Świat

Politycy atakują WHO. Kryzys niczego ich nie nauczył

Zakaz wstępu na plażę. Australia w czasach pandemii Covid-19 Zakaz wstępu na plażę. Australia w czasach pandemii Covid-19 Florent Rols / Zuma Press / Forum
Politycy doszli do wniosku, że równolegle do zarządzania kryzysem zdrowotnym pora zacząć rozliczenia, szukanie i wskazywanie winnych. Najłatwiej naskoczyć na WHO.

Premier Kanady, minister spraw zagranicznych Australii, prezydent Stanów Zjednoczonych i przedstawiciele innych rządów chcą dokładnego dochodzenia w sprawie metod postępowania władz chińskich wobec koronawirusa z Wuhanu. Jednocześnie zgłaszają pretensje do Światowej Organizacji Zdrowia. Ich zdaniem kierownictwo WHO ma prezentować zbyt uległą i usłużną postawę wobec Chińczyków, miało im pomagać w tuszowaniu początków choroby. Donald Trump zapowiada więc za karę ścięcie amerykańskiego finansowania dla WHO. Szefowa australijskiej dyplomacji Marise Payne apeluje, by organizacja trzymała się z dala od ewentualnego chińskiego śledztwa.

Politycy szukają winnych pandemii Covid-19

Wraz z sześciocyfrową liczbą ofiar koronawirusa weszliśmy w nowy etap pandemii. Liczby zakażonych i ofiar nie robią takiego wrażenia jak na początku roku. Pierwszy szok mija m.in. zgodnie z mechanizmem, który psychologowie społeczni nazywają arytmetyką współczucia. Coraz większe liczby nie robią na nas takiego wrażenia jak wczesne przypadki, po prostu oswajamy się z nieuchronnym faktem, że dla pewnej części z nas Covid-19 okaże się chorobą śmiertelną.

Logikę etapu wychwytują ci politycy, którzy doszli do wniosku, że równolegle do zarządzania kryzysem zdrowotnym pora zacząć rozliczenia, obwinianki, szukanie i wskazywanie winnych. Jest to o tyle zrozumiałe, że w chwili podobnego zamieszania prawie każdej władzy automatycznie rosną słupki poparcia i zaufania. Przykładem kwietniowe wybory w Korei Południowej, gdzie obóz niepopularny jeszcze zimą został nagrodzony rekordową większością w parlamencie, wyborcom spodobało się, że udało się zdusić epidemię. Kto tego nie potrafi, sięga po retorykę.

Czytaj też: Niektórzy mają szczęście do rządów

Łatwiej naskoczyć na WHO niż Chiny

Pretensje do Chin są jeszcze nieśmiałe i takie pozostaną przynajmniej tak długo, jak chińskie fabryki będą zaopatrywały prawie cały świat w maski, fartuchy itd. Z drugiej strony trudno oczekiwać, by udało się jakiekolwiek dochodzenie przeprowadzić, skoro Chińczycy raczej nie będą mieli na nie ochoty. Przeciwnie, wykorzystują epidemię do reklamowania własnych możliwości. Zwłaszcza przekonywania o prawidłowej reakcji partii komunistycznej oraz osobiście jej sekretarza generalnego i przewodniczącego państwa Xi Jinpinga. Nie po to uruchomili aparaty propagandy i cenzury, nie po to prześladują krytyków i sygnalistów, by rezygnować z dopiero co wypracowanych osiągnięć wizerunkowych.

Czytaj też: Wszystkiemu winni Chińczycy? Nauka temu przeczy

Łatwiej naskoczyć na WHO. Każdy premier czy prezydent, który pokazuje ją palcem, dobrze wie, że większość obywateli może nie dostrzec, że WHO jest organizacją międzyrządową, więc to właśnie ci premierzy i prezydenci mają bezpośredni wpływ na jej funkcjonowanie, to od nich zależy jej sprawność. Jednocześnie krytyce WHO towarzyszy chyba najbardziej bałamutny pogląd powtarzany dziś na wszystkich kontynentach. Argument, że wobec bezradności organizacji międzynarodowych na placu zostały osamotnione państwa, że to one indywidualnie muszą zajmować się wypłaszczaniem krzywej, skoro zawiodła WHO, ONZ czy Unia Europejska.

Czytaj też: Jaki świat się wyłoni z tej pandemii

Koronawirus robi postępy

Jest odwrotnie, to przede wszystkim od decyzji rządów zależy, czym zajmie się nie tylko WHO, ale także ONZ czy UE. Dlatego jeśli ktoś miał nadzieje, to może je porzucić: pandemia niczego dobrego przywódców politycznych jeszcze nie nauczyła i pewnie już nie nauczy. W jakimś idealnym świecie powinni byli się skrzyknąć i ustalić wspólną strategię działania. Sprawdzić, który kraj radzi sobie lepiej, który gorzej. Policzyć maseczki, respiratory, ocenić wspólne moce produkcyjne. Przerzucać sprzęt i personel, dzielić się dobrymi praktykami, oferować pomoc. I nagłaśniać pozytywne przykłady, takie jak wysiłki podejmowane w Unii. Oczywiście rzeczywistość daleka jest od ideału. Dlatego koronawirus robi postępy.

Czytaj też: Po pandemii – kryzys. Jak już teraz z nim walczyć?

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Prof. Marcin Król: Obyśmy znów nie byli głupi

Prof. Marcin Król, historyk idei, o tym, że czeka nas koniec starego świata i nic dobrego z tego na razie nie wyjdzie.

Jacek Żakowski
01.01.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną