Świat

Chiński smok dostaje zadyszki

Do niedawna Chiny rosły na poziomie ponad 10 proc. rocznie. Do niedawna Chiny rosły na poziomie ponad 10 proc. rocznie. Mitch Altman / Flickr CC by SA
Chiny rozwijają się słabiej niż dotychczas, czego konsekwencje odczuje Zachód.

W 2008 r., kiedy gospodarka amerykańska i europejska wpadały w recesję, Chiny rosły nieprzerwanie, zmniejszając dystans do świata rozwiniętego. Dziś Chiny są drugą po USA gospodarką świata, a nawet pierwszą, jeśli liczyć wartość gospodarki miernikiem siły nabywczej (ppp). Według analityków banku HSBC w 2030 r. Chiny wyprzedzą USA, stając się największą gospodarką świata także według cen nominalnych. Nie ulega więc wątpliwości, że sytuacja gospodarcza w Chinach ma konsekwencje dla całego świata, a w szczególności dla Azji. Podobnie jak sytuacja gospodarcza w USA odbija się na całym świecie Zachodu.

Tymczasem ostatnie dane nie napawają optymizmem. Chiny co prawda rosną nadal i to grubo powyżej średniej światowej, ale dane za ostatnie półrocze 2018 r., a w szczególności za ostatni kwartał, w którym wzrost według danych oficjalnych spadł do 6,4 proc. (6,6 proc. za cały 2018 r.), są dla analityków niepokojące. Naturalnie większość państw Zachodu byłaby zachwycona, mogąc się poszczycić takim poziomem wzrostu, ale do niedawna Chiny rosły na poziomie ponad 10 proc. rocznie, a obecna stopa wzrostu jest najniższa od 1990 r. Państwa regionu, a w szczególności Tajwan, Korea, Singapur, Malezja i Wietnam, z którymi chińska gospodarka jest powiązana zasadą naczyń połączonych, najsilniej odczują skutki spowolnienia gospodarczego w Chinach. Ale konsekwencje będą szersze, sięgające na przykład globalnego rynku energii. Chiny są obecnie największym na świecie importerem paliw, importując od 2017 r. 8,4 milionów baryłek dziennie. Zwalniająca gospodarka będzie ograniczać popyt na energię. Dodatkowo USA, będące obecnie drugim na świecie importerem energii, są w coraz większym stopniu pod tym względem samowystarczalne. Generalnie należy się więc spodziewać niższych cen energii w najbliższych miesiącach.

Czytaj także: Chiny znalazły skuteczny sposób na uzależnienie od siebie słabych państw

Jak głębokie jest chińskie spowolnienie?

Chińskie źródła rządowe przekonują, że spowolnienie jest chwilowe i że gospodarka wkrótce wróci na szybszą ścieżkę wzrostu w wyniku proaktywnej polityki rządu. W rzeczywistości rząd chiński posiada liczne instrumenty regulujące stan gospodarki, jak choćby zasilanie banków większą ilością pieniędzy, ułatwianie procesu udzielania kredytów przedsiębiorstwom, inwestycje infrastrukturalne czy wreszcie zmniejszanie obciążeń podatkowych. W ostatnim kwartale 2018 r. rząd rzucił na rynek ponad 80 miliardów dolarów w celu zapewnienia bankom płynności pozwalającej na udzielanie kredytów, ruszyło również parę większych projektów infrastrukturalnych. Zapewne te działania poprawiły nieco stan produkcji przemysłowej i popytu konsumpcyjnego, które zanotowały większe wzrosty w grudniu 2018 r.

Natomiast analitycy przestrzegają przed zwrotem w kierunku interwencjonizmu państwa, który powiększa i tak już spore zadłużenie Chin, a efekty którego na razie nie są oszałamiające. Analitycy zwracają też większą uwagę na dogłębne dane sektorowe, które są bardziej niepokojące niż liczby podawane przez urząd statystyczny. Sprzedaż detaliczna zwolniła w drugiej połowie 2018 r., a w szczególności sprzedaż samochodów, która spadła aż o 19 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem, podobnie jak i sprzedaż smartfonów. Dane z sektora budowlanego również nie zachwycają. W 2018 r. poważnie zwolniła budowa nowych biur i fabryk. Generalnie analitycy przekonują, że rząd ukrywa prawdziwą skalę spowolnienia gospodarczego i że z oficjalnych danych dotyczących wzrostu PKB należy odjąć od 1–2 proc.

Czytaj także: Największy eksperyment w dziejach Chin

Powrót na ścieżkę szybkiego wzrostu

Interwencjonistyczna polityka rządu skutecznie powstrzymała spowolnienie w 2008 r. Tym razem poza tradycyjnymi instrumentami, które wówczas zastosowano – zasilenie rynku pieniędzmi i przyspieszenie infrastrukturalne – rząd zapowiada również inwestycje w rynek mieszkaniowy. Generalnie szacuje się, że rynek budowlany jest odpowiedzialny za około jedną czwartą całości aktywności gospodarczej w Chinach. Dotychczas władze z ostrożnością podchodziły do inwestycji w projekty mieszkaniowe, które są w Chinach źródłem korupcji, która z kolei staje się powodem do niepokojów społecznych, a nawet zamieszek.

Władze chińskie od dawna zapowiadają przekierowanie gospodarki z orientacji eksportowej na konsumpcję wewnętrzną. Wojna handlowa z USA jest dodatkowym bodźcem stymulującym odejście od obecnego uzależnienia od eksportu. Jednocześnie nadmierna polityka interwencjonistyczna może zepsuć stan finansów państwa, a ponadto grozi uruchomieniem mechanizmów społecznych (takich jak korupcja), które mogą szkodzić stabilności systemu monopartyjnego w państwie.

Czytaj także: W Chinach zaufanie do obywateli będzie mierzone w punktach

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

Hiroszima i Nagasaki – trauma Japonii

Ameryka przeczytała opis skutków zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę dopiero w rok po fakcie. Dla Japończyków to symbol narodowego męczeństwa. Wolą jednak nie rozpamiętywać, jaka droga zaprowadziła Japonię ku tragedii.

Adam Szostkiewicz
06.08.2020
Reklama