Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

PiS bezczelnie depcze procedury, UE robi uniki

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen Marc DOSSMANN/Parlament Europejski / mat. pr.
Trudno się opędzić od myśli, że KE robi ruchy na odczepnego. Bezczelność rządzących Polską, jak widać, wystarczy, by unijne organy stuliły uszy.

Zamiast złożyć wniosek, by Trybunał Sprawiedliwości UE nałożył na polski rząd karę za niewykonanie postanowienia o zawieszeniu działalności Izby Dyscyplinarnej, Komisja Europejska zrobiła ruch pozorny. Ogłosiła, że „rozszerza” toczące się postępowanie z procedury naruszeniowej o wątek działalności ID. I dała rządowi Polski miesiąc na odpowiedź na ten pierwszy etap – trzystopniowej – procedury naruszeniowej.

A więc przed nami miesiące wymiany korespondencji w tej sprawie. Żeby było dziwniej, KE ten dodatkowy wątek dołożyła do toczącej się już procedury naruszeniowej w sprawie tzw. ustawy kagańcowej. W ustawie rzeczywiście jest wątek poszerzający odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów o delikt badania, czy sędzia powołany na wniosek neo-KRS jest powołany właściwie.

Czytaj też: W co Kaczyński gra z Europą i czym się to skończy

Po co Komisja wykonała ten ruch?

Trudno się opędzić od myśli, że na odczepnego. Po to, żeby liczne organizacje i dyplomaci przestali jej suszyć głowę, że powinna zwrócić się do TSUE o nałożenie kary finansowej za każdy dzień niewykonania postanowienia o zawieszeniu Izby Dyscyplinarnej.

Zawieszona Izba już dwojgu sędziom: Beacie Morawiec i Igorowi Tuleyi, odebrała możliwość orzekania, uchylając immunitet. A KE udaje, że tego nie widzi. Wcześniej Izba zawiesiła immunitet sędziemu Pawłowi Juszczyszynowi. Sędziowie Juszczyszyn i Tuleya siedzieli ostatnio na sali rozpraw TSUE jak wyrzut sumienia, a przedstawiciel Komisji pytany, dlaczego nie kieruje wniosku o karę za uchybienie postanowieniu TSUE, nie był w stanie powiedzieć nic konkluzywnego. Wyjaśnienie się narzuca: polski rząd grozi zawetowaniem unijnego budżetu, więc lepiej go nie drażnić. Taka to jest unijna praworządność.

Czytaj też: Pierwsze skrzypce gra Merkel. Jak UE rozegra weto Polski i Węgier?

Rzecznik straszy sędziów

Tymczasem na kilka dni przed pozorowanym ruchem KE zastępca rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów Przemysław Radzik wziął się do zastraszania sędziów mających rozpatrzyć zażalenie mec. Giertycha dotyczące nałożonych na niego przez prokuraturę środków zapobiegawczych. Komisja mogłaby w ramach wszczętej procedury antynaruszeniowej zająć się także działalnością rzeczników dyscyplinarnych. Ci prześladują sędziów w najlepsze, bo ich przecież TSUE nie zawiesił. Represje, jakie stosują, wytaczając ponad tysiącu sędziom sprawy pod byle pretekstem, wzywając do składania pisemnych wyjaśnień, przesłuchując, „trzepiąc” im akta w nadziei znalezienia haków, są zorganizowanym systemem represji, w którym Izba Dyscyplinarna jest tylko wisienką na torcie. I bez niej ten system potrafi wywoływać „efekt mrożący” u sędziów.

Tak, jak po wygranych wyborach PiS podeptał konstytucję, zaczynając od rozwalenia Trybunału Konstytucyjnego, tak dokładnie z taką samą bezczelnością depcze unijne procedury. Bezczelność, jak widać, wystarczy, by unijne organy stuliły uszy.

Czytaj także: Czarny scenariusz. Weto będzie bardzo kosztowne dla Polski

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną