Świat

Michelle Bachelet nowym komisarzem ds. praw człowieka ONZ

Michelle Bachelet nowym komisarzem ds. praw człowieka ONZ

Michelle Bachelet, Wysoki Komisarz ds. Praw Człowieka w ONZ Michelle Bachelet, Wysoki Komisarz ds. Praw Człowieka w ONZ Fabrice Coffrini / Forum
Była dwukrotna prezydent Chile wraz z początkiem września objęła stery jednej z największych i najważniejszych agend wewnątrz Narodów Zjednoczonych.

Życiorys Michelle Bachelet zdaje się napisany specjalnie pod jej obecną rolę. Urodzona w inteligenckiej rodzinie, której korzenie sięgają XIX-wiecznej emigracji z południa Francji, od najmłodszych lat była zaangażowana w działalność społeczno-polityczną. Jeszcze w czasie nauki w liceum wstąpiła do młodzieżówki Partii Socjalistycznej i pracowała jako wolontariuszka w biedniejszych dzielnicach Santiago. Aktywność w partii łączyła ze studiami na wydziale medycyny stołecznego uniwersytetu, jednak jedno i drugie brutalnie przerwał zamach stanu 11 września 1973 r. Bachelet, podobnie zresztą jak tysiące jej kolegów i koleżanek z partii, stanęła w opozycji do dyktatury Augusto Pinocheta, za co została wydalona z uniwersytetu.

Cień dyktatury: więzienie, tortury, śmierć ojca

Prawdziwe konsekwencje zaangażowania politycznego nadeszły jednak dopiero kilka miesięcy po zamach stanu. Jej ojciec Alberto Bachelet, generał chilijskich sił powietrznych, był jednym z najwyższych rangą oficerów armii, którzy sprzeciwili się przejęciu władzy w kraju przez wojsko. Za niesubordynację i popieranie zamordowanych wcześniej szefów sztabu Rene Schneidera i Carlosa Pratsa został wtrącony do więzienia, gdzie zmarł w 1974 r. po kilku miesiącach tortur. Oficjalną przyczyną zgonu był atak serca, choć rodzina Bachelet nigdy nie przestała obwiniać dyktatury o śmierć generała.

Sama późniejsza pani prezydent również była więziona przez Pinochetystów. Wraz z matką trafiły do Villa Grimaldi, cieszącego się wyjątkowo złą sławą miejsca tortur i przesłuchań więźniów politycznych. Wypuszczona w 1975 r., uciekła z kraju – najpierw do Australii, a potem do NRD, gdzie skończyła studia medyczne na berlińskim uniwersytecie Humboldta. Do Chile wróciła pod koniec lat 70., stała się jedną z ważniejszych postaci opozycji demokratycznej i zaangażowała się w działalność na rzecz poprawy publicznej opieki zdrowotnej.

Michelle Bachelet, pierwsza kobieta prezydent Chile

Po odzyskaniu przez Chile demokracji w 1990 r. ponownie weszła do polityki – najpierw jako deputowana do parlamentu, potem minister zdrowia, obrony narodowej i wreszcie – głowa państwa. W 2006 r. została wybrana pierwszą kobietą na stanowisku prezydenta Chile. I choć była to kadencja niełatwa, podczas której jej rząd niemal w pierwszych tygodniach został prawie obalony przez paraliżujące cały kraj strajki uczniów liceów i studentów protestujących przeciwko podwyżkom cen biletów autobusowych, Chilijczycy dali jej szeroki mandat do działania, zwłaszcza w kwestiach społecznych i symbolicznych.

Czytaj także: Wielkie manifestacje feministyczne w konserwatywnym Chile

Polityka pamięci i rozliczanie zbrodni dyktatury

Zgodnie z przewidywaniami rozliczenie zbrodni dyktatury i polityka pamięci były dla Michelle Bachelet jednym z priorytetów. Jednym z jej najważniejszych dokonań było wznowienie działań tzw. Komisji Valecha – zespołu śledczych dokumentujących zeznania ofiar dyktatury i identyfikujących systemowe narzędzia prześladowań politycznych wprowadzone przez dyktaturę Pinocheta. Pierwsza część prac komisji w latach 2004–05, zidentyfikowała ponad 38 tys. przypadków tortur i prześladowań w pierwszych latach istnienia reżimu. Ponownie powołana pod koniec kadencji Bachelet dodała jeszcze kolejne 10 tys. przypadków tortur zidentyfikowanych w 18-miesięcznym śledztwie.

Muzeum Pamięci i Praw Człowieka w Santiago de Chile

Największym pomnikiem działalności Michelle Bachelet na rzecz praw człowieka jest jednak znajdujące się w centrum Santiago de Chile Muzeum Pamięci i Praw Człowieka. Obecna wysoka komisarz ONZ zapowiedziała jego powstanie już w 2007 r., i mimo problemów z lokalnymi władzami i przedłużającą się budową udało jej się otworzyć muzeum na dwa tygodnie przed końcem kadencji. Mieszczące na czterech piętrach głównie fotografie i oryginalne dokumenty z czasów dyktatury muzeum jest dziś nie tylko hołdem dla ofiar represji, ale także bardzo aktywnym centrum badań i debat na temat pamięci zbiorowej i wyzwań stojących przed światowym ruchem praw człowieka. Choć poświęcone historii Chile, muzeum oferuje przekaz mocno uniwersalny, odzwierciedlający właśnie naturę praw człowieka. Wielokrotnie mówiła zresztą o tym sama Bachelet, podkreślając, że choć przypadek chilijski był wyjątkowo brutalny, prześladowania i tortury dzieją się na całym świecie – dlatego też pierwsza część wystawy w stołecznym muzeum poświęcona jest dyktaturom całego świata i zdjęciom z działalności opozycji demokratycznej z różnych krajów, m.in. z Polski lat 80.

Czytaj także: Pedofilia położyła się głębokim cieniem na wizycie Franciszka w Chile

W myśl dobrze znanej w Polsce (chociażby ze sporu o Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku) prawidłowości działalność Bachelet i istnienie Muzeum Pamięci i Praw Człowieka bardzo przeszkadza chilijskiej prawicy, pośród której wciąż znajduje się wielu apologetów zamachu stanu z 1973 r. Następca Bachelet i obecny prezydent Chile Sebastian Piñera do muzeum pierwszy raz zajrzał dopiero w 2012 r., a więc dwa lata po objęciu urzędu. Dzisiaj jego rząd chce wręcz doprowadzić do zamknięcia placówki, pozbawiając ją państwowych dotacji (do wstrzymania działalności muzeum nie doszło na razie tylko dzięki masowym protestom obywatelskim i publicznym zbiórkom pieniędzy).

Michelle Bachelet Wysokim Komisarzem ds. Praw Człowieka w ONZ

Póki Bachelet pozostawała ważną osobą w krajowej polityce, rządząc krajem jeszcze przez jedną kadencję w latach 2014–18, Muzeum, a wraz z nim publiczna pamięć o dyktaturze i ochrona praw człowieka, plasowały się wysoko na liście priorytetów władz federalnych. Teraz jednak była pani prezydent będzie musiała walczyć na wielu nowych frontach. Po zakończeniu swojej drugiej kadencji prezydenckiej, osiągnąwszy wszystko, na co w krajowej polityce pozwala chilijska konstytucja, od września objęła rolę Wysokiego Komisarza ds. Praw Człowieka w Organizacji Narodów Zjednoczonych. I choć wydawać by się mogło, że to stanowisko czysto figuratywne, jej pozycja wcale nie będzie wyłącznie ceremonialna. Poprzednik Bachelet na tym stanowisku jordański dyplomata Zeid Ra’ad al-Hussein wsławił się w ubiegłym roku zdecydowaną krytyką administracji Donalda Trumpa, nielegalnie przetrzymującej na lotniskach tysiące podróżnych z krajów muzułmańskich, w tym posiadaczy zielonej karty. Doprowadził tym amerykańskich dyplomatów do furii, a ambasador USA przy ONZ Nicki Halley wyzwała go od ignorantów i nieuków.

Ponadto oficjalny mandat Wysokiego Komisarza nakazuje osobie piastującej to stanowisko monitorować przestrzeganie takich wartości, jak prawa mniejszości etnicznych i seksualnych, prawa kobiet, ale także wolność słowa i poszanowanie rządów prawa. W opublikowanym na swoim koncie na Twitterze krótkim filmie powitalnym Bachelet przypomniała o uniwersalnym charakterze praw człowieka, zapowiadając też nacisk na ochronę praw kobiet. Jeszcze jako prezydent Chile zliberalizowała ustawę aborcyjną, popierała też związki partnerskie i prawa osób transpłciowych. Jako wysoki komisarz ds. praw człowieka może też powoływać specjalne zespoły śledcze badające prześladowania i represje rasowe, polityczne czy religijne. I biorąc pod uwagę listę problemów, z którymi musi się zmierzyć niemal natychmiast po objęciu urzędu, z tej właśnie możliwości skorzysta najszybciej.

Lud Rohingja, Jemen, Wenezuela, Nikaragua i… Polska?

Rada ds. Praw Człowieka ONZ zbiera się na trzytygodniowe posiedzenie w najbliższy poniedziałek – 10 września. Na agendzie znajdą się zapewne kwestie najpilniejsze: konflikt w Jemenie, katastrofa ekonomiczna w Wenezueli i stojąca na krawędzi wojny domowej Nikaragua. Bachelet chce jednak szybko rozpocząć śledztwo w sprawie możliwości dokonania ludobójstwa przez birmańskich generałów na członkach ludu Rohingja. W pierwszych wypowiedziach publicznych zapowiedziała też, że w dalszej perspektywie czasowej chce zająć się również problemami nadużywania władzy i łamania zasad praworządności, również w krajach rozwiniętych. Niewykluczone zatem, że z czasem Michelle Bachelet przyjdzie zająć się też Polską.

Dlaczego Aung San Suu Kyi milczy w sprawie Rohingjów?
Franciszek milczy na temat prześladowań Rohingjów. Czy to papieżowi wypada?

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak być empatycznym i jednocześnie pozostać szefem

Dlaczego dobry szef powinien być inteligentny emocjonalnie.

Katarzyna Czarnecka
14.05.2019
Reklama