Świat

Polonia już tak mocno nie popiera PiS

Parada Pułaskiego w Nowym Jorku Parada Pułaskiego w Nowym Jorku Forum
Choć partia rządząca wciąż jest najpopularniejsza wśród Polaków mieszkających w USA, jej zwycięstwo było mniej przekonujące niż cztery lata temu. I to mimo znanych kandydatów.

Wyborcy za granicą oddają głos na listę warszawską, więc ci z naszych rodaków, którzy w ubiegłą niedzielę wrzucali do urny kartki w komisjach w USA, mogli poprzeć m.in. Jarosława Kaczyńskiego, Małgorzatę Kidawę-Błońską, Adriana Zandberga czy Janusza Korwin-Mikkego. Do Senatu właściwy był okręg warszawskiego Śródmieścia, który wzbudzał spore emocje i kontrowersje. Kandydat Koalicji Obywatelskiej Kazimierz Michał Ujazdowski walczył tu z liderem Obywateli RP Pawłem Kasprzakiem, a PiS wystawił Marka Rudnickiego.

Czytaj także: Kto świętuje, a kogo zabraknie w Sejmie i Senacie?

Kandydat PiS w oczach amerykańskiej Polonii

Zwłaszcza kandydatura tego ostatniego była ważna, bo Rudnicki – lekarz, profesor medycyny – jest bardzo dobrze znany i ceniony w kręgach polonijnych. Pełni m.in. funkcję prezesa Związku Lekarzy Polskich w Chicago, jednym z tradycyjnych konserwatywnych bastionów polskiej emigracji w USA. Był też w poprzedniej kadencji członkiem Polonijnej Rady Konstytucyjnej działającej przy marszałku Senatu.

I ma bogatą kartę opozycyjną – był działaczem antykomunistycznego podziemia, rozpracowywanym przez służby PRL. Współpracował z „Tygodnikiem Mazowsze”. Na co dzień mieszka w Polsce, ale utrzymuje silne związki z USA. Wydawał się więc idealnym kandydatem.

W wyborach jednak przepadł. Zdobył nieco ponad 29 proc. głosów i wyraźnie przegrał z Ujazdowskim. Wprawdzie w USA okazał się najpopularniejszy, ale nie przełożyło się to na zwycięstwo w Warszawie. Za oceanem Rudnicki zebrał 58 proc. Z jednej strony dużo, taki wynik całościowo dałby mu mandat. Z drugiej – zaskakująco mało jak na kandydata PiS w konserwatywnej fortecy, gdzie tradycyjnie partia Kaczyńskiego była silna, a w ostatnich latach osiągała monstrualną wręcz przewagę nad rywalami.

Mniejsze poparcie dla PiS w USA i Kanadzie

W tym roku PiS znów okazał się najlepszy zarówno w USA, jak i w Kanadzie. Podobnie jak Rudnicki w Senacie cała partia miała za oceanem lepsze wyniki niż w kraju, w obu przypadkach przekraczające 50 proc. Błędem jest jednak mówienie o miażdżącym zwycięstwie – trend poparcia jest raczej schyłkowy.

Prawdziwą dominację PiS zachował tylko w Chicago, gdzie w wyborach do Senatu Rudnickiego wybrało 75 proc. uprawnionych do głosowania. W skali całych USA wynik PiS (52,75 proc.) jest jednak wyraźnie słabszy niż w 2015 r. Cztery lata temu przejmująca władzę w Polsce partia zebrała 72,7 proc. w USA i 69,86 proc. w Kanadzie. Spadek o niemal 20 pkt. proc. trudno zignorować. Nawet jeśli mówimy o całkowitej liczbie 30 tys. oddanych w Stanach przez Polaków głosów.

Lepszy wynik KO, Lewicy i Konfederacji

W wyborach do Senatu Rudnicki wygrał w Chicago i Nowym Jorku. Ujazdowski okazał się z kolei lepszy w Los Angeles (58 proc.) i Houston (56,9 proc). Dwa ostatnie obwody były mniej liczne od tych ze wschodniego wybrzeża i środkowego zachodu, stąd ogólne zwycięstwo kandydata PiS.

W wyborach do Sejmu widać już tendencję wzrostową dla opozycji w porównaniu z 2015 r. Partia rządząca zdominowała głosowanie tak naprawdę tylko w Chicago (69 proc.). KO wygrała w Waszyngtonie, Houston, Los Angeles. Uzyskała 28,6 proc. poparcia, prawie trzy razy więcej niż cztery lata temu, kiedy na listę PO zagłosowało 10,9 proc., a Nowoczesna (dziś w KO) znalazła się pod progiem z zaledwie 3 proc. poparcia.

Nieporównywalnie lepszy w Stanach jest też wynik Lewicy. W tym roku zdobyła 8,8 proc., w 2015 r. – tylko 2. Partia Razem miała z kolei 1,7 proc. Można zatem stwierdzić, że w przypadku głosowania za oceanem dla Lewicy premia za wspólny start była ogromna, a taktyka jednej listy doskonale się sprawdziła.

Lepiej niż w poprzednich wyborach poradziła sobie też Konfederacja, choć tutaj stosunkowo najciężej o dobry punkt odniesienia względem 2015 r. Wówczas Janusz Korwin-Mikke startował sam, a narodowcy szli do Sejmu z list Kukiz ’15. Partia KORWiN cztery lata temu dostała w USA 3,7 proc. głosów, a tym razem wynik skrajnej prawicy był prawie dwa i pół razy wyższy (8,3 proc.).

Krajobraz Polonii w USA się zmienia

Wyniki jasno pokazują, że zmienia się krajobraz Polonii w USA. Powodów jest oczywiście wiele, ale każdy opisuje skrawek emigracyjnej rzeczywistości i wskazuje tendencje. Po pierwsze, zmienia się demografia. Coraz mniejszy odsetek stanowią osoby, które do USA wyjechały za czasów PRL lub są potomkami emigracji okołowojennej. Dawniej zdarzało się regularnie, że głos oddawali emigranci, którzy Polskę pamiętają tylko z dzieciństwa i opowieści, a ich wiedza o kraju kształtowana była przez polonijne – również konserwatywne – media, polskich księży i kiedyś dobrze funkcjonujący kanał TVP Polonia. W dobie internetu, łatwiejszych i tańszych podróży nie jest już tak łatwo zachować monopol informacyjny, nawet po zamianie mediów publicznych w propagandową tubę.

W USA mieszka coraz więcej Polaków, którzy za oceanem studiowali, uczyli się, stali wysoko wykwalifikowanymi ekspertami, pracują na wysokich stanowiskach. Często pochodzą z rodzin o liberalnych poglądach lub funkcjonują w środowiskach opartych na inkluzywności, jak kampusy uniwersyteckie czy firmy technologiczne. W takiej grupie ciężko triumfować PiS, partii jawnie homofobicznej i antyimigranckiej.

Po drugie, w środowiskach polonijnych wyraźnie widać spadek roli Kościoła katolickiego. Nawet w tradycyjnie konserwatywnym Chicago świątynie pustoszeją, a polskie bary, sklepy i parafie najczęściej funkcjonują dzięki obecności w nich – o ironio – innych grup imigranckich, zwłaszcza Meksykanów.

Po trzecie wreszcie, nie zadziałał efekt zdjęcia wiz z Polaków, na który w szeregach PiS mocno liczono. Przesunięcie obywateli Polski do programu ruchu bezwizowego przedstawiano jako wyłączny sukces pisowskiej dyplomacji, zbliżenia z Donaldem Trumpem i bliższych niż kiedykolwiek (zdaniem prawicy) zażyłości finansowych. Nie przełożyło się to na wynik partii Kaczyńskiego. Po części dlatego, że w sytuacji osób na co dzień mieszkających i pracujących w Stanach decyzja ta zmienia stosunkowo niewiele.

Tym razem PiS wygrał wśród amerykańskiej Polonii, ale trudno już nazywać tę grupę żelaznym elektoratem prawicy. To raczej pojedyncze, coraz bardziej rozdrobnione forty, które też kiedyś mogą ulec trendowi ogólnej liberalizacji poglądów.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rzeź ptaków

Co roku myśliwi zabijają około 200 tys. ptaków. Wyłącznie dla własnej rozrywki. Żadnych innych powodów polowania na ptaki nie ma.

Joanna Podgórska
05.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną