym stopniu, ponad 20 proc. mieszkańców Federacji – rosyjski nie jest pierwszym językiem dla ok. 30 mln ludzi. Dodatkowo mozaika językowa Rosji zmienia się pod wpływem polityki państwa, które ma raczej imperialne priorytety i ciągle za mało pieniędzy na edukację i kulturę.

Troska Putina o język rosyjski ma jednak kontekst nie tylko polityczny. Co dziesiąty z 15 mln wewnętrznych emigrantów zarobkowych, przybywający do Moskwy czy Petersburga, nie zna rosyjskiego. Trudno im znaleźć pracę, często lądują na społecznym marginesie. Specjaliści alarmują też o coraz gorszych „kompetencjach językowych” absolwentów szkół średnich i wyższych, a nawet o rosnącym problemie wtórnego analfabetyzmu.

W każdej kolejnej kadencji Putin zgłasza pomysły wzmocnienia języka rosyjskiego w systemie edukacji. Temat nie jest więc dla niego nowy. W 2015 r. na Kremlu podczas posiedzenia Prezydenckiej Rady ds. Języka Rosyjskiego roztrząsano przypadek policjanta, który w protokole kolizji samochodowej zrobił 15 błędów ortograficznych. Prezydent skomentował krótko: „Dobrze, że mandat potrafi wystawić”.

Wystąpienie prezydenta w Republice Mari El wywołało serię inspekcji szkolnych w całej Rosji. Chodziło o zbadanie, czy rodzice i uczniowie rzeczywiście mają prawo wyboru języka edukacji oraz czy języki mniejszości etnicznych nie są uprzywilejowane względem rosyjskiego. W Kazaniu, stolicy Tatarstanu, sąd ukarał mandatem dyrektora znanej szkoły sportowej „Słońce” za preferowanie tatarskiego. Lekcji tego języka było więcej niż rosyjskiego, do tego nauka rosyjskiego odbywała się „w salach nieodpowiadających standardom bezpieczeństwa i higieny pracy”. Po tym wyroku społeczność tatarska natychmiast zwiększyła zakres nauki języka ojczystego prowadzonej przez meczety.

Projekt nowej ustawy językowej przeszedł przez Dumę w atmosferze silnego sprzeciwu mniejszości narodowych. Ale jedyną republiką, która otwarcie zaprotestowała, był właśnie Tatarstan. Jego przedstawiciele odwoływali się do specjalnego porozumienia podpisanego jeszcze w latach 90. z władzami centralnymi. To wtedy prezydent Rosji Borys Jelcyn przyznał Tatarstanowi wyjątkową władzę nad swoimi zasobami naturalnymi i zapewnił oficjalny status języka tatarskiego. Putin nie jest jednak zainteresowany przedłużeniem tego kontraktu.

Wszyscy po rosyjsku

Na początku 2018 r., gdy projekt pojawił się w Dumie, protestowali działacze społeczni z Kaukazu Północnego. Ten region Rosji jest praktycznie pozbawiony szkół, w których uczniowie mogliby uczyć się w swoim ojczystym języku. W zasadzie nie otwiera się nowych placówek, w ubiegłym roku oddano jedną w Osetii Północnej i kilka wiejskich oddziałów w Dagestanie. Nie ma jednak w Dagestanie instytucji edukacyjnych, w których pełne nauczanie odbywa się w językach regionalnych. Nie ma też takich szkół w Czeczenii i Inguszetii, które są niemal jednolicie nierosyjskie etnicznie. W obu tych regionach ludzie nadal na co dzień używają języków regionalnych. Jednak według socjolingwistów brak systematycznej edukacji w językach ojczystych ostatecznie doprowadzi je do śmierci.

Takiego zdania jest m.in. dyrektor Centrum Praw Człowieka z Kabardo-Bałkarii Walery Katażukow: Etniczne kultury w Rosji stoją w obliczu śmiertelnego zagrożenia – twierdzi. I uważa, że odpowiada za to Moskwa. W ostatniej dekadzie czas przeznaczony na szkolną naukę języków regionalnych w Kabardo-Bałkarii zredukowano o połowę, wiele szkół zamknięto. Według Katażukowa cel jest widoczny jak na dłoni: wszystkie szkoły z przechyłem regionalnym mają być zamknięte, wszyscy przechodzą na rosyjski. Jeśli matura będzie tylko po rosyjsku, jak proponuje nowa ustawa, to wybory rodziców są łatwe do przewidzenia – nikt nie będzie utrudniał życiowego startu swoim dzieciom.

Kiedy projekt ustawy językowej był głosowany w Dumie, żaden z przedstawicieli północno-kaukaskiego regionu nie podniósł jednak ręki przeciwko. Nie było to zaskoczeniem, bo są oni dobierani głównie ze względu na lojalność wobec władz centralnych. Inaczej było na poziomie lokalnym. Tuż przed przyjęciem ustawy grupa przedstawicieli 12 rosyjskich republik etnicznych, w tym pięciu z Kaukazu Północnego, wezwała do zablokowania nowych przepisów. W mediach społecznościowych, zwłaszcza w Czeczenii, powszechnie krytykowano tchórzliwych polityków, którzy nie potrafili przeciwstawić się Putinowi. W Inguszetii aktywiści wdrożyli projekt dubbingowania popularnych filmów animowanych w języku ingusz. Zaapelowano wręcz o rezygnację z cyrylicy.

Język elastyczny

Nikt nie ma wątpliwości, że na nowej ustawie skorzystają głównie etniczni Rosjanie, czyli zdecydowana większość obywateli Federacji. Szczególnie Rosjanie w tych republikach i okręgach autonomicznych, gdzie przynajmniej statystycznie dominują mniejszości. Nie będą musieli już zawracać sobie głowy nauką lokalnych języków. A miejscowe rosyjskie elity dla siebie i swoich dzieci jako drugi język najczęściej wybierają angielski.

Deputowani Dumy, czyli oficjalni autorzy nowej ustawy, przekonują, że żadnej dyskryminacji nie będzie. Nawet jeśli większość rodziców i dzieci wybierze jako język narodowy rosyjski, co chyba wkrótce się stanie normą, to dla chętnych, w miarę możliwości, stworzy się warunki do nauki ich języków narodowych. Nowa ustawa przewiduje nawet powołanie federalnego funduszu wspierającego takie lokalne inicjatywy. Jak to będzie wyglądać w praktyce, można się domyślać. Chociaż premier Dmitrij Miedwiediew uspokaja, że wszystko się ułoży.

Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W ubiegłym roku, gdy Łotwa i Ukraina przyjmowały ustawy określające m.in. zasady nauczania języka rosyjskiego w tych państwach, rosyjska Duma wydała oświadczenie, w którym prawo uchwalone przez sąsiadów nazwała „etnicznym ludobójstwem”. Język Rosjan potrafi być elastyczny.

Polityka 34.2018 (3174) z dnia 21.08.2018; Świat; s. 46
Oryginalny tytuł tekstu: "Po narodowemu"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Polscy autorzy plagiatorzy

Dzisiejszy czytelnik potrafi szybko wytropić podobieństwa i oskarżyć o plagiat. Przekonali się o tym kolejni polscy autorzy.

Aleksandra Żelazińska
12.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną