Świat

Clément Beaune: Dotrzymam słowa, pojadę do Kraśnika

Clément Beaune, francuski minister ds. europejskich Clément Beaune, francuski minister ds. europejskich Stephane de Sakutin / AFP / EAST NEWS
To nie jest z mojej strony prowokacja. Nie walczę przeciwko nikomu, walczę o prawa – mówi Clément Beaune, francuski minister ds. europejskich.

MARIA WIŚNIEWSKA: W grudniu złożył pan obietnicę, że odwiedzi strefę wolną od LGBT w Kraśniku. Dlaczego tak panu na tym zależało?
CLEMENT BEAUNE: To nie jest kwestia osobista, a europejska, dotyczy praw, które stoją u podstaw projektu europejskiego. To nie jest też kwestia pouczania nikogo, ale przypomnienie naszych wspólnych wartości. W Warszawie spotkałem wiele osób, które na co dzień walczą o prawa osób LGBT i kobiet. Uważam, że bronią praw europejskich – przywiązanie do spraw mniejszości, równości i tolerancji wyróżniają nas jako Europejczyków.

Tym razem nie uda mi się odwiedzić stref wolnych od LGBT, ale jeszcze wrócę do Polski i dotrzymam tego zobowiązania. To nie jest z mojej strony prowokacja – nie walczę przeciwko nikomu. Walczę o prawa. Jeśli teraz nie będziemy ich bronić, to za kilka lat już nic po nich nie zostanie.

Daniel Passent: Francuzowi wstęp wzbroniony!

W lutym powiedział pan, że Francja nie wyklucza porzucenia projektu Nord Stream 2. Później szef dyplomacji Jean-Yves Le Drian podkreślił, że Francja nie będzie mieszać się w spór o gazociąg. Jakie jest w końcu stanowisko Francji?
Zastrzeżenia, jakie mamy do Nord Stream 2, są znane od dawna i nie zależą od aktualnej sytuacji w Rosji czy sprawy Aleksieja Nawalnego. Nigdy nie kryliśmy dystansu do tego projektu. Zresztą razem z Polską dwa lata temu zaproponowaliśmy rewizję dyrektywy gazowej, która miała na celu zmienić jego ramy prawne. Jednak Nord Stream 2 nie powinien stać się przedmiotem sporu w ramach Unii, a zwłaszcza Francji z Niemcami. Takie sprawy musimy przedyskutować we własnym gronie europejskim. Pozostańmy zjednoczeni jako Europa, nawet jeśli są między nami drobne różnice, a czasami wręcz rozbieżności.

Unijna strategia szczepionkowa

Mnożą się zarzuty o zbyt powolne tempo dostaw szczepionek w Unii. Niektóre kraje, np. Węgry i Słowacja, zatwierdziły preparaty chińskich lub rosyjskich producentów bez czekania na autoryzację EMA. Nie obawia się pan, że może to doprowadzić do podziałów?
Widać, że stanowi to pewne ryzyko. Chcę jednak podkreślić, że Unia musi mieć wspólną strategię szczepionkową i to ona obecnie daje obywatelom wspólnoty najwięcej szczepionek. Kryzys epidemiczny jest trudny dla każdego kraju: Francji, Polski, Słowacji czy Czech. Chcielibyśmy mieć szczepionki szybciej, ale ich produkcja i dystrybucja zajmuje dużo czasu. Czy ten problem zostałby lepiej rozwiązany bez Unii, jeśli każdy kraj miałby własną strategię? Nie sądzę. Trzymajmy się razem i rozwiązujmy trudności w Unii – mobilizujmy zdolności produkcyjne przemysłu, tak jak robi to firma Sanofi we Francji.

Byłoby źle, gdyby każdy szukał własnego rozwiązania samodzielnie – z Rosją lub Chinami. Jeżeli kolejne państwa zaczną prowadzić własne negocjacje, wkrótce wszyscy tak zrobią. Poza tym wyłamywanie się ze strategii europejskiej stwarza zagrożenia dla zdrowia naszych obywateli. Podejmujmy konkretne kroki razem jako Unia, a znajdziemy rozwiązania.

Czytaj też: Macron chce przemeblować Unię

Europa ilu prędkości?

Mówił pan, że motorem rozwoju Unii jest „integracja zróżnicowana”. Na czym ten koncept polega?
Podam przykład: ponad 20 lat temu Unia utworzyła strefę euro. W skład wspólnoty wchodziło 15 krajów, a tylko 11 zdecydowało się na ten krok. Gdyby Unia czekała na mobilizację całej piętnastki, dziś nie mielibyśmy waluty. Projekt strefy euro stopniowo się poszerzał – aż rozrósł się do 19 krajów i jestem pewien, że to nie koniec. Tak samo było ze strefą Schengen, która powstała w latach 80., a teraz liczy 26 członków. Jeśli możemy wspólnie inicjować współpracę jako 27 krajów, to tym lepiej. Jeżeli nie, to i tak musimy iść do przodu – w dziedzinie obronności, współpracy przemysłowej, polityki klimatycznej.

To tzw. Europa dwóch prędkości. Czy nie stanowi zagrożenia dla spójności Unii?
Dla jasności – zróżnicowanie nie stoi w kontrze do jedności europejskiej. Są trzy aspekty, w których musimy być całkowicie zjednoczeni. Po pierwsze, to nasz jednolity rynek 450 mln konsumentów, który jest wielką siłą. Po drugie, wartości polityczne. Dlatego w kwestiach praworządności zdecydowanie bronię poszanowania naszych wspólnych wartości, które są zapisane w art. 2 traktatu. Tu nie ma miejsca na głębokie różnice między Paryżem, Warszawą, Sztokholmem czy Rzymem. I wreszcie instytucje, które czynią nas skuteczniejszymi. Ten złoty trójkąt nie może zostać podważony. Poza tym „zróżnicowana integracja” nikogo nie wyklucza. Wszystkie kraje mają prawo do współpracy w różnych obszarach. Ci, którzy nie chcą dołączyć teraz, mają pełną swobodę zrobić to później.

To z jakimi państwami Francja szukałaby potencjalnych koalicji?
Ze wszystkimi – i mówię to zupełnie szczerze. Uważam, że słabością polityki europejskiej Francji było to, że polegaliśmy na tradycyjnych formatach współpracy. Najpierw oczywiście z Niemcami, potem Włochami, Hiszpanią i Beneluksem, które są nam bliskie ze względów historycznych i geograficznych. Te tradycyjne formaty musimy rzecz jasna zachować – współpraca francusko-niemiecka jest podstawą polityki europejskiej i rozwoju Europy. Jednak nie powinniśmy się do niej ograniczać.

Kiedyś Francja miała bardzo mało relacji politycznych z Holandią, a teraz są one bardzo częste. Albo Finlandia – przez 30 lat żaden prezydent Francji jej nie odwiedził. Teraz Macron odbudowuje te kontakty. Ten błąd popełniliśmy też w stosunkach francusko-polskich. Możemy mieć rozbieżności, ale to nie powód, żeby nie współpracować na innych polach. Dlatego od 2017 r. prezydent Macron ożywia kontakty z Polską.

Sojusz polsko-francuski

Przyjechał pan rok po wizycie Emmanuela Macrona w Polsce. Wtedy mówiło się o punkcie zwrotnym w relacjach polsko-francuskich. Jakie są dziś perspektywy współpracy?
Mój przyjazd do Polski przypada zaledwie rok po wizycie prezydenta. Bardzo ważne, aby utrzymać taką dynamikę. Często nie podtrzymywaliśmy tych relacji w stopniu wystarczającym, nie pogłębialiśmy wystarczająco współpracy w takich obszarach jak energetyka albo polityka konkurencji, na którą wraz z Polską mamy bardzo podobne poglądy. Wspólnie bronimy reformy polityki handlowej, opodatkowania międzynarodowych gigantów cyfrowych. Jest wiele tematów, w których współpracujemy, ale możemy robić to lepiej i wyjaśniać nieporozumienia np. w sprawie europejskiej obronności czy stosunków transatlantyckich.

Myślę, że spójność naszych wizji jest większa, niż wielu uważa. Są też trudne kwestie – mówię o migracji, polityce klimatycznej, praworządności. Ważne, abyśmy nie uciekali od tych tematów. Dobre relacje polegają właśnie na tym, by rozmawiać, nawet gdy jest to trudne i nieprzyjemne.

Wywiad z francuskim ministrem ds. Unii Clémentem Beaunem został przeprowadzony 8 marca przez redakcje Polityki Insight, OKO.press i Polskiego Radia.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Kryzys diagnostyki prenatalnej. „Po co pani teraz te wyniki?”

Zgodnie z wiedzą medyczną jest tylko jedno wskazanie do przeprowadzenia badań prenatalnych, czyli tzw. żywa ciąża. W Polsce dotąd nieuznawane.

Agata Szczerbiak
20.06.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną