Świat

USA: Kara śmierci za aborcję?

Przez stanową Izbę Reprezentantów przeszła ustawa zakazująca aborcji, gdy tylko da się zidentyfikować bicie serca płodu. Przez stanową Izbę Reprezentantów przeszła ustawa zakazująca aborcji, gdy tylko da się zidentyfikować bicie serca płodu. Forum
Donald Trump ma szansę przejść do historii jako prezydent, który rozpętał wojnę z kobietami. Pierwsza bitwa rozegra się w Ohio.

Aborcja pójdzie pierwsza – ostrzegali demokraci, bijąc na alarm, gdy Donald Trump mianował sędziego Kavanaugh do Sądu Najwyższego. Nie będzie tak źle – pocieszały się republikańskie kobiety, które cenią legalny dostęp do aborcji, ale wciąż chcą uprawiać politykę zgodnie z linią partii.

Aborcja jest na zawsze?

W Ameryce panuje nierozsądne przeświadczenie, że Roe v. Wade, prawo, które od 1973 r. konstytucyjnie gwarantuje kobietom dostęp do aborcji, jest nie do obalenia. Republikanie z Ohio są odmiennego zdania. Ohio z populacją ponad 11 mln to siódmy najludniejszy stan w USA. Wybory prezydenckie z 2016 i do parlamentu w 2018 r. pokazują, że w odróżnieniu od wielu innych stanów robi się tu coraz bardziej konserwatywnie.

Na początku miesiąca przez stanową Izbę Reprezentantów przeszła ustawa zakazująca aborcji, gdy tylko da się zidentyfikować bicie serca płodu. W wypadku aborcji przestępcami będą zarówno kobiety, jak i ich lekarze – i w obu przypadkach grozi im do roku więzienia oraz grzywna w wysokości 2,5 tys. dol. Bijące serce można wykryć już w szóstym tygodniu ciąży, gdy większość kobiet nawet nie wie, że jest w ciąży. Oznacza to, że w momencie gdy zaczną podejrzewać ciążę, na aborcję w Ohio będzie już za późno. Ustawa nie wyklucza przypadków gwałtu czy kazirodztwa. Gdy ciąża zagraża życiu matki – wtedy można.

Jeśli ustawa przejdzie przez stanowy Senat, trafi do podpisu na biurko gubernatora. Gubernatorem Ohio jest obecnie Joh Kasich, umiarkowany republikanin, który starł się z Trumpem w prawyborach prezydenckich w 2016 r. Kasich zawetował podobną próbę legislacyjną w 2016 r., lecz od stycznia jego urząd przejmie republikanin Mike DeWine, który już zapowiedział, że podpisze.

Nowa definicja „osoby” w USA

Tydzień później, kiedy Ameryka dopiero co otrząsnęła się z szoku, okazało się, że Izba Republikanów ma dla nas kolejną niespodziankę. Grupa posłów (w większości mężczyzn) proponuje rozszerzyć definicję „osoby” tak, żeby objęła „nienarodzonych ludzi”. Konsekwencją takiego legislacyjnego rozszerzenia byłaby możliwość interpretowania aborcji jako morderstwa. Republikanie proponują kompletny zakaz aborcji na terenie stanu i karę dożywocia w więzieniu czy nawet karę śmierci.

Czytaj także: Podbrzusze w podziemiu. O aborcji się nie mówi, aborcję się robi

Wiele stanów – jak Iowa czy Północna Dakota – próbowało manipulować przy Roe v. Wade. W obu przypadkach ustawy o „biciu serca” zostały zatrzymane przez sędziów federalnych jako niezgodne z wcześniejszymi postanowieniami Sądu Najwyższego. Alabama właśnie zagłosowała za wprowadzeniem do stanowej konstytucji poprawki gwarantującej prawa „nienarodzonym”. W Zachodniej Wirginii tnie się fundusze na aborcję. Teraz, gdy Trump mianował całą armię nowych sędziów, losy dostępu do aborcji będą zależeć od nich. Stąd już prosta droga do Sądu Najwyższego, gdzie przewaga konserwatystów zademonstruje się w pełnej glorii.

Czym grozi kryminalizacja aborcji

Kryminalizacja aborcji zwykle prowadzi do dwóch scenariuszy. Pierwszy to nieszczęśliwa matka (często samotna) i nieszczęśliwe dziecko, a także brak pieniędzy. Drugi to powrót do czasów, gdy aborcja odbywa się bez pomocy lekarza. Przed 1973 r. setki amerykańskich kobiet umierało, próbując dokonać aborcji. Dziś, jeśli Stany Zjednoczone zakażą aborcji, Amerykanki będą pewnie robiły to samo co Polki – zamawiały ją przez internet. Tabletki aborcyjne zmniejszają ryzyko śmierci, ale trauma popełniania „zbrodni”, w dodatku zbrodni samotnej, zostaje.

Decyzja o przerwaniu ciąży jest wystarczająco ciężkim doświadczeniem; kryminalizacja aborcji robi z niego traumę. Jedna na cztery Amerykanki przed 45. rokiem życia miała aborcję – to 23 proc. Z opcji przerywania ciąży korzystają również republikanki, często za radą lub wiedzą swoich republikańskich ojców lub partnerów. Swoją wstydliwą decyzję usprawiedliwiają wyjątkowymi okolicznościami, bo przecież „nie są takie”, tylko po prostu „zdarzyło się”. Jednocześnie – na poziomie politycznym – odmawiają takich samych przywilejów innym kobietom, często w gorszej sytuacji finansowej.

Trump rozpęta wojnę z kobietami?

Reagan poprowadził Amerykę na „wojnę z narkotykami” (skończyła się przepełnionymi więzieniami i kryzysem opioidowym), Bush zaczął „wojnę z terrorem” (skończyła się Państwem Islamskim), a Trump ma szansę przejść do historii jako prezydent, który rozpętał wojnę z kobietami.

Trump ma gdzieś aborcję, w odróżnieniu np. od swojego konserwatywnego wicka Mike’a Pence’a, który kiedyś wyznał, że nie zjadłby kolacji z inną kobietą niż jego własna żona. Nie sądzę, żeby Trump miał na temat aborcji sprecyzowane poglądy, natomiast podejrzewam, że w swojej długiej karierze nowojorskiego playboya zapłacił (lub, co gorsza, nie zapłacił) przynajmniej kilku kobietom, które zaszły z nim w ciążę. Faktycznie, podczas kampanii prezydenckiej coś tam bąknął, idiotycznie, że być może kobiety należałoby karać za przerywanie ciąży, potem zaczął się plątać i więcej na temat aborcji nie mówi.

Przepaść kulturowa w USA

Jest natomiast jasne, że lwia część paktu między prezydentem a partią republikańską sprowadza się do dawania im wolnej ręki w kwestiach tzw. moralnych. W pewnym sensie amerykańscy ewangelicy tolerują Trumpa m.in. dlatego, że widzą w nim szansę na zniesienie legalnej aborcji. Prawdziwa wojna zacznie się od nowego roku, kiedy Kongres w Waszyngtonie weźmie się do roboty. O atakach na aborcję w różnych stanach na pewno jeszcze usłyszymy. To jeden z wiecznie gorących tematów w USA, kwestia, która boleśnie uświadamia Amerykanom dzielące ich różnice kulturowe. Te różnice kulturowe pozwolą odwrócić uwagę obywateli od dronów zabijających cywilów, od udziału Ameryki w wojnie w Jemenie i od korupcji uprawianej przez Trumpa.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Rynek

Jak PGNiG dosala Zatokę Pucką

Dlaczego mieszkańcom nadmorskiego Kosakowa przeszkadza, że morze jest słone?

Ryszarda Socha
12.11.2019
Reklama