Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Świat

Diego vs. Maradona

Co dał Argentyńczykom Maradona

Powstało zjawisko parareligijne, dziwna mikstura futbolowego fanatyzmu, religijności i ludowej kpiny: kościół maradoniański. Ma on swoje kaplice, rytuały – i oczywiście wiernych. Powstało zjawisko parareligijne, dziwna mikstura futbolowego fanatyzmu, religijności i ludowej kpiny: kościół maradoniański. Ma on swoje kaplice, rytuały – i oczywiście wiernych. Getty Images
Nie był po prostu piłkarzem. Niósł na swoich barkach marzenia i nieszczęścia milionów. Czasem wygrywał za generałów ich wojny.
W Neapolu, podobnie jak w Argentynie po mundialu, zyskał status większy niż najwięksi celebryci. W mieście zaczęły pojawiać się murale z jego podobizną. Nawet kapliczki.AFP/EAST NEWS W Neapolu, podobnie jak w Argentynie po mundialu, zyskał status większy niż najwięksi celebryci. W mieście zaczęły pojawiać się murale z jego podobizną. Nawet kapliczki.

Może i Wielka Brytania wygrała z Argentyną wojnę o Falklandy-Malwiny w 1982 r. Ale cztery lata później, w symbolicznym rewanżu na stadionie Azteka w Meksyku, straciła supremację i prestiż. Czego nie potrafili uczynić argentyńscy generałowie na froncie absurdalnej wojny, która miała uratować ich dyktaturę, tego dokonał 26-letni Diego Maradona, strzelając Anglikom w ćwierćfinale mistrzostw świata dwa gole i eliminując ich z turnieju.

W imaginarium Argentyńczyków to nie było po prostu spektakularne zwycięstwo drużyny nad drużyną.

Polityka 49.2020 (3290) z dnia 01.12.2020; Świat; s. 52
Oryginalny tytuł tekstu: "Diego vs. Maradona"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >