Świat

Sąd Najwyższy dał zielone światło dla finansowania muru Trumpa

Granica między USA i Meksykiem w Tijuanie Granica między USA i Meksykiem w Tijuanie Forum
Niedawne głosowanie sędziów zakończyło się wynikiem 5:4. Oznacza to, że prezydent USA będzie mógł wykorzystać 2,5 mld dol. z budżetu Pentagonu na budowę zapory wzdłuż granicy z Meksykiem.

Postawienie muru na południowej granicy, w domyśle głównego instrumentu walki z nielegalną imigracją z Meksyku i krajów Ameryki Centralnej, było jedną z najgłośniej artykułowanych obietnic Trumpa. Z każdym miesiącem w Białym Domu projekt zyskiwał na znaczeniu – imigranci stali się obsesją, wrogiem publicznym numer jeden i zagrożeniem dla całej amerykańskiej państwowości.

Trump przekonywał, że granica jest nieszczelna, niemożliwa do upilnowania tradycyjnymi metodami. Twierdził nawet, że przygraniczne pasy terytoriów Meksyku i USA to de facto strefa wojenna, gdzie prawo nie obowiązuje. Między innymi dlatego jesienią ubiegłego roku wysłał tam niemal 10 tys. żołnierzy, członków personelu wojskowego i Gwardię Narodową, choć ci publicznie skarżyli się, że w Teksasie nie ma co robić, ich służba jest stratą czasu i pieniędzy i bardziej przydaliby się gdzie indziej.

Czytaj także: Fakty i mity o amerykańskiej granicy

Wielka zrzutka na mur Donalda Trumpa

Ubiegłotygodniowa decyzja Sądu Najwyższego zbliża prezydenta do budowy muru. Do tej pory sądy różnych instancji stanowiły dla niego w tej sprawie raczej zaporę nie do przejścia. Problematyczna była zwłaszcza idea wykorzystania w tym celu środków z budżetów różnych departamentów i agend federalnych. Na mur miały się zrzucić m.in. Departament Skarbu, Pentagon, Izba Celno-Migracyjna (ICE) i Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Budżety były jednak dawno dopięte i rozpisane na konkretne inwestycje. Finansowanie muru stało się ćwiczeniem z kreatywnej księgowości – komu zabrać, co i gdzie przesunąć. I tak w przypadku wspomnianych 2,5 mld z Departamentu Obrony pieniądze na zaporę przeniesiono z funduszy na podwyżki dla oficerów armii i dodatkowe programy szkoleniowe dla żołnierzy jadących na zagraniczne misje.

Przeciw takim manewrom od początku protestowała Amerykańska Unia Praw Obywatelskich (ACLU), pozarządowa organizacja broniąca praw człowieka i jeden z głównych sądowych przeciwników administracji Trumpa. W dwóch niezależnych pozwach rozpatrzonych w czerwcu przez sąd rejonowy w Oakland w Kalifornii ACLU dwukrotnie wygrało z Białym Domem.

Sędzia Haywood S. Gilliam Jr. orzekł, że przesunięcie tak dużych pieniędzy na budowę muru jest niezgodne z prawem. I to mimo że w związku z mocno wyimaginowanym „kryzysem na granicy” Trump ogłosił stan wyjątkowy. Zamiast tego zaproponował użycie nieco ponad połowy kwoty – 1,375 mld, „sumą mniej rażącą i łatwiejszą do uzasadnienia prawnie”.

Czytaj także: Trump przekonuje Amerykanów do muru. Zabrzmiało nieszczerze

Triumfalny marsz w stronę muru

Decyzja sądu z Oakland i tak jest już historią – werdykt Sądu Najwyższego ją unieważnia. Pięciu sędziów zgodziło się na użycie pieniędzy Pentagonu. Przeciw głosowały nominatki demokratów i prawnicze ikony walki z Trumpem: Ruth Bader Ginsburg, Sonia Sotomayor i Elena Kagan. Zdanie odrębne wyraził liberał Stephen Breyer, który zaproponował umożliwienie prezydenckiej administracji rozpoczęcie negocjacji umów z wykonawcami, jednak bez jednoznacznej zgody na start budowy muru. Przy pięciu głosach za uchyleniem decyzji z Oakland ten plan zajął tylko miejsce na didaskaliach sporu o politykę migracyjną.

Dla Trumpa ten werdykt jest absolutnie przełomowy. 2,5 mld dol. pozwoli rozpocząć budowę, jest też bramą do dalszego zawłaszczania środków publicznych w tym celu. Jak wynika z dostępnych planów, Biały Dom chce wykorzystać do postawienia muru 6,7 mld z budżetów różnych jednostek rządu federalnego (spekuluje się, że kwota może wzrosnąć do 12 mld). Mając po swojej stronie orzecznictwo Sądu Najwyższego, prezydent może zacząć triumfalny marsz.

Czytaj także: Jak konflikt o mur sparaliżował USA

Opozycja zawalczy z Trumpem przed sądami

Nie znaczy to jednak, że opozycja składa broń. Wręcz przeciwnie – zarówno ACLU, jak i demokraci z Senatu i Izby Reprezentantów zapowiedzieli, że to dopiero początek długiej sądowej ofensywy. Wprawdzie nie udało się wstrzymać budowy z powodów administracyjno-finansowych, ale nie oznacza to, że nie uda się znaleźć haka gdzie indziej. A potencjalnych płaszczyzn do starć nie brakuje.

Organizacje pozarządowe biją na alarm m.in. w kwestii konsekwencji środowiskowych. Budowa zakłóciłaby gospodarkę wodną w tym regionie i naturalne szlaki migracyjne zwierząt. Z kolei kongresmeni Partii Demokratycznej są zdania, że zagarnianie przez Trumpa środków na zaporę podpada pod użycie publicznych pieniędzy niezgodnie z przeznaczeniem. I mają po swojej stronie bardzo silny argument – blokowanie federalnego budżetu.

Kiedy dyskusja o znalezieniu pieniędzy na budowę ostatni raz przetoczyła się przez Izbę Reprezentantów, brak porozumienia obu partii skończył się trwającym 35 dni przymusowym zawieszeniem prac wszystkich instytucji federalnych w kraju. Finansowy pat w końcu przełamano, ale od tego czasu demokraci w kwestii polityki imigracyjnej Trumpa stali się jeszcze bardziej radykalni.

Czytaj także: Migranci cierpią i bez muru Trumpa

Mur na granicy, narzędzie walki z uchodźcami

Polityczki takie jak Alexandria Ocasio-Cortez i Ilhan Omar, które pochodzą z mniejszościowych grup etnicznych i jednogłośnie sprzeciwiają się budowie muru czy deportacyjnym nalotom ICE, z wstrzymania realizacji projektu muru uczyniły wręcz główny cel swej działalności. Dość nieoczekiwanie w sukurs przychodzi im starsze pokolenie w partii. Przewodnicząca Izbie Reprezentantów Nancy Pelosi nazwała plan przesuwania środków publicznych „niezgodnym z konstytucją” i zapowiedziała, że osobiście wesprze wszystkie sądowe działania przeciw rozpoczęciu budowy.

Tymczasem Trump krok po kroku realizuje swój migracyjny cel. Przychylna decyzja Sądu Najwyższego to tylko najnowszy z całej serii prawno-dyplomatycznych sukcesów na tej arenie. Najpierw, grożąc wojną celną, skutecznie wymusił na władzach Meksyku zwiększenie liczebności sił federalnych wzdłuż granicy. Kilka tygodni temu podpisał z kolei porozumienie z prezydentem Gwatemali Jimmym Moralesem – na mocy umowy migranci chcący dostać się do USA będą musieli najpierw ubiegać się o azyl właśnie w Gwatemali. Dla Trumpa to jednak półśrodki. Bo, jak wiadomo, żaden instrument polityki migracyjnej nie powstrzyma uchodźców tak skutecznie jak kilkumetrowy płot.

Czytaj także: Polityka migracyjna Trumpa to dziś separacja dzieci od rodziców

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Polscy autorzy plagiatorzy

Dzisiejszy czytelnik potrafi szybko wytropić podobieństwa i oskarżyć o plagiat. Przekonali się o tym kolejni polscy autorzy.

Aleksandra Żelazińska
12.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną