Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Świat

Władimir Putin sam sobie przekazuje władzę

Władimir Putin Władimir Putin Mikhail Metzel/TASS / Forum
Ostatnie wydarzenia w Rosji przygotowują grunt pod to, co ma się wydarzyć w 2024 r.

Władimir Putin po raz kolejny wstrząsnął sceną polityczną: zapowiadając zmiany w konstytucji i wzmocnienie władzy parlamentu, rosyjski przywódca, zgodnie z art 117 ustawy zasadniczej, doprowadził do dymisji gabinetu Dmitrija Miedwiediewa. Jego ministrowie byli tym kompletnie zaskoczeni, ale sam premier został prawdopodobnie uprzedzony. Po spotkaniu z Putinem pokornie poinformował o ustąpieniu i – zapewne zgodnie z ustaleniami – oddał się do dyspozycji głowy państwa.

W nagrodę pocieszenia dostał na poczekaniu utworzone stanowisko zastępcy Rady Bezpieczeństwa, której przewodniczy Putin. Miedwiediew ma odpowiadać za bezpieczeństwo i służby specjalne, choć nikt nie ma wątpliwości, że poważnie go to osłabi. Ale nikogo to tutaj nie martwi – pogarszająca się od 2013 r. sytuacja gospodarcza, spadek realnych dochodów społeczeństwa, pogłębiający się dystans między Rosją a resztą świata powodują, że rząd cieszył się poparciem zaledwie co trzeciego obywatela, a dymisję gabinetu z zadowoleniem przyjęła ponad połowa respondentów. Miedwiediew od dawna postrzegany jest zresztą jako marionetka Putina: „mierny, bierny, ale wierny”.

Czytaj też: Putin odgrzewa propagandową wojnę z Polską

Miedwiediew rzucony na pożarcie

Samego Putina popiera zaledwie 38 proc. Rosjan (dane Centrum Jurija Lewady), co jest najgorszym wynikiem od 2014 r. Aby więc myśleć o w miarę bezbolesnym rządzeniu po 2024 r., prezydent już teraz zdecydował się na zmiany kadrowe. Miedwiediew został rzucony na pożarcie za słabe wyniki makroekonomiczne i rosnące niezadowolenie społeczne, ale władzy zupełnie nie straci. Stanowisko zastępcy szefa wszechwładnej Rady Bezpieczeństwa (w której zasiadają m.in. wszyscy szefowie resortów siłowych i która nazywana jest głównym organem wykonawczym państwa) już teraz niektórzy politolodzy nazywają wiceprezydenturą.

W 2024 r. Miedwiediew, jako zaufany członek „biura politycznego” dotychczasowego prezydenta, może więc po raz drugi zostać figuralnym prezydentem z namaszczenia Putina. Ten zaś może objąć tekę szefa rządu – po zmianach w konstytucji państwo przekształci się w federację parlamentarną z silną władzą premiera wskazywanego właśnie przez ów parlament. Szefowi rządu podlegać będą wszystkie struktury siłowe, a to zapewni mu bezproblemowe sprawowanie władzy absolutnej.

Uwzględniając, że w Dumie Państwowej zasiada większość deputowanych prokremlowskiej partii Jedna Rosja, premier uzyskałby wszelkie potrzebne prerogatywy do niemalże samodzielnego rządzenia krajem przy ograniczonej władzy prezydenta. Byłaby to sytuacja nieco podobna do tej z 2008 r., kiedy po dwóch kadencjach Putin został premierem, a Miedwiediew – nominalnym prezydentem, a i tak nikt nie miał wątpliwości, kto rządzi. Wówczas jednak wszystko odbyło się zgodnie z ordynacją wyborczą, a Putinowi niepotrzebne były zmiany w konstytucji.

Czytaj też: Putinowi nie udało się pokonać Ukrainy

Putin zastępuje Putina

Nowym premierem okresu przejściowego został 54-letni ekonomista Michaił Miszustin, kierujący dotąd Federalną Służbą Podatkową. Zadowalać może zarówno przedstawicieli struktur siłowych (podległa mu policja podatkowa odznacza się wyjątkową skutecznością), jak i cywilnych (jako technokrata przywiązany do innowacyjnych rozwiązań cyfryzacyjnych). Większość ministrów Miedwiediewa zachowa stanowiska, co dla wyborców nie ma jednak większego znaczenia. Najważniejsze, że szefem rządu po ośmiu latach przestaje być Miedwiediew, a Putin znów okazuje wolę wzięcia odpowiedzialności za kraj.

Techniczne przesunięcia kadrowe nie są zresztą istotne, najważniejsze jest przygotowanie gruntu do zbliżającej się za cztery lata operacji „Następca”. I operacja ta już się rozpoczęła: Władimira Putina u sterów państwa, ale na innym stanowisku, zastąpi jedyny godny kandydat – Władimir Putin.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Kultura

Zofia Posmysz – nikt w taki sposób jak ona nie napisał o Auschwitz

Te książki najlepiej czytać razem: wywiad rzekę z Zofią Posmysz „Królestwo za mgłą” i jej wznowioną powieść – arcydzieło „Wakacje nad Adriatykiem”. Zofia Posmysz zmarła 8 sierpnia 2022 r. w wieku 98 lat w hospicjum w Oświęcimiu.

Justyna Sobolewska
08.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną