Świat

Korupcyjnej sprawie czeskiego premiera ukręcono łeb

Andrej Babisz Andrej Babisz Lukasz Kobus/Komisja Europejska / mat. pr.
Czy niespodziewana decyzja o umorzeniu śledztwa przeciw czeskiemu premierowi zakończy wieloletni skandal z korupcją w tle? Czy też wywoła kolejną falę ulicznych protestów, podobną do tych, które przetoczyły się wiosną?

Andrej Babisz wraz z piątką współpracowników i krewnych był podejrzany o wyłudzenie 50 mln koron (ponad 8,3 mln zł) dotacji unijnych na remont centrum konferencyjnego „Bocianie gniazdo” niedaleko Pragi. Skandal wlókł się od kilku lat, opozycja i niezależni dziennikarze przekonywali, że podejrzenia dyskwalifikują Babisza jako członka rządu, a co dopiero premiera.

Wiosną wydawało się, że czara goryczy się przelała – w Pradze i innych miastach przetoczyły się masowe demonstracje, największe od aksamitnej rewolucji 1989. Ich uczestnicy domagali się dymisji skompromitowanego premiera. Bezpośrednią przyczyną była zupełnie niespodziewana dymisja ministra sprawiedliwości. W kwietniu bez żadnej widocznej przyczyny zwołał on konferencję prasową i oznajmił, że rezygnuje ze stanowiska „z powodów osobistych”. Na jego miejsce powołano prawniczkę wprawdzie renomowaną, ale politycznie związaną z obozem rządzącym. Natychmiast pojawiły się oskarżenia, że dymisję wymusił Babisz, bo ledwie kilka dni wcześniej praska prokuratura zapowiedziała wysłanie do sądu aktu oskarżenia w sprawie „Bocianiego gniazda”. Zmianę kierownictwa resortu sprawiedliwości odebrano jako zapowiedź ukręcenia łba śledztwu.

Czytaj także: Czechy były mężczyzną, Słowacja kobietą

Dlaczego umorzono sprawę Babisza?

I tak się właśnie stało, bo po dwóch latach bardzo skomplikowanego dochodzenia, nagłych zwrotów akcji i ogromnego zainteresowania mediów niespodziewanie w piątek 13 września gruchnęła wieść, że sprawa Babisza i jego wspólników została umorzona. Uzasadnienie brzmi przekonująco: oszustwo miało polegać na tym, że „Bocianie gniazdo” celowo wyprowadzono z należącego do premiera megakoncernu Agrofert, by wyłudzić dotację dla małych i średnich przedsiębiorstw. Kiedy pieniądze wypłacono, „Bocianie gniazdo” błyskawicznie wróciło do majątku Agrofertu.

Te fakty były znane od kilku lat. Teraz prokuratura, która jeszcze wiosną zapowiadała akt oskarżenia, nagle po analizach prawnych doszła do wniosku, że w momencie składania wniosku o dotację w 2007 r. nieznana była jeszcze unijna interpretacja przepisów odróżniających małe i średnie firmy od dużych. Dlatego podejrzani nie mogli mieć zamiaru złamania prawa. A skoro nie było zamiaru, to nie ma też winy.

Czescy politycy podzieleni w sprawie Babisza

Decyzja wywołała w mediach konsternację. Prasa podkreśla, że decyzję praskiej prokuratury może jeszcze zmienić prokurator generalny. Opozycyjni Piraci wręcz wezwali do rewizji tej decyzji. Pierwsze reakcje są jednak niejednoznaczne: i opozycja, i publicyści z jednej strony przypominają o naciskach Babisza na aparat ścigania, z drugiej – głośno przestrzegają przed podważaniem zaufania do wymiaru sprawiedliwości.

„Prokurator generalny będzie musiał to wyjaśnić w sposób zasadniczy” – podsumował Jaroslav Spurny w renomowanym tygodniku „Respekt”.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Świat

Kontrowersyjna rolna rewolucja

Lada dzień na Ukrainie rozpocznie się rolna rewolucja. To najbardziej oczekiwana i kontrowersyjna obietnica Wołodymyra Zełenskiego.

Oleksandra Iwaniuk
25.01.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną