Wszystkie troski prezydenta Rosji
Władimir Putin, prezydent Rosji
DIRCO/GovernmentZA/Flickr CC by 2.0

Władimir Putin, prezydent Rosji

Kolejny raz prezydent Putin zdecydował się na rzucenie wyzwania Zachodowi w 2014 r., kiedy za sprawą ukraińskiego Majdanu podważone zostały wpływy rosyjskie w tej poradzieckiej republice. Idąc za ciosem i spełniając przy tym marzenia Rosjan o odbudowie imperium, zdecydował się na aneksję Krymu i tym samym złamanie prawa międzynarodowego. Dzięki temu popularność prezydenta osiągnęła swoje maksimum, 87 proc., a sami Rosjanie chwalili swojego przywódcę za „odzyskiwanie utraconych terytoriów rosyjskich”. W sferze międzynarodowej nie było już tak miło. Rosja znalazła się w izolacji międzynarodowej, obciążona sankcjami Zachodu – tak ze strony Unii Europejskiej, jak USA. Sankcjami tak bolesnymi, że skutecznie uniemożliwiły powrót na stabilną ścieżkę wzrostu gospodarczego i osłabiły szanse na wyjście ze stagnacji gospodarczej.

Czytaj także: Putin bierze się za język

Trump wymarzoną opcją Kremla

Nadzieję na poprawę sytuacji, na swoistą normalizację i „powrót do gry” niósł wybór Donalda Trumpa na urząd prezydenta USA pod koniec 2016 r. Rosjanie zdecydowali się w każdy możliwy sposób pomóc kandydatowi republikańskiemu, który poprzez swoją naturę biznesmena oraz interesy z Rosją był wymarzoną opcją dla Kremla.

Euforia trwała jednak krótko, a Moskwa musiała zmierzyć się z efektem „nadmiaru sukcesu”. To znaczy nadmiaru kłopotów, które spowodowała swojemu faworytowi w Białym Domu, a które na tyle skutecznie związały mu ręce, że zamiast „resetu 2” szef MID Siergiej Ławrow musiał gasić pożar „wojny dyplomatycznej”, w wyniku której zamrożono dyplomatyczne kontakty między stolicami. Podobnie płonną nadzieję wzbudziło spotkanie prezydentów w Helsinkach tuż po wrześniowym szczycie NATO w Brukseli tego roku. Entuzjazm i tym razem trwał niedługo, ponieważ pod koniec września Amerykanie wprowadzili nowe sankcje na Rosję, poszerzając czarną listę do 72 nazwisk – oficerów wywiadu i polityków – oraz kompanii rosyjskich podejrzewanych o mieszanie się w proces wyborczy w USA.

Omen czy wsio budiet charaszo?

W efekcie rosyjska gospodarka otrzymała kolejny cios, a prezydent powód do niepokoju. Uzasadnionego niepokoju. Od dłuższego czasu stara się wraz ze swoją ekipą uzdrowić stan rosyjskiej gospodarki, tak by obywatele mogli poczuć nieco większą stabilizację, a on zdobyć większą swobodę działania. Problem jednak w tym, że im częściej prezydent Putin lub szef jego rządu Dmitrij Miedwiediew jak mantrę powtarzają „wsio budiet charaszo”, tym więcej powodów do niepokoju mają i władza, i obywatele.

I tak Kreml zdecydował się na wprowadzenie kilku trudnych reform – tak trudnych, że z ich ogłoszeniem poczekano do inauguracji mistrzostw świata w piłce nożnej. Miały one odciągnąć uwagę Rosjan od radykalnej reformy, natomiast zakaz manifestacji podczas tej masowej imprezy miał wygasić falę protestów. Nic bardziej mylnego. Mundial minął, a kontestacja nie wygasła. I nie stał za tym Aleksiej Nawalny, dyżurny opozycjonista i krytyk korupcji kremlowskiej. Frustracja i opór społeczny były autentyczne i na tyle silne, że prezydent Putin zaproponował złagodzenie założeń reformy.

Czy Putin sobie poradzi?

Nie wiadomo tylko, czy ten mały kamyk nie doprowadzi do osunięcia się stosu. Oburzenie Rosjan nie wynika z prostej kalkulacji, że nie mają szans, zwłaszcza mężczyźni, dożyć wieku emerytalnego. Wynika ona z nałożenia się bolesnego poczucia ponownego ubożenia oraz świadomości bizantyjskiego bogactwa elit kremlowskich i wszechogarniającej systemowej korupcji. Frustracja ta dała swoje ujście najpierw w dosyć licznych jak na warunki rosyjskie protestach organizowanych przez Nawalnego, a następnie w wynikach wrześniowych wyborów regionalnych. Zdecydowanie nie będzie łatwo je wygasić, zwłaszcza że widoki na poprawę sytuacji tak Rosjan, jak państwa są mało optymistyczne. I nie mają znaczenia próby odciągania uwagi sprawami międzynarodowymi – wojną w Syrii, irańskim programem jądrowym, zestrzeleniem rosyjskiego samolotu w Syrii czy reakcją międzynarodową na wielkie manewry Wostok 2018. Rosja słabnie. I zdaje sobie z tego sprawę prezydent Putin, pytanie tylko, jak sobie z tym wyzwaniem poradzi.

Czytaj także: Wojna z Rosją może być nieuchronna

Dr Agnieszka Bryc jest adiunktem na Wydziale Politologii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zajmuje się m.in. polityką zagraniczną Federacji Rosyjskiej.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj