Świat

Premier kontra „Czaszka”. Bułgarska wojna na górze

Premier Bułgarii Bojko Borisow na szczycie Unii w Brukseli, luty 2020 r. Premier Bułgarii Bojko Borisow na szczycie Unii w Brukseli, luty 2020 r. Pool/Reuters / Forum
W cieniu koronawirusa tli się afera, która może zachwiać całą sceną polityczną. Jak się skończy próba sił między upadającym oligarchą, który wyrósł na hazardzie, a szefem rządu?

Po wyeliminowaniu w 2014 r. oligarchy Cwetana Wasilewa i bankructwie jego banku KTB wydawało się, że sytuacja w kraju się uspokoiła. Wasilew od lat ukrywa się w Serbii, a jego ekstradycja jest symbolem dysfunkcjonalności wymiaru sprawiedliwości zarówno Serbii, jak i Bułgarii.

Hazardowe imperium „Czaszki”

Na przełomie roku na celowniku rządzących znalazł się jednak Wasił Bożkow, ps. „Czaszka”, bodaj najstarszy stażem bułgarski oligarcha, którego kariera zaczęła się wraz z upadkiem komunizmu. Przez trzy dekady jego imię wymieniano jednym tchem wśród największych przedstawicieli przestępczości zorganizowanej. „Czaszka” powiększał wpływy, wchodząc w rozmaite sojusze z osobami, które później przedwcześnie odchodziły z tego świata.

Sam fakt, że dokładne dane dotyczące majątku Bożkowa nie są znane, najlepiej świadczy o charakterze jego interesów. Tylko w Bułgarii ma udziały w ponad 30 firmach. Od dziesięcioleci jednak wiadomo, że głównym biznesem „Czaszki” jest hazard, a jego imperium sięga daleko poza granice kraju. Pod koniec lat 90. skonsolidował część firm w Nove Holding, której nazwa bierze się od starożytnej rzymskiej osady na północy kraju (ciekawym zbiegiem okoliczności w Nove od ponad 60 lat prowadzone są polsko-bułgarskie wykopaliska).

Kibice na pomoc

Na początku roku bułgarska prokuratura przedstawiła Bożkowowi zarzuty kierowania grupą przestępczą, wyłudzeń, korupcji i nakłaniania do nadużyć władzy. Twarzą ataku na „Czaszkę” jest wicepremier Valeri Simeonov, który w swej krucjacie przeciw „okradaniu państwa” widzi szansę politycznego wzmocnienia się, ale też współudziału w kontrolowaniu łupów. Na jaw wychodzą fakty dotyczące mafijnych kontaktów, powiązań i zobowiązań, dzięki którym „Czaszka” utrzymywał swoją pozycję. Prokuratura co jakiś czas powiększa liczbę zarzutów, których już jest 18.

Na początku Bożkow, na co dzień mieszkający we Francji, próbował się bronić, mobilizując kibiców kontrolowanego przez siebie klubu piłkarskiego Lewski Sofia. Próba wykorzystania widma upadku najpopularniejszego klubu w Bułgarii skończyła się niepowodzeniem, gdy frakcje kibiców odmówiły konfrontacji z władzami. Wobec determinacji prokuratury Bożkow uciekł do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Stamtąd zaczął organizować sobie obronę i, zdaje się, opierać na założeniu, że wraz ze sobą pociągnie wszystkich uwikłanych w niejasne interesy.

„Czaszka” kontratakuje

Tydzień temu Bożkow zdecydował się na kontratak. W komiksie przedstawił chronologię wydarzeń związanych z uchwalanym od 2014 r. podatkiem od gier hazardowych. Bezpośrednio oskarżył premiera Bojko Borisowa, ministra finansów i szefową komisji budżetowej parlamentu o nadużycie wpływów politycznych i stanowisk publicznych, żądanie łapówki, zastraszanie i przestępstwa służbowe. Bożkow miał rzekomo płacić premierowi i jego ministrowi finansów „za spokój”: 10 proc. zysków z popularnej Narodowej Loterii. Ta gra liczbowa szybko zmarginalizowała państwowego totka.

Pierwsza plansza komiksu opublikowanego przez Wasiła BożkowaWasił Boźkow/FacebookPierwsza plansza komiksu opublikowanego przez Wasiła Bożkowa

„Czaszka” nie mówi niczego, czego bułgarska ulica od dawna by nie wiedziała. Siła jego oskarżeń tkwi jednak w szczegółach i nazwiskach, co do których do tej pory były poszlaki i podejrzenia, ale nigdy niezbite dowody. Teraz na jaw wychodzi cały mechanizm patologii „porwanego państwa”.

Perłą w koronie imperium Bożkowa jest warta miliardy dolarów kolekcja antyków – skarby ze starożytnej Grecji, Tracji i Rzymu. W legalizację kolekcji, której część była wystawiona w Brukseli z okazji przystąpienia Bułgarii do Unii, zaangażowany był dawny rzecznik praw obywatelskich. Bożkow planował ją wystawiać w prywatnym muzeum, które miało powstać w byłym budynku poczty w ścisłym centrum Sofii. Teraz bułgarskie władze próbują przejąć także kolekcję „Czaszki”.

Pociągnie za sobą premiera?

Na całej aferze stracić może przede wszystkim premier. Jego fenomen polega na tym, że zrobił niesłychaną karierę, choć wszyscy wiedzą o jego korzeniach. Były ochroniarz komunistycznego sekretarza Todora Żiwkowa w latach transformacji stworzył firmę ochroniarską. Gdy do Bułgarii wrócił car Symeon, żeby w latach 2001–05 zostać premierem, Borisow rozpoczął karierę jako sekretarz generalny policji. Następnie stworzył partię GERB, został burmistrzem Sofii, a potem stał się gwarancją proeuropejskiej orientacji kraju.

Od 2008 r. był już trzykrotnie premierem, a wyborców nie zniechęciły ani informacje z WikiLeaks o jego mafijnych powiązaniach, ani jego obrażenie się na protesty, ani upadek banku KTB, ani klęski żywiołowe. Wygląda na to, że Borisow jest gwarantem status quo, które odpowiada nie tylko partii rządzącej, ale również części opozycji, nieformalnie uczestniczącej w podziale państwa.

Czy teraz atakowany oligarcha zmobilizuje społeczeństwo przeciwko premierowi i kontrolowanemu przez niego układowi? Wydaje się, że Bułgarzy pogodzili się z mafijną formułą rządzenia, ubraną w szaty demokratycznych instytucji państwowych. A „Czaszka” mierzy dalej niż rozpoczęcie śledztwa przeciwko premierowi. Chce obnażyć hipokryzję samej prokuratury, krytykowanej za służalczość i subiektywność.

Premier Borisow może stracić w Europie

Jak się zakończy ta próba sił między upadającym oligarchą i premierem? „Czaszka” sonduje możliwość powołania nowej siły politycznej, ale na jego niekorzyść działa fakt, że sam jest uosobieniem upadku państwa ostatnich 30 lat. W porównaniu z nim Borisow jest twarzą stabilności, której ani byli komuniści, ani car nie byli w stanie dać. Dlatego w tym zderzeniu oligarcha nie może liczyć na współczucie społeczeństwa.

Niezależnie od tego premier zderza się z mocnym przeciwnikiem. Borisow będzie musiał się natrudzić, żeby ochronić wizerunek i urząd. Aura oskarżeń korupcyjnych nie musi znaczyć wiele w Bułgarii, ale wpłynie na pozycję Borisowa w Unii. Do tej pory premier Bułgarii zdobywał sympatię, bezkrytycznie popierając wszystkie inicjatywy Berlina i Paryża. Jednak przeciągająca się afera położy się cieniem na jego relacjach ze wspólnotą. Z drugiej strony – zmarginalizowanie premiera Borisowa może wzmocnić pozycję Moskwy w Bułgarii, czego Unia także nie chce.

Oskarżenia „Czaszki” są na tyle poważne, że tłumaczenie premiera, iż dostał od niego „tylko jedno cygaro”, może nie wystarczyć. Im dłużej oligarcha będzie jątrzył, tym bardziej europejska maska Borisowa będzie się zsuwać, a spod niej wyjrzy prawdziwe oblicze bułgarskiej rzeczywistości.

Artykuł jest częścią serii DemocraCE w Visegrad Insight. Spasimir Domaradzki jest ekspertem od spraw międzynarodowych związanym z Uczelnią Łazarskiego i Res Publiką.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Klasyki Polityki

Jak dzieci odczuwają i rozumieją ból?

Jeszcze na początku lat 80. uważano, że noworodki w ogóle nie odczuwają bólu! A ponieważ nie potrafią werbalnie wyrazić tego, co czują, nie dbano o ich komfort w szpitalach.

Paweł Walewski
08.08.1998
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną