Świat

Pieniądze Kremla zaczynają kształtować włoską politykę

Matteo Salvini Matteo Salvini Tony Gentile/Reuters / Forum
Według tygodnika „L’Espresso” Władimir Putin miał zaoferować włoskiemu wicepremierowi Matteo Salviniemu trzy miliony euro na kampanię do europarlamentu.

Polityczne zainteresowanie Moskwy Rzymem rośnie sukcesywnie od co najmniej 2013 r., kiedy w wyborach parlamentarnych po raz pierwszy samodzielnie wystartował populistyczny Ruch Pięciu Gwiazd (M5S). Prowadzony jeszcze wtedy przez Beppe Grillo, telewizyjnego komika, który pod hasłami obalenia elit i zmiany systemu politycznego w kraju zbudował nową siłę na tamtejszej scenie politycznej, Ruch od samego początku mógł liczyć na przychylność Moskwy.

Czytaj także: Konkurs szpagatów, czyli jak partie łowią wyborców

Pieniądze zamiast uścisków

Poprzedni faworyt Kremla na Półwyspie Apenińskim, Silvio Berlusconi, powoli zsuwał się na margines historii, czas zatem było znaleźć jego następcę. Ponieważ jednak włoska polityka zaczęła właśnie wchodzić w okres rozdrobnienia, a na horyzoncie nie pojawiał się nikt o porównywalnej do Berlusconiego charyzmie i statusie, Rosjanie zdecydowali się postawić w tym wyścigu na dwa konie równocześnie. Od kilku lat sukcesywnie wspierają zarówno antyestablishmentowy M5S, jak i skrajnie prawicową Ligę, dawniej znaną jako Liga Północna i regularnie wchodzącą w różnego rodzaju porozumienia z formacjami Berlusconiego.

Wysiłki Kremla przyniosły pierwsze owoce w ubiegłym roku, kiedy to obie faworyzowane przez Putina partie zajęły dwa pierwsze miejsca w wyborach parlamentarnych, tworząc później koalicję rządzącą. Do tej pory jednak wsparcie Rosjan ograniczało się do dyplomatycznych deklaracji, uścisków dłoni przed kamerami i cichej pomocy propagandowej. Teraz w tej relacji pojawia się trudny do zignorowania wątek finansowy.

3 mln euro na kampanię

Jak donosi w swoim najnowszym wydaniu (z niedzieli 24 lutego) tygodnik „L’Espresso”, jeden z najbardziej prestiżowych tytułów na włoskim rynku, rosyjskie władze miały zaoferować Salviniemu wsparcie w wysokości 3 mln euro na pokrycie kosztów kampanii do Parlamentu Europejskiego. Oficjalnie transakcja miała zostać przeprowadzona pod postacią sprzedaży 3 mln ton oleju napędowego przez włoski koncern naftowy ENI. Odbiorcą miał być rosyjski państwowy petrogigant Rosneft, za paliwo płacący w 12 miesięcznych ratach o wysokości 250 tys. euro każda. Dalej pieniądze te, za pomocą złożonej sieci spółek widmo i zależności kapitałowych, miały trafić na konto Ligi i pomóc Salviniemu sfinansować kampanię. W transakcję zaangażowany miał być również co najmniej jeden działający w kilku krajach europejskich bank i jeszcze jedna rosyjska spółka państwowa.

Inicjatorem tej oferty był rosyjski prawnik Ylia Andreevich Yakunin, a odbiorcą – Gianluca Savoini, bliski przyjaciel i wpływowy doradca Salviniego, obecnie jeden ze spin doktorów Ligi i całej koalicji rządzącej. Obaj panowie spotkali się w moskiewskim hotelu Metropol 18 października 2018 r. przy okazji oficjalnej wizyty Salviniego na Kremlu. Sam Salvini zniknął wtedy dziennikarzom z pola widzenia na mniej więcej sześć godzin, uruchamiając lawinę spekulacji. Najwięcej zwolenników zyskała we włoskich gazetach hipoteza o spędzeniu czasu w towarzystwie rosyjskich prostytutek i późniejszej wizycie w prywatnej willi Putina. Biorąc pod uwagę weekendowe doniesienia „L’Espresso”, do grona tych teorii wypada jeszcze dodać możliwe negocjacje o finansowym wsparciu ze strony Kremla przed kampanią do eurowyborów.

Dziennikarze obstają przy swoim

Nie wiadomo, czy transakcja doszła do skutku. Obie jej strony stanowczo zaprzeczają, że taka oferta w ogóle pojawiła się na stole. Zarząd Ligi grozi pozwem redakcji „L’Espresso”, z kolei kremlowskie służby prasowe całą sprawę bagatelizują, podkreślając, że jeśli nie ma śladu przelewów w oficjalnych dokumentach obu spółek, to takowe nigdy nie miały miejsca.

Dziennikarze twardo obstają przy swoim. Stefano Vergine, współautor niedzielnej publikacji, udzielił już kilku wywiadów dla zagranicznych mediów, podkreślając pewność jego ustaleń. Zapowiada też kolejne artykuły poświęcone podejrzanym transakcjom między Rzymem i Moskwą. Jego głównym źródłem jest inny rosyjski prawnik, współpracownik Yakunina, który w opisanej transakcji miał odpowiadać za polityczną stronę projektu, czyli przekazanie pieniędzy na konto Ligi i współtworzenie całej kampanii.

Czytaj także: Po co Kaczyński spotykał się z Salvinim

Czarna Księga Ligi

Vergine, który związki włoskich partii politycznych z Kremlem bada od kilku lat, wraz z Giovannim Tizianem stworzył tzw. Czarną Księgę Ligi. Książka ukaże się w najbliższych tygodniach i oprócz wątków finansowych ma odsłonić mechanizmy współpracy w zakresie dezinformacji, propagandy i budowania wizerunku w mediach społecznościowych. Zwłaszcza ten ostatni wątek może okazać się niezwykle ważny dla zrozumienia wzrostu poparcia Ligi. Salvini jest bowiem jednym z najaktywniejszych w sieci polityków nie tylko we Włoszech, ale nawet w całej Europie. Transmisje na żywo na Facebooku prowadzi praktycznie z każdej swojej podróży służbowej, a rozmowa w komentarzach na tej platformie jest dla niego podstawowym sposobem komunikacji z wyborcami i przedstawiania planów politycznych. Nierzadko padają w nich stwierdzenia gwarantujące mu później obecność na pierwszych stronach gazet, jak w ubiegłym roku, kiedy za komplement uznał nazwanie go przez opozycję „barbarzyńcą i dewiantem”.

Stefano Vergine twierdzi, że za tymi nieprzeciętnymi zdolnościami komunikacji internetowej stoi Aleksander Dugin, jeden z głównych ideologów Kremla. Pod jego obszar działania podpadają przede wszystkim kraje Europy Zachodniej – Francja, Hiszpania i Włochy. Właśnie tam Dugin ma werbować potencjalnie proputinowskich polityków i osłabiać rządy zwłaszcza partii o silnym kursie proeuropejskim.

Danuta Hübner: To nie będą zwykłe wybory

Szerpa Salviniego na Kremlu

Nie bez znaczenia w całej układance jest też Savoini. Jego związki z Kremlem są bodaj najlepiej udokumentowane w omawianej przez Vergine siatce połączeń. Tworząc profil Savoiniego w ubiegłym roku, włoska edycja magazynu „Vanity Fair” nazwała go „szerpą Salviniego na Kremlu”. Z kolei portal Buzzfeed News donosił, również w 2018 r., o jego zaangażowaniu w rekrutowanie włoskich najemników do walki po rosyjskiej stronie w konflikcie o Krym. Co ciekawe, Liga i władze rosyjskie zdementowały dotychczas wątek pomocy finansowej, ale nie fakt zorganizowania samego spotkania w hotelu Metropol.

Widać, że całe zamieszanie i trwająca od miesięcy fala oskarżeń o związki z Rosją Salviniemu i Lidze nie szkodzą. W sondażach prowadzi dość pewnie, mając 32 proc. poparcia, co może przełożyć się nawet na 30 mandatów w europarlamencie (obecnie ma ich sześć). Drugi, z niecałymi 26 proc., jest Ruch Pięciu Gwiazd, wokół którego niedawno powstała nowa, antyestablishmentowa formacja europejska. W jej skład wszedł już m.in. Kukiz ’15, spekuluje się też o udziale, w jakkolwiek zinstytucjonalizowanej formie, przedstawicieli francuskiego ruchu żółtych kamizelek, również posądzanych o bliskie związki z Kremlem. W tej chwili wygląda zatem na to, że we włoskiej odsłonie eurowyborów Rosja zwycięstwo ma zapewnione.

Czytaj także: Koalicji Europejskiej trudno będzie przebić obietnice PiS

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Amazońska dżungla płonie, świat nie reaguje

Trwa najgorszy w historii okres pod względem pożarów w amazońskiej dżungli. Las pali się w rekordowym tempie – od ubiegłego czwartku zlokalizowano co najmniej 9500 pojedynczych wybuchów ognia.

Mateusz Mazzini
22.08.2019
Reklama