Świat

Dlaczego Senat blokuje kandydatów do rządu Bidena?

Dotychczas Senat zatwierdził dziesięć na 22 nominacje Joego Bidena. Dotychczas Senat zatwierdził dziesięć na 22 nominacje Joego Bidena. Lisa Ferdinando / US Secretary of Defense / Flickr CC by 2.0
Do tej pory amerykański Senat zatwierdził mniej niż połowę kierowniczych stanowisk w rządzie Joego Bidena. Inne nominacje stanęły pod znakiem zapytania.

Zatwierdzenie nominatów prezydenta przedłuża się wskutek nadzwyczajnych wydarzeń ostatnich tygodni, jak szturm na Kapitol i impeachment Trumpa, które opóźniły prace Senatu, ale także politycznych animozji między partiami. Dotychczas Senat zatwierdził dziesięć na 22 nominacje Bidena, na które składa się 15 szefów resortów i siedmiu kluczowych doradców w Białym Domu. W tym samym momencie, czyli w cztery i pół tygodnia po inauguracji, jego poprzednicy mieli już na ogół zatwierdzoną ponad połowę zespołu.

Kandydaci Bidena początkowo nie napotykali na większe kłopoty z akceptacją przez Senat, co wymaga zwykłej większości głosów. Przy ich rozkładzie 50:50 między obie partie demokraci mają przewagę jednego głosu wiceprezydentki Kamali Harris. Za niektórymi nominacjami, w tym najważniejszymi, jak sekretarza stanu, skarbu czy szefa Pentagonu, głosowała nawet część republikanów. Ostatnio jednak cały proces stanął pod znakiem zapytania.

Czytaj też: Strażnicy Przysięgi, bojówki skrajnej prawicy w USA

Winna mizoginia?

Najbardziej wątpliwe jest, że Senat zatwierdzi Neerę Tanden jako dyrektora biura budżetowego (OMB) w Białym Domu. Byłaby pierwszą osobą hinduskiego pochodzenia na tym stanowisku. Tanden była szefową Center for American Progress, czołowego think tanku Partii Demokratycznej. Republikanie wypominają jej liczne tweety, w których agresywnie, używając brutalnych epitetów, krytykowała polityków ich partii. Nie przeszkadza im, że kilku nominatów do gabinetu Donalda Trumpa, jak Mike Pompeo czy Jeff Sessions, też nie przebierało w słowach, atakując demokratycznych polityków albo lewicowe instytucje, a mimo to cztery lata temu zostali zatwierdzeni w Senacie. Tym razem jednak nawet konserwatywny demokrata Joe Manchin ze stanu Zachodnia Wirginia zapowiedział, że zagłosuje przeciw Tanden.

Demokraci liczą na przekonanie do poparcia jej nominacji umiarkowanej republikanki z Alaski Lisy Murkowski. Argumentują bowiem, że opozycja Manchina podszyta jest... domniemanym seksizmem senatora, czemu on oczywiście stanowczo zaprzecza, i apelują do kobiecej solidarności senator Murkowski.

O rzekomy mizoginizm demokraci oskarżają także republikanów próbujących utrącić kandydatury innych kobiet nominowanych do gabinetu Bidena, który jest najbardziej sfeminizowany w historii USA. GOP starała się zablokować m.in. nominację Deb Haaland na sekretarza ds. wewnętrznych (resort zajmuje się nie policją, tylko gospodarką terenami), pierwszej kandydatki Indianki (Native American, jak brzmi oficjalna nomenklatura) do tego stanowiska. Manchin, który w Senacie może odgrywać rolę języczka u wagi, bo nie zgadza się ze swymi kolegami demokratami w wielu sprawach, ostatecznie oznajmił, że ją poprze.

Czytaj też: USA. Kraj rządzony przez starców

Rasizm?

Oprócz antyfeminizmu demokraci zarzucają rasizm tym republikanom, którzy próbują blokować nominacje kobiet z mniejszości rasowych, jak właśnie Haaland czy czarnoskóra Cecilia Rouse, desygnowana przez Bidena na przewodniczącą Rady Konsultantów Ekonomicznych w Białym Domu. Oskarżenie takie wysuwają również w przypadku czarnoskórej Susan Rice, o której przed wyborami mówiło się jako o kandydatce do gabinetu i którą ostatecznie prezydent powołał na stanowisko szefowej Rady Polityki Krajowej, niewymagające zatwierdzenia przez Senat. Poprzednio typowano ją na sekretarza stanu.

W rzeczywistości, jeśli nawet niektórzy politycy republikańscy żywią rasowe uprzedzenia – a wiele na to wskazuje – to ich sprzeciw wobec nominacji takich postaci jak Haaland czy Rouse nie ma wiele wspólnego z rasizmem. GOP słusznie odpowiada na takie zarzuty, że wielu senatorów głosowało za zatwierdzeniem czarnoskórego gen. Lloyda Austina na sekretarza obrony i Afroamerykanki Lindy Thomas-Greenfield na ambasadora USA przy ONZ. Wieloma głosami republikanów przeszedł Alejandro Mayorkas, nominat na sekretarza bezpieczeństwa kraju, Latynos.

Obiekcje wobec niektórych nominatów Bidena o innym niż biały kolorze skóry mają głównie charakter ideologiczny. Haaland np. naraziła się konserwatystom, mocno popierając projekty drastycznego ograniczenia emisji gazów cieplarnianych – zyskała etykietkę polityczki „skrajnie lewicowej”. Do Tanden prawica ma pretensje za ataki na republikanów.

Czytaj też: Apel Bidena. Czy Europa znów zaufa Ameryce?

Trupy w szafie i w sieci

To jednak również swego rodzaju nowość w procesie zatwierdzania prezydenckich nominacji. W przeszłości przyczyną ich odrzucenia było na ogół znalezienie jakiegoś „trupa w szafie”. W 1989 r. demokraci zablokowali np. G.H.W. Bushowi nominację byłego senatora Johna Towera na szefa Pentagonu, kiedy wyszedł na jaw jego alkoholizm. Clinton z kolei musiał wycofać nominację Kimby Wood na prokuratora generalnego, bo okazało się, że jako pomoc domową zatrudniała nielegalną imigrantkę.

Dziś pretekstem do blokowania nominacji nie stają się tylko fakty podważające moralną reputację kandydata, lecz także pretensje, że bywają „zbyt radykalni”. Podczas przesłuchań w komisjach senackich nominaci zwykle zaprzeczają tym etykietkom, ale obfitość materiału z sieci dowodzącego prawdziwości ich kontrowersyjnych wypowiedzi stawia ich w trudnym położeniu. To także miara politycznej polaryzacji i ideologicznego zacietrzewienia w Ameryce.

Czytaj też: Polityczny głos Bruce’a Springsteena

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Mama transpłciowego dziecka: Mój syn czuje, że w Polsce jest nikim

Nie czarujmy się, że Polki i Polacy na pstryknięcie palcami zrozumieją, co to znaczy transpłciowość. Ale Pawłowicz i Kaczyński paradoksalnie przyczyniają się do edukacji społeczeństwa – mówi Ewelina Słowińska, mama Saszy, aktywistka fundacji Trans-Fuzja.

Mateusz Witczak
12.04.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną