Świat

Czy Rosja odda Kuryle? Nie ma nic za darmo

Kuryle. Wyspa Szykotan Kuryle. Wyspa Szykotan Надежда Голумбиевская / Wikipedia
Problem trwa już ponad 70 lat, ale tym razem ma być przełom. Czy rzeczywiście powinniśmy się go spodziewać?

Tym razem ma być przełom. Wyspy Kurylskie wrócą do Japonii. Premier Shinzo Abe na początku roku odwiedził mogiłę swego ojca, byłego ministra spraw zagranicznych (1982–86), który pracował nad traktatem pokojowym z Rosją. Abe oświadczył, że dzieło to jest bliskie zwieńczenia. „Znajdujemy się w decydującym momencie” – dodał. W Moskwie nie ma tak daleko posuniętego optymizmu i symbolicznych gestów, mimo że sam Władimir Putin zaproponował premierowi Shinzo Abe przygotowanie i podpisanie traktatu.

Czytaj także: Rosja testuje przygotowanie do wojny

Jak Rosja zajęła Kuryle

Problem trwa już ponad 70 lat. Tuż przed atakiem amerykańskim na Hiroszimę do wojny z Japonią jako ostatni z aliantów przystąpił Związek Radziecki. Pierwszy atak przypuścił na należące do Japonii Wyspy Kurylskie. Ich aneksję zaakceptowała konferencja jałtańska. Nikita Chruszczow podczas zimnej wojny proponował Japonii zwrot dwu z nich (5 proc. spornego terytorium) w zamian za podpisanie traktatu pokojowego. Nie zgodziła się. Miała poparcie Stanów Zjednoczonych, które nigdy nie uznały tej zdobyczy terytorialnej swego wojennego sojusznika.

Kolejnym rosyjskim politykiem, który proponował Japonii rozwiązanie kwestii kurylskiej, był Borys Jelcyn. Bezskutecznie. Rosjanie zawsze stali na stanowisku, że Japonia powinna uznać zajęcie Kuryli jako wynik II wojny światowej i dopiero po podpisaniu traktatu pokojowego wystąpić z propozycją zwrotu wysp. Tak samo myśli i działa Władymir Putin. Mimo to zaproponował premierowi Shinzo Abe podjęcie wspólnej próby znalezienia rozwiązania. Rozmowy trwają, w połowie stycznia Moskwę odwiedzi minister spraw zagranicznych Japonii, by przygotować wizytę premiera. Ma do niej dojść jeszcze w tym miesiącu.

Kuryle jak Hongkong?

Co leży na negocjacyjnym stole? Japończycy twierdzą, że najpierw kwestia kurylska, a zaraz potem traktat pokojowy. Rosjanie są za swoim porządkiem rzeczy. Zamierzają też oddać dwie z czterech wysp – nawet nie oddać, a wydzierżawić – by Japończycy, jak pisze rosyjska prasa, mogli zrealizować „model Hongkongu”.

Japończycy oświadczyli, że w przypadku zwrotu Wysp nie będą wysuwali wobec Rosji roszczeń finansowych, o czym informują rosyjskie media. Przeciwnie, sfinansują przesiedlenie swoich rodaków do Rosji lub w inne wybrane przez nich miejsce. Więcej, premier Shinzo Abe zaproponował, by zapytać mieszkańców Wysp o ich opinię o powrocie do Japonii. Jest to intrygująca propozycja, zważywszy że ulubionym tematem lokalnej, kurylskiej prasy jest japoński rewanżyzm.

Krym w pakiecie

Rosjanie położyli jeszcze na stole postulat uznania przez Japonię aneksji Krymu i odstąpienia od sankcji nałożonych na nią za Krym i Donbas. To chyba kluczowy element propozycji Putina, który umieszcza kurylskie negocjacje w kolejnej próbie legitymizacji polityki zagranicznej Kremla. Dodajmy, że jest to postulat, którego Japonia nie jest w stanie spełnić.

Według badań Centrum Lewada w Moskwie ponad 74 proc. Rosjanek i Rosjan sprzeciwia się oddaniu Wysp Kurylskich. Argumenty padają różne, od historycznych, że już nawet ostatni car Rosji zawarł niekorzystny pokój z Japonią po wojnie 1905 r., do posądzeń o zdradę ojczyzny za pieniądze, które kremlowska szajka otrzyma pod stołem, a które nigdy nie trafią do Rosji. Przeciwna tej transakcji jest armia, której okręty podwodne przywykły już do bezpiecznych kurylskich baz, a wyrzutnie rakietowe dają poczucie panowania w tej części świata. Jest też kwestia dostępu do Morza Ochockiego i połowów w tym akwenie.

Czytaj także: Japonia zrywa z pacyfizmem

Rosja odda wyspy?

Geopolitycznie Rosja wiele by nie straciła, oddając Japonii cztery kurylskie wyspy. Tokio zapewniło Moskwę, że nie rozmieści na nich baz amerykańskich.

Chyba jednak trudno sobie wyobrazić, by Rosja w formule pokojowych negocjacji, bez przymusu, oddała anektowane terytorium. To byłby niezwykły precedens otwierający zupełnie nowe perspektywy przed Gruzją, Ukrainą, Mołdawią i innymi miejscami uznawanymi przez Rosję za część swojego świata.

Z drugiej strony premier Japonii nad grobem swego ojca powiedział – przypomnijmy – że „moment jest decydujący”. Ładna scena w tamtejszej telewizji: premier jest krytykowany za politykę gospodarczą. To pewnie najtrafniejszy kontekst polityczny negocjacji. Podobnie jest w Moskwie; rosną nastroje patriotyczne, komuniści i nacjonaliści organizują marsze w Sachalinie przeciwko japońskiemu rewanżyzmowi i apelują do prezydenta, by nie oddawał kolejnego skrawka Rosji. Polityka zagraniczna jest przedłużeniem polityki wewnętrznej – tak powinien chyba brzmieć komentarz do kolejnej próby rozwiązania kwestii kurylskiej.

Czytaj także: W Rosji odradza się feudalna struktura społeczna

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jaka jest granica między normalnością a chorobą psychiczną?

Norma psychiczna – czy to w ogóle możliwe, by ją ustalić.

Anna Tylikowska
22.11.2016
Reklama