Świat

Dlaczego Gretę Thunberg atakują starsi panowie (i TVP)

Greta Thunberg, protest klimatyczny w Turynie, 13 grudnia 2019 r. Greta Thunberg, protest klimatyczny w Turynie, 13 grudnia 2019 r. Massino Pinca / Forum
16-letnia szwedzka aktywistka człowiekiem roku magazynu „Time” została wybrana dwa dni temu. Wrogiem numer jeden dla co najmniej kilku konserwatywnych polityków jest już od dawna.

Szybki przegląd reakcji światowych liderów i prawicowych mediów na nagrodę dla Grety Thunberg dość dobrze ilustruje odbiór społeczny jej działalności na rzecz walki ze zmianami klimatycznymi w tych właśnie kręgach. Donald Trump w typowy dla siebie sposób zadrwił z niej na Twitterze, a wyróżnienie „Time′a” nazwał „absurdalnym”, stwierdzając, że młoda Szwedka ma problemy z panowaniem nad emocjami i wybuchami gniewu. Jako remedium na te problemy zalecił jej „wyluzowanie”, sugerując, że jej aktywizm postrzega jako efekt niedojrzałości emocjonalnej związanej z jej wiekiem.

Czytaj także: Greta Thunberg – twarz młodzieżowej polityki

Greta Thunberg, wróg numer jeden

Prezydent USA nie jest jedynym przedstawicielem amerykańskiego establishmentu, który stara się Thunberg zdyskredytować, podważając jej wiarygodność z racji płci, wieku czy syndromu Aspergera. Mało udane żarty ze Szwedki wydają się wręcz rodzinną pasją Trumpów. Przy okazji Święta Dziękczynienia na cel Gretę wziął pierwszy syn Ameryki Trump Junior. Komentując – oczywiście na Twitterze – informacje o wzmożonym ruchu lotniczym na amerykańskim niebie z powodu licznych podróży świątecznych, wkleił fragment emocjonalnego przemówienia Szwedki ze Zgromadzenia Ogólnego ONZ, w którym wykrzykiwała w kierunku światowych liderów: „jak śmiecie?!”, podkreślając ich zaniechania w walce o klimat. Don Jr użył tych słów w kontekście pozornie sarkastycznym, pytając Amerykanów, „jak śmią” latać, skoro planeta ginie.

Co ciekawe, ataki Trumpa na Thunberg znajdują popleczników i apologetów w niby bardziej liberalnych środowiskach. Komentując tweety prezydenta na antenie telewizji CNN, Jeffrey Toobin, główny analityk ds. prawnych stacji, stwierdził, że sama zainteresowana nie może czuć się zaskoczona ani obrażona. Jego zdaniem ze względu na zaangażowanie publiczne i rolę przywódczyni ruchu na rzecz zatrzymania katastrofy klimatycznej musi liczyć się z tego typu uwagami na swój temat. Komentator stwierdził wręcz, że wpis Trumpa „jest elementem uczciwej gry” i nie ma w nim niczego niewłaściwego.

Konserwatyści nie przepadają za Gretą

Do chóru krytyków błyskawicznie dołączył Jair Bolsonaro. Ultrakonserwatywny prezydent Brazylii, znany z postrzegania środowiska naturalnego w kategoriach wyłącznie ekonomicznych i szukający w ich eksploatacji szansy na wyprowadzenie kraju z recesji, nazwał Gretę „gówniarą”. Zrobił to w reakcji na jej wpis w mediach społecznościowych, odsyłający do artykułu o morderstwie dwóch przedstawicieli rdzennych społeczności stanu Maranhao, zabitych przez kryminalne syndykaty czerpiące korzyści finansowe z deforestacji Amazonii.

Bolsonaro, który na wyrąb lasów tropikalnych najpierw sam pozwolił niemal każdej firmie, która chciała to robić, a potem o niszczenie dżungli oskarżył prawie cały świat, na czele z Leonardo DiCaprio i ekologami z WWF, uznał słowa Thunberg za bzdury. Skrytykował też media za „poświęcanie tej gówniarze aż tyle uwagi”.

Aktywistka nie cieszy się zbytnią popularnością wśród konserwatywnych liderów. Uszczypliwe komentarze, często przesycone seksizmem, wygłaszali pod jej adresem były wicepremier Włoch Matteo Salvini, lider chilijskiej ultraprawicy Jose Antonio Kast czy premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson. Ten ostatni był chyba najbardziej zniesmaczony jej popularnością. W jednym z wystąpień zestawił ją z Margaret Thatcher, stwierdzając, że to ona była prawdziwą „ikoną feminizmu, rewolucji i ekologii”. Grety, rzecz jasna, z Thatcher nawet nie da się porównać.

Greta na celowniku polskiej prawicy

Media głównego nurtu też nie stronią od niemerytorycznych komentarzy na jej temat. Oprócz adresów oczywistych, jak amerykański Fox News i Breitbart czy brytyjskie Sky, nagłówki podważające jej motywacje pojawiały się nawet w „The Telegraph”, „El Pais” czy „La Stampa”. Czytając je, można zauważyć powtarzające się wątki. Konserwatywni publicyści uważają ją za wytwór „ekoterroryzmu” i „zielonego PR”, twierdząc, że stoją za nią wielomilionowe budżety reklamowe, korporacje, a wręcz całe rządy. Inni, jak znana amerykańska komentatorka telewizyjna Laura Ingraham, odmawiają jej prawa do udziału w debacie publicznej, bo jest za młoda i „społecznie dysfunkcyjna” z powodu Aspergera.

Liczne są też porównania Grety do propagandowych figur znanych z reżimów totalitarnych. Jedna z popularniejszych teorii na jej temat, dominujących w mediach społecznościowych, głosi wręcz, że Thunberg do roli symbolu została wybrana nieprzypadkowo. Młode dziewczyny o nordyckiej urodzie, zwłaszcza z mocno zarysowanymi policzkami i włosami ułożonymi w warkocze, były bowiem często używane jako symbole aryjskiej rasy w nazistowskich materiałach propagandowych. Podobieństwo Grety do postaci z nazistowskich rysunków ma jednoznacznie dowodzić, że służy ona jakiemuś bliżej nieokreślonemu, choć na pewno bardzo silnemu imperium zła, a nie żadnej dobrej sprawie.

Dyskredytowania Thunberg nie trzeba zresztą szukać specjalnie daleko – przykłady znaleźć można i na polskim podwórku. Przyznaną Szwedce nagrodę człowieka roku TVP obudowała komentarzem przypominającym, że w ten sam sposób wyróżniony przez magazyn „Time” został Adolf Hitler. Internauci szybko przypomnieli, że Putin też dostał ten tytuł. Telewizja państwowa najwyraźniej zapomniała, że ten sam amerykański magazyn swego czasu nagrodził Jana Pawła II.

Na pierwszy rzut oka sama zainteresowana przejmuje się tym wszystkim chyba najmniej. Kiedy Bolsonaro nazwał ją „gówniarą”, używając portugalskiego słowa „pirralha”, Thunberg włożyła je w swój opis na Twitterze. Tę samą strategię zastosowała wobec Trumpa – teraz prezentuje się jako „dziewczyna niepanująca nad gniewem, ale relaksująca się przy oglądaniu filmu ze znajomymi”. Ku rozpaczy wielu starszych panów na świecie młoda Szwedka wygrywa z nimi wojnę na argumenty, ale i na sarkazm.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Emeryci na psychotropach

Potrafią wyłudzać recepty, tłumaczyć, że od leków, które nie uzależniają, mają alergię. I dlatego muszą brać psychotropy. A psychiatrzy przyznają: rekordziści potrafią brać je przez kilka lat.

Katarzyna Kaczorowska
26.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną