Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Czarodziej stracił czar

Netanjahu walczy o przetrwanie

Powszechnie komentuje się w Izraelu, że Bibi walczy nie tylko o władzę, ale również o wolność. W sensie: o pozostanie na wolności, a nie za kratkami. Powszechnie komentuje się w Izraelu, że Bibi walczy nie tylko o władzę, ale również o wolność. W sensie: o pozostanie na wolności, a nie za kratkami. Baz Ratner/Reuters / Forum
Beniamin Netanjahu, który dominował w izraelskiej polityce od 2009 r., desperacko walczy o utrzymanie się przy władzy. I nawet jeśli teraz przegra, to jednak wygrał, bo diametralnie zmienił swój kraj.
Cała scena polityczna w Izraelu została przesunięta na prawo.Krystian Maj/Forum Cała scena polityczna w Izraelu została przesunięta na prawo.

Izrael ma za sobą drugie – w przeciągu zaledwie pięciu miesięcy – koszmarne wybory, z których być może znowu nic konstruktywnego nie wyniknie. Głównym sprawcą koszmaru jest premier Netanjahu, znany w swoim kraju jako Bibi (zdrobnienie od imienia Beniamin). Żeby zmobilizować prawicowych wyborców, jak zwykle straszył ich w ostatnich dniach kampanii rasistowskimi opowieściami o „Arabach, którzy masowo pójdą do głosowania” i że „może nas czekać rząd lewicowy pod przewodem Arabów”.

Nawoływania przyniosły efekt, ale odwrotny od zamierzonego. Zmobilizowali się arabscy obywatele Izraela, którzy stanowią jedną piątą populacji, ale są politycznie niezorganizowani i pasywni, czego efektem jest słaba reprezentacja w parlamencie. Tym razem będą mieli 13 miejsc w 120-osobowym Knesecie.

Równie nieskuteczna okazała się inna desperacka obietnica premiera: że formalnie przyłączy do Izraela Dolinę Jordanu, czyli część ziem okupowanych od wojny sześciodniowej 1967 r. Palestyńczycy mają nadzieję – a ściślej mówiąc: mieli kiedyś nadzieję – że na całych tych ziemiach utworzą niepodległe państwo. Gdyby Netanjahu faktycznie przyłączył Dolinę Jordanu, to ich coraz bardziej hipotetyczne państwo byłoby w całości otoczone przez Izrael.

Byłoby to zupełnie szokujące, jeśli spojrzeć w szerszej perspektywie historycznej: z dawnego terytorium Palestyny, zamieszkiwanego przez Żydów i Arabów, Izrael ma w swoich granicach 80 proc., a pozostałe 20 proc. okupuje. Owe 20 proc. to Autonomia Palestyńska, która w większości pozostaje pod kontrolą izraelskiej armii i jest domem dla pół miliona żydowskich osadników. Ale tego wszystkiego jeszcze Izraelowi mało – osiedla żydowskie na ziemiach okupowanych są systematycznie rozbudowywane, a Bibi zapowiada kolejne kroki.

Polityka 39.2019 (3229) z dnia 24.09.2019; Świat; s. 54
Oryginalny tytuł tekstu: "Czarodziej stracił czar"
Reklama