Świat

Czy Ukraińcy wiedzą, jaką przyszłość wybierają?

Kogo wybiorą Ukraińcy? Kogo wybiorą Ukraińcy? Vasily Fedosenko/Reuters / Forum
Po jednej stronie polityk doświadczony, przewidywalny i rozpoznawalny w Europie i na świecie. Po drugiej – nowicjusz, który chce się uczyć w biegu. Z pozoru wybór jest oczywisty. Ale to tylko pozór.

Ukraińcy idą dziś do urn. Czeka ich godzina prawdy, w drugiej turze muszą wybrać prezydenta, który będzie sprawował władzę przez pięć lat. Brzmi to może patetycznie, ale chwila jest wyjątkowa, a sprawa wymaga zastanowienia. Sondaże to nie wszystko, trzeba użyć obywatelskiego rozumu.

Czytaj także: Co musi się zdarzyć, by Zełenski nie został prezydentem?

Poroszenko czy Zełenski?

Po jednej stronie starający się o reelekcję Petro Poroszenko, polityk doświadczony, przewidywalny, rozpoznawalny w Europie i na świecie. Po drugiej – nowicjusz Wołodymyr Zełenski, aktor i komik, który próbuje udawać prostego Ukraińca z Krzywego Rogu i zapewnia, że polityki będzie się uczył w biegu. Z pozoru wybór jest oczywisty. Ale to tylko pozór.

Wydaje się nieprawdopodobne, że Ukraińcy od razu uwierzyli Zełenskiemu i że to on ma wszelkie szanse, by zostać prezydentem. Jego przewaga w sondażach jest ogromna – takiej sytuacji nie było nigdy w historii niepodległej Ukrainy.

Trudno powiedzieć, czy Ukraińcy wiedzą, jaką przyszłość wybierają. Zełenski nie ma programu, nie odniósł się poważnie do żadnej istotnej dla kraju kwestii. Kiedy w Donbasie ginęli ochotnicy, on uchylał się od służby wojskowej. Czy taki człowiek może być zwierzchnikiem sił zbrojnych, czy może się cieszyć autorytetem i wymagać patriotycznych postaw od rodaków?

Czy Ukraińcy wybiorą kota w worku?

Czy uda mu się zachować samodzielność? Całkiem możliwe, że będzie jedynie marionetką Ihora Kołomojskiego, oligarchy, który za wszelką cenę chce się odegrać na Poroszence za osobiste porażki. Sukces Zełenski zawdzięcza właśnie Kołomojskiemu i jego telewizji. Jaką cenę przyjdzie mu zapłacić po wygranej kampanii? Wiadomo, że kilkanaście razy podróżował do Genewy i Izraela, żeby z Kołomojskim się spotykać. Mają wspólnego prawnika, który zresztą towarzyszył Zełenskiemu w tych wojażach.

Zełenski jest właściwie wielką niewiadomą, kotem w worku. Poza tym, że jest nowicjuszem i w popularnym filmie odgrywa rolę idealnego prezydenta. Nie jest to wystarczająca rekomendacja do pełnienia najwyższego urzędu.

Ukraina ma przed sobą ważne decyzje. Europejska droga, na jaką wkroczył ten kraj, to nie są tylko bezwizowe podróże i prawo do pracy w Unii Europejskiej. To również obowiązki, konieczność reform i walki z korupcją, co dotychczas wychodziło marnie. To również zadanie ekonomicznego dźwignięcia kraju, który dziś trzyma się dzięki kroplówce międzynarodowych instytucji finansowych. To wreszcie kwestia zakończenia konfliktu w okupowanym przez Rosję Donbasie czy sprawa anektowanego Krymu. Nie wystarczy klękać przed Putinem, o czym mówi Zełenski. Zaprzestanie walki to kapitulacja. Kapitulacja to również możliwość dalszej aneksji. A już z pewnością nieustannej destabilizacji kraju.

Wybór Zełenskiego to ucieczka w marzenie

Czy Ukraińcy zechcą zadać sobie kilka pytań i dać na nie odpowiedź, zanim wrzucą kartkę do urny? A może wolą wierzyć populistycznym słowom kandydata? To nawet zrozumiałe, kiedy już drugie pokolenie żyje w sytuacji permanentnej reformy, której końca nie widać. Zawsze wybierano łatwiejszą drogę. Ale te wybory szybko się mściły. Wybór Zełenskiego też jest taką ucieczką: w marzenie, że będzie dobrze, że wszystko się ułoży, że „wystarczy nie kraść”. Ta pomyłka może być dużo bardziej gorzka. Pytanie, czy wyborcy mają tę świadomość.

Poroszenko popełnił wiele błędów. Niektóre da się wytłumaczyć trudną sytuacją kraju, innych nie da się wytłumaczyć w żaden sposób. Ale cel jego polityki jest jasny i zrozumiały: ani kroku wstecz, ani kawałka ziemi oddanej Kremlowi. Kierunek: Zachód, UE i NATO. Zakończenie wojny na warunkach Kijowa, nie na pasku Moskwy. To trudny plan. Poroszenko starał się go wypełniać. Nie poddał się i za to należy mu się szacunek.

Zełenski prezentuje się przy nim jako komik, co niewątpliwie wykazała niedawna „debata”. Jeśli walkę o fotel prezydenta wygra aktor, może nie będzie żyło się lepiej, ale śmieszniej z pewnością.

Czytaj także: Petro Poroszenko walczy o przetrwanie

Nowa sytuacja zaskoczeniem dla Warszawy

Ukraińcy wybiorą, jak zechcą, i nic nam do tego, prawdę mówiąc. To ich kraj, ich odpowiedzialność, ich przyszłość. To oni będą sobie pluć w brodę lub skakać z radości, jeśli ich oczekiwania się spełnią. Ale warto zauważyć, że polityczna zmiana w Kijowie wiąże się ze sporą niepewnością. Zełenski słowem nie wyjawił, jaką politykę zagraniczną zamierza prowadzić. Pytanie, czy w ogóle wie, jaką rolę ma do odegrania prezydent w relacjach międzynarodowych. Czy wie, jaki jest interes Ukrainy, jakie są realia? Gdzie zechce szukać wrogów, gdzie przyjaciół? Czy zechce kontynuować obraną drogę, czy raczej zatrzyma się w miejscu?

Stabilna Ukraina jest dla Polski sąsiadem idealnym. A Ukraina niestabilna, rozedrgana, niepewna drogi i wyboru między Moskwą i Brukselą? Nasze historyczne spory mogą okazać się mało znaczącą przepychanką.

Nowa sytuacja to pewnie będzie zaskoczenie dla Warszawy. Pan premier dotychczas Kijowa nie odwiedził. Kto wie, może dopiero z komikiem Zełenskim porozmawia jak równy z równym?

Czytaj także: Komicy u władzy

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Piotr Woźniak-Starak: na przekór

Mógł pójść na łatwiznę i odcinać kupony od dobrego pochodzenia. Ale wolał inaczej. W bohaterach filmów, które zdążył wyprodukować, bliscy widzą dziś jego samego.

Mariusz Sepioło
30.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną