Świat

Chilijski jezuita przez pół wieku molestował kobiety i nigdy za to nie odpowie

Renato Poblete Renato Poblete El Mercurio / GDA/Photoshot / EAST NEWS
Opublikowany właśnie raport uznaje ojca Renato Poblete winnym przestępstw seksualnych na co najmniej 22 kobietach, w tym czterech nieletnich. Duchowny nigdy nie odpowie za to, co zrobił – zmarł w 2010 r.

Latynoamerykańska prasa uznała jezuicki raport za dewastujący. Ojciec Poblete, jedna z najbardziej poważanych figur w najnowszej historii chilijskiego Kościoła, nigdy jednak nie odpowie za przypadki molestowania i gwałtu – zmarł w 2010 r. w wieku 85 lat. Za życia ani razu nie musiał tłumaczyć się ze swoich czynów ani przed sądem cywilnym, ani kościelnym. Wszystkie ofiary ujawniły się dopiero po jego śmierci.

Przestępstwa seksualne naznaczyły prawie całe jego kapłaństwo. Spośród zeznań 22 kobiet, wobec których dopuścił się molestowania fizycznego, gwałtu i wykorzystywania w relacji władzy, najstarsze dotyczyło wydarzeń z 1960 r., najświeższe – z 2008 r. Tak szeroka rozpiętość czasowa pokazuje jednoznacznie, że Renato Poblete był nie tylko wieloletnim i świadomym seksualnym drapieżcą, ale też że musiał być chroniony przez instytucje i pozycję jednego z najbardziej wpływowych chilijskich duchownych.

Czytaj także: Pedofilia. Odmiany, przyczyny, leczenie

Renato Poblete pod ochroną Kościoła

Zwłaszcza te ostatnie cechy pasują do jego życiorysu. Przez dekady był jednym z liderów chilijskiego Kościoła w zakresie pomocy ubogim i aktywizacji wykluczonych. Jeszcze niedawno uznawano go w tym kraju za wielkiego adwokata sprawiedliwości społecznej. Był też aktywny politycznie, w czasach dyktatury gen. Augusto Pinochet angażował się w pisanie petycji habeas corpus zaginionych opozycjonistów i w pomoc materialną dla ich rodzin.

Poblete był tak szanowany i na tyle obrotny, że z otwartymi ramionami przyjmowały go wszystkie strony politycznego sporu. Prezydent Chile, konserwatysta i multimiliarder Sebastian Piñera, stwierdził nawet, że „dla niego ojciec Poblete jest świętym, który zszedł z nieba jako dar dla narodu chilijskiego”. Była prezydent, a dziś wysoka komisarz ONZ ds. praw człowieka Michelle Bachelet pół roku przed jego śmiercią przyznała mu nagrodę 200-lecia Republiki Chile, jedno z najbardziej prestiżowych odznaczeń. Imieniem ojca Poblete nazwano jeden z nowo utworzonych parków w Providencia, zamożnej dzielnicy Santiago de Chile (nazwę zmieniono na początku roku, gdy ruszyło oficjalne śledztwo).

Czytaj także: Chilijski Kościół oczyścił się z pedofilów. Pora na Polskę

Grzechy chilijskiego Kościoła

Dziś jezuita jest w chilijskiej historii postacią raczej czarną. Lawinę doniesień zapoczątkowała w ubiegłym roku Marcela Aranda, 53-letnia pracowniczka naukowa Uniwersytetu Papieskiego w Santiago, najlepszej i najbardziej prestiżowej uczelni w kraju. Była ofiarą duchownego między 19. a 27. rokiem życia. Dokładnie opisała, jak Poblete, wówczas młody kapłan, najpierw dopuścił się na niej gwałtu, a potem zmuszał ją do stosunków z innymi mężczyznami. Kilkakrotnie zaszła w ciążę i za każdym razem dokonywała aborcji. Aranda nigdy nikomu o tym nie powiedziała, bo nie była w stanie przezwyciężyć wstydu i bała się zemsty. Jezuita szantażował ją i groził, że wszystkiego się wyprze, a ją oczerni i zrobi z niej prostytutkę.

Marcela Aranda zeznania złożyła bezpośrednio na ręce abp. Malty Charlesa Scicluny i hiszpańskiego księdza Jordiego Bertomeu, wysłanych do Chile przez papieża Franciszka. Ci dwaj kapłani znani są jako „pogromcy pedofilów”. Ich kilkumiesięczne śledztwo doprowadziło w ubiegłym roku do wykluczenia z kapłaństwa innej ikony chilijskiego katolicyzmu: Fernando Karadimy.

Skala ujawnionych przestępstw seksualnych popełnionych przez najważniejszych kapłanów i zatuszowanych przez dyktaturę Pinocheta przy wsparciu ówczesnego nuncjusza apostolskiego Angelo Sodano była tak ogromna, że do dymisji podało się wszystkich 34 biskupów. Choć ostatecznie Franciszek usunął tylko sześciu z nich, stało się jasne, że tamtejszy Kościół potrzebuje nowego otwarcia, ale przede wszystkim oczyszczenia się ze wszystkich grzechów przeszłości.

Czytaj także: Pedofilia położyła się głębokim cieniem na wizycie Franciszka w Chile

Zakon jezuitów „bez winy”

Sprawa ojca Poblete nabrała tempa, gdy pojawiły się wątki przestępstw seksualnych popełnionych na nieletnich. Opublikowany w czwartek jezuicki raport stwierdza winę kapłana w co najmniej czterech takich przypadkach. Waldo Bown, adwokat w sprawach karnych, który w imieniu chilijskich jezuitów zbierał zeznania, stwierdził jednoznacznie, że „wszystkie udostępnione mu deklaracje były wiarygodne, a wersje wielu ofiar udało się potwierdzić dzięki świadectwom osób trzecich”.

Choć raport nie pozostawia wątpliwości co do winy ojca Poblete, jego ofiary przyjęły wyniki śledztwa z umiarkowanym optymizmem. Kontrowersje wzbudza przede wszystkim fragment opisu rezultatów postępowania. Bown pisze, że „w historii przestępstw seksualnych popełnionych przez ojca Poblete nie stwierdzono winy ani współudziału zakonu”.

Takie postawienie sprawy czyni duchownego jedynym odpowiedzialnym za trwający prawie pół wieku proces seksualnego wykorzystywania kobiet. Co więcej, odrzuca hipotezę, jakoby Poblete był chroniony przez macierzystą instytucję. Bown pisze wprawdzie, że o jego skłonnościach i przestępstwach „wiedział szereg osób trzecich, zarówno duchownych, jak i świeckich”, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że z nieżyjącego od prawie dekady zakonnika uczyniono kozła ofiarnego.

Czytaj także: Watykan nieudolnie zmaga się z pedofilią w Kościele

Kościół w Chile oczyszcza się z przestępców

Ojcu Poblete udało się uniknąć odpowiedzialności. Inni chilijscy duchowni mogą mieć jednak dużo mniej szczęścia. Zgodnie z informacjami Prokuratury Generalnej w Chile toczy się aż 166 postępowań w sprawie molestowania, gwałtu i wykorzystywania seksualnego przez księży. Dotychczas status poszkodowanych uzyskało 221 osób. Wiele z tych spraw dotyczy przestępstw popełnionych przez księży z kręgu Fernando Karadimy, ale spora część została założona właśnie w reakcji na raport abp. Scicluny i ks. Bertomeu. Biorąc pod uwagę skuteczność władz w doprowadzaniu tych postępowań do wyroków skazujących, w Chile niebawem patrona może zmienić niejeden park, budynek czy szkoła.

Czytaj także: Znów szok w Watykanie. Kard. Pell uznany za winnego pedofilii

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Zapomniana historia Mietka Kosza

Film Macieja Pieprzycy „Ikar. Legenda Mietka Kosza” z brawurową rolą Dawida Ogrodnika przypomina wielką postać tytułowego niewidomego pianisty. To powód, by raz jeszcze zastanowić się nad wciąż nośnym mitem artysty straceńca.

Mirosław Pęczak
19.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną