Świat

Rasizm wobec Azjatów. Skutek uboczny epidemii z Wuhanu

Koronawirus wywołał ogólnoświatowy wybuch nienawiści i rasizmu wobec chińskiego społeczeństwa. Koronawirus wywołał ogólnoświatowy wybuch nienawiści i rasizmu wobec chińskiego społeczeństwa. Jakub Kamiński / Agencja Gazeta
Rośnie liczba incydentów rasistowskich wymierzonych w obywateli Chin. Epidemia koronawirusa okazała się katalizatorem uprzedzeń, a niektóre opcje polityczne skrzętnie ten mechanizm wykorzystują.

Singapurskie lotnisko Changi, najbardziej ruchliwy port w tej części świata, w ostatnich dniach przypominał wyludniony hotel. Zwłaszcza w terminalach okupowanych zazwyczaj przez pasażerów podróżujących po Azji Południowo-Wschodniej. Choć Singapur nie wstrzymał komunikacji z Chinami (jak inne państwa regionu, chociażby Filipiny), to liczba osób przemieszczających się do i z Państwa Środka drastycznie spadła.

Nie oznacza to oczywiście, że obywateli Chin nie ma w innych krajach. Ci, którzy na co dzień mieszkają za granicą lub nie zdecydowali się na powrót do ojczyzny z powodu epidemii, muszą zmagać się jednak z problemami natury zupełnie niemedycznej. Fakt, że wirus został zidentyfikowany w Wuhanie, a rząd w Pekinie długo stosował kordon informacyjny, nie podając pełnej skali zachorowań oraz tempa rozprzestrzeniania się choroby, spowodował ogólnoświatowy wybuch nienawiści i rasizmu wobec chińskiego społeczeństwa.

Klientów z Chin nie obsługujemy

Pierwsze tego typu incydenty zauważono w państwach azjatyckich. W Singapurze, słynącym z dużej populacji obcokrajowców biznesowym centrum regionu, wiele klubów i restauracji wywiesiło tabliczki informujące o nieobsługiwaniu klientów z Chin. Nie zawsze weryfikują tożsamość – bramkarze czy selekcjonerzy oceniają potencjalnych gości po wyglądzie, czasem proszą o wypowiedzenie kilku zdań po angielsku, sprawdzają akcenty. Niewiele miejsc przeprowadza pełną procedurę, którą objęci są nie tylko obywatele (lub podejrzani o bycie obywatelami) Chin, ale też ci, którzy w ostatnich dwóch tygodniach przebywali właśnie tam, w Makau czy Hongkongu. Takie osoby kieruje się na pomiar temperatury, a gdy jest podwyższona – zakazuje im się wstępu i doradza kontakt ze specjalistą.

Zdarzają się i bardziej drastyczne sytuacje. W Japonii, gdzie w ubiegłym tygodniu z powodu koronawirusa zmarła pierwsza osoba, a epidemia wybuchła na zakotwiczonym w porcie w Jokohamie wycieczkowcu „Diamond Princess”, rekordy popularności biją hasztagi nawołujące do zawieszenia połączeń z Chinami i wyrzucenia z kraju obywateli tego kraju. Niektórzy domagają się obciążenia Pekinu kosztami przetrzymywania statku w porcie.

Nie lepiej jest poza Azją. Amerykański portal Vox informuje, że przypadki werbalnych ataków rasistowskich i ksenofobicznych na Azjatów lub Amerykanów i Kanadyjczyków azjatyckiego pochodzenia zanotowano prawie w każdym większym mieście Ameryki Północnej. Co gorsza, w Los Angeles, Atlancie i Miami takie komentarze wypowiadali agenci TSA, służby bezpieczeństwa transportowego. Media donoszą o podobnych przykładach rasizmu w szkołach. Uczniowie plotkują, że koronawirus jest chorobą genetyczną.

Czytaj także: Koronawirus zamienił wycieczkowce w pływające więzienia

Jestem człowiekiem, nie wirusem

Uprzedzenia wobec Azjatów przenikają do oficjalnej komunikacji. Australijski dziennik „The Herald Sun” opublikował na pierwszej stronie artykuł dotyczący kryzysu, nazywając chorobę „chińskim wirusem”. Uniwersytet Berkeley, jedna z najlepszych i najbardziej prestiżowych uczelni w USA, zamieścił 31 stycznia na Instagramie grafikę sugerującą, że odczuwanie „gniewu i niechęci” do osób, które mogą być nosicielami wirusa, to normalna psychologiczna reakcja w czasie epidemii. W Wielkiej Brytanii ofiarami aktów przemocy i rasizmu stali się Brytyjczycy azjatyckiego pochodzenia oraz liczni studenci z Azji. Stowarzyszenie Chińskich Studentów Uniwersytetu w Southampton przygotowało specjalny plakat. Przedstawia maskę chirurgiczną z nadrukiem: „Jestem człowiekiem, nie wirusem, traktuj mnie z szacunkiem”.

Niestety zasada ta nie jest regułą nawet tam, gdzie powinna obowiązywać zawsze, czyli w przychodniach i na oddziałach ratunkowych. W Yorku na północy Anglii adresatem rasistowskich komentarzy stał się Brytyjczyk chińskiego pochodzenia oczekujący na interwencję chirurgiczną. Pacjent był hospitalizowany bez związku z podejrzeniem koronawirusa, ale kilku pracowników placówki nalegało na jego kwarantannę.

Czytaj także: Koronawirus z Wuhanu. Sześć ważnych pytań i odpowiedzi

Koronawirus na użytek polityczny

Rasizm spowodowany epidemią jest, niestety, instrumentalizowany, zwłaszcza przez polityków. Wilbur Ross, amerykański sekretarz ds. handlu, stwierdził, że wybuch koronawirusa i wywołane nim spowolnienie gospodarcze w Chinach to doskonała okazja dla przedsiębiorców do rezygnacji z poddostawców z tych stron.

Włoska neofaszystowska partia Forza Nuova wykorzystała epidemię do agitacji. Na Twitterze porównała debatę o koronawirusie do sporu między lewicą i prawicą, sugerując, że prawdziwymi chorobami współczesnego świata, rozprzestrzeniającymi się szybciej niż jakakolwiek dolegliwość, są multikulturalizm i tolerancja dla mniejszości seksualnych. To przed nimi powinniśmy się bronić i zakładać maski, bo zagrażają zdrowiu i życiu.

Chińska blokada informacyjna wokół wirusa jest też pożywką dla teorii spiskowych. Skorzystał z nich m.in. portal ZeroHedge, jedna z największych platform „alternatywnej interpretacji faktów”. Zdaniem jej założyciela i głównego autora tekstów, działającego pod pseudonimem Tyler Durden (nawiązującym do głównego bohatera filmu „Fight Club”), za koronawirusa odpowiada wirusolog z Wuhanu, który wywołał epidemię na zlecenie rządu w Pekinie.

Panika związana z chorobą nasila się z każdym dniem. Chińczykom zarzuca się niesprawne zarządzanie epidemią, a rykoszetem dostaje się ludziom zdrowym. Ich jedyną winą są azjatyckie (bo nawet nie chińskie) rysy twarzy. Wirus rasizmu wyleczyć będzie trudniej niż wywołującą go chorobę.

Podkast „Polityki”: Czy powinniśmy się bać wirusa z Wuhanu

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Homofobusy jeżdżą po polskich miastach. Szokują i wykluczają

Homofobusy rozpowszechniają nieprawdziwe informacje na temat osób LGBT. To akcja Fundacji Pro-Prawo do Życia, która wbrew nazwie odmawia osobom nieheteroseksualnym prawa do wolnego od dyskryminacji życia w Polsce.

Agata Szczerbiak
17.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną