Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Kardynał Pell na wolności. Szok dla ofiar, ulga dla Kościoła

Kardynał George Pell został zwolniony z więzienia Barwon w Australii. Kardynał George Pell został zwolniony z więzienia Barwon w Australii. William West / AFP / EAST NEWS
Dla Kościoła oczyszczenie kard. Pella to ulga moralna i wizerunkowa. Ale nie dla pokrzywdzonych i osób ich wspierających w walce o zadośćuczynienie.

To radosna wiadomość dla Watykanu, całego Kościoła katolickiego, szczególnie anglojęzycznego, w którym australijski duchowny jest postacią znaną i cenioną w wielu kręgach. Ale zła dla wszystkich walczących z kryzysem pedofilskim w Kościele rzymskokatolickim, szczególnie dla pokrzywdzonych i ich bliskich.

Dla Kościoła i jego elit oczyszczenie kardynała George’a Pella z ciężkich zarzutów to ulga moralna i wizerunkowa, która zbiegła się z największym chrześcijańskim świętem wielkanocnym i kryzysem pandemii. Dla pokrzywdzonych i osób ich wspierających w walce o moralne i materialne zadośćuczynienie – to szok. Wyrok jest jednomyślny i ostateczny. Kardynał już po kilku godzinach od jego ogłoszenia opuścił więzienie po ponad 400 dniach odsiadki (dostał sześć lat) i został przewieziony do jednego z australijskich klasztorów. Nie zanosi się na to, by 78-letni duchowny podjął na nowo jakieś kościelne zadania.

Czytaj też: Ofiary i państwo, które nie pomaga

Na co i dlaczego czekał Watykan

Przed postawieniem mu przez australijską policję zarzutów pedofilskich Pell kierował watykańskim sekretariatem do spraw finansowych. Konserwatywny, lecz po anglosasku pragmatyczny, został mianowany kardynałem pod koniec pontyfikatu Jana Pawła II. Papież Franciszek powołał go do doradczej rady kardynałów. Zajął się porządkowaniem niejasnych finansów.

Na tym polu miał sukcesy, lecz także krytyków. W związku z tym krążyły plotki, że przeciwnicy reform postanowili go obezwładnić przy pomocy oskarżeń o molestowanie nieletnich. Oficjalnie Watykan przyjął w sprawie Pella postawę wyczekującą, Franciszek czekał z sankcjami kościelnymi na ostateczne orzeczenie sędziów.

Australijski wymiar sprawiedliwości w 2017 r. oskarżył Pella o gwałt oralny na 13-letnim chłopcu, członku chórku katedralnego, i o obnażenie się przed drugim. Miało do tego dojść pod koniec lat 90. w zakrystii katedry św. Patryka w Melbourne świeżo po mianowaniu Pella arcybiskupem tego największego miasta w kraju.

Czytaj też: Kościół nie chce wziąć odpowiedzialności za pedofilię

Sądowa batalia w sprawie kardynała Pella

Pell od początku i konsekwentnie zaprzeczał oskarżeniom i korzystał z prawa do milczenia przed sądem. Jego obrońcy podkreślali, że oskarżenia są oparte na zeznaniach jednego z pokrzywdzonych (drugi zmarł po przedawkowaniu heroiny w 2014 r.). A materiał dowodowy jest wątły i dyskusyjny. Zdaniem adwokatów jest nieprawdopodobne, by niedozwolone akty seksualne trwały tylko kilka minut, tuż przed rozpoczęciem liturgii, jak wynikało z relacji pokrzywdzonego. Na dodatek Pell miał zwyczaj witać w drzwiach świątyni wiernych przychodzących na mszę, a w zakrystii pojawiał się zawsze w asyście, więc nieprawdopodobne wydawało się także, aby znalazł się tam sam z dwoma chłopcami.

Głośna w mediach światowych sprawa przeszła przez kolejne szczeble drabiny sądowej. 6 kwietnia australijski Sąd Najwyższy podzielił zastrzeżenia obrońców Pella, oczyścił kardynała z zarzutów i uchylił wyrok sądu niższej instancji. Katolicy konserwatywni uznali oskarżenie Pella za karę za jego poglądy.

Sam kardynał powiedział, że jego sprawa, wbrew części opinii publicznej, nie była referendum na temat postawy Kościoła wobec pedofilii w jego szeregach, w Australii i poza nią, tylko badaniem prawdziwości zarzutów. Wyrok oznacza, że uznano je za nieprawdziwe, czyli że nie popełnił „strasznych czynów”, o które go oskarżono. Ale nie oznacza, że dochodzenie sprawiedliwości przez innych skrzywdzonych w Kościele zostało podważone.

Czytaj też: Frédérik Martel, autor „Sodomy”, o hipokryzji Watykanu

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Świat

Gerhard Schröder, towarzysz Putina. Toksyczny związek na dobre i złe

Były kanclerz Gerhard Schröder, który wciąż nie wyrzekł się przyjaźni z gospodarzem Kremla, jest symbolem wszystkich niemieckich problemów z Rosją. Ale wcale nie najgorszym.

Marek Orzechowski
19.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną