Świat

Pfizer się spóźnia, Europa niecierpliwie czeka na szczepionki

Podana przez Pfizera informacja o planowanej modyfikacji harmonogramu dostaw szczepionki na koronawirusa wywołała falę oburzenia przemieszanego z obawami. Podana przez Pfizera informacja o planowanej modyfikacji harmonogramu dostaw szczepionki na koronawirusa wywołała falę oburzenia przemieszanego z obawami. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Komisja Europejska chce do lata zaszczepić przeciw covid-19 co najmniej 70 proc. obywateli UE. Producenci twierdzą, że wyzwaniu podołają, ale coraz więcej rządów jest sceptycznych.

Podana przez Pfizera informacja o modyfikacji harmonogramu dostaw szczepionki na koronawirusa wywołała falę oburzenia przemieszanego z obawami. Z jednej strony niektóre stolice rzucają pod adresem koncernu oskarżenia o niedotrzymywanie umów. Z drugiej – pospiesznie próbują gasić pożary, zapewniając, że zaburzenie dostaw na akcję nie wpłynie, a wszyscy, którzy otrzymali pierwszą dawkę, drugą mają zabezpieczoną. W takim tonie wypowiadał się też szef KPRM Michał Dworczyk, koordynujący logistykę szczepień w rządzie Mateusza Morawieckiego. Przesłanie płynące z Polski, ale też z innych państw, ma być jasne: cokolwiek się stanie po stronie dostawców, nie zagrozi niczyjemu zdrowiu.

Decyzja Pfizera uderzyła w i tak już nadszarpniętą wiarę w unijną akcję szczepionkową. Założenie było proste: UE negocjuje ceny preparatów, zamawia je wspólnie, rozdziela sprawiedliwie według klucza populacyjnego i doprowadza pandemię na Starym Kontynencie do szczęśliwego finału.

Czytaj też: Narodowy Plan dla Swoich. Szczepienia się sypią

Co zostało z europejskiej solidarności

Dla Ursuli von der Leyen powodzenie operacji jest też ważne wizerunkowo. Kiedy covid-19 zaczynał szaleć w Europie, Unię długo oskarżano o bierność i nieskoordynowanie działań. Do chaosu decyzyjnego dochodził brak wspólnego pomysłu na wsparcie tonących gospodarek. Chociażby z tego powodu było ważne, by szczepionkę dostarczyć obywatelom najszybciej, jak się da. Na kolejną porażkę Unii zwyczajnie nie stać.

Z solidarności szczepionkowej niewiele już jednak zostało. Najpierw wyłamały się Niemcy, decydując się na indywidualne negocjacje z konsorcjum Pfizer/BioNTech. Bruksela długo nie wiedziała, jak się w tej sytuacji zachować, więc udawała, że problemu nie ma. Niemców o „szczepionkowy nacjonalizm” oskarżyły m.in. Portugalia i Włochy. Z drugiej strony Cypr ogłosił, że na Unię oglądać się nie zamierza i zaczyna negocjacje z Izraelem.

Czytaj też: Izrael szybko się szczepi. Co stoi za tym sukcesem?

Pfizer zwalnia tempo. Będą pozwy?

Teraz konflikt się zaognia. Zamiar wystąpienia na drogę sądową w związku z opóźnieniami Pfizera już ogłosiły Włochy. Domenico Arcuri, pełnomocnik rządu ds. walki z pandemią, powiedział, że „zdrowie mieszkańców nie podlega negocjacjom”, a rozmowy z Pfizerem „nie przyniosły dotychczas spodziewanego efektu”. Arcuri obawia się, że opóźnienia wyhamują włoską akcję szczepień. Niektóre regiony wstrzymały podawanie preparatu nowym pacjentom, oszczędzając go dla tych, którzy muszą dostać drugą dawkę.

We Włoszech zaszczepiono już ponad 1,2 mln osób – to jeden z najlepszych wyników na kontynencie. Tempo może jednak spaść, bo do kraju w tym tygodniu dotarło 29 proc. dawek mniej, niż wynikało z ustaleń. W dodatku redukcja dostaw może się przedłużyć do następnego tygodnia. Dlatego Arcuri chce się domagać rekompensat. A może wręcz odpowiedzialności karnej, bo rząd ma rozważyć walkę prawną z Pfizerem na gruncie prawa cywilnego i karnego.

Czytaj też: Globalny wyścig po szczepionkę

Włosi nie są jedyni. Szeroko cytowana jest chociażby wypowiedź Melanie Leonhard, odpowiedzialnej za zdrowie publiczne w Hamburgu – skarży się, że o ile wcześniej miasto na każde 30 zamówionych dawek otrzymywało sześć fiolek preparatu, o tyle teraz dostaje pięć. Podobne komentarze płyną z Irlandii; w tym tygodniu dostawy mogą być nawet o połowę mniejsze, niż zakładano (20 tys. zamiast 40 tys. dawek). Jak z kolei informował Dworczyk, na zamówionych 360 tys. porcji do kraju trafiło w tym tygodniu ok. 176 tys.

Do chóru krytyków dołączyły Dania, Szwecja, Finlandia, Litwa i Łotwa – wszystkie wezwały przewodniczącą Komisji Europejskiej do zajęcia twardszego stanowiska w rozmowach z producentem, alarmując, że jeśli opóźnienia się przedłużą, Europa straci szansę na realizację swojego celu: zaszczepienie do lata 70 proc. dorosłej populacji kontynentu.

Czytaj też: Covid-19 zabił już dwa miliony ludzi

Gdzie się podziały te szczepionki?

Żeby zrozumieć, o co chodzi w zamieszaniu z opóźnieniami, trzeba przyjrzeć się jego przyczynom. Pfizer zdecydował się na reorganizację procesu produkcji w swojej fabryce w belgijskim Puurs. Tymczasowo spowoduje to ograniczenie dostaw, ale długoterminowo ma pomóc całej operacji – dzięki przeskalowaniu produkcji zamiast przewidywanych 1,3 mld dawek firma będzie w stanie do końca roku wypuścić na rynek 2 mld. Oczywiście zysk z tego będzie najbardziej widoczny w trzecim i czwartym kwartale, ale nie należy go deprecjonować – w obliczu długiego czasu oczekiwania na dostawę preparatu Moderny i braku (na razie) innych preparatów dodatkowe 700 mln dawek może okazać się kluczem do osiągnięcia masowej odporności. Firma poinformowała też, że otrzymała już zgodę na rozpoczęcie produkcji w fabryce w niemieckim Marburgu, zdolnej wyprodukować nawet 700 mln dawek szczepionki rocznie.

Co więcej, Pfizer twierdzi, że ostatecznie wszystko będzie się zgadzać. Innymi słowy – do końca pierwszego kwartału 2021 r. dostarczy Unii dokładnie tyle porcji szczepionki, ile wynoszą zobowiązania kontraktowe. Opóźnienia, informuje producent, mogą potrwać najwyżej do 25 stycznia, a od 15 lutego będą zwiększane.

Czytaj też: Kto w Europie nie chce się szczepić na covid-19?

Kolejne szczepionki na horyzoncie

Trudno oprzeć się wrażeniu, że dyskusja wokół opóźnień przypomina ping-pong odpowiedzialności. Producent – na razie dominujący na unijnym rynku – mówi, że choć teraz ma problemy, to w końcowym rozrachunku umowy dotrzyma. Co dalej dzieje się ze szczepionkami, to już nie nasza sprawa – zdaje się sugerować. Z kolei Bruksela znów próbuje mediować, uspokajając, że jeśli szczepionki będą, to na pewno nie zawiedzie ich dystrybucja. Na końcu łańcucha są jednak stolice, które nie dość, że przestały ufać sobie nawzajem, to nie wierzą już, że Unia ma kontrolę nad całym procesem.

Konflikt może rozwiązać się sam: 29 stycznia spodziewana jest decyzja Europejskiej Agencji ds. Leków w sprawie dopuszczenia do obrotu szczepionki konsorcjum Oxford/AstraZeneca. Preparat jest łatwiejszy w transporcie, więc logistyka byłaby prostsza. W lutym zielone światło ma też otrzymać szczepionka Johnson&Johnson. Trudno więc sobie wyobrazić, że szczepionek dla Europy zabraknie. Dużo ważniejsze jest pytanie, czy dotrą na czas we właściwe miejsca. A za to rzeczywiście żaden producent odpowiedzialności nie weźmie.

Czytaj też: Szczepienia bez znieczulenia. Testowanie systemu na 80-latkach

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Królewny – żony i matki władców

Wagę dynastycznej dyplomacji rozumieli także Piastowie i Jagiellonowie, którzy wykorzystywali ożenki swoich sióstr, córek i wnuczek do zawierania politycznych aliansów.

Anna Czarniecka
23.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną