Świat

Dlaczego Europejczycy tracą zaufanie do szczepionek na covid

Protest antyszczepionkowców w Londynie, grudzień 2020 r. Protest antyszczepionkowców w Londynie, grudzień 2020 r. Henry Nicholls / Reuters / Forum
Zamieszanie wokół preparatu AstraZeneki, szum medialny i niejasne polityczne decyzje doprowadziły do znaczącego spadku zaufania do akcji szczepień w Europie. Teraz bardzo trudno będzie je odbudować.

Instytucje publiczne robią wprawdzie wszystko, by uspokoić obywateli. Europejska Agencja ds. Leków (EMA) oceniła, że szczepionka przygotowana przez Uniwersytet Oksfordzki i koncern AstraZeneca „jest bezpieczna”, a korzyści wynikające z jej przyjęcia zdecydowanie przewyższają ewentualne ryzyko. Odsetek powikłań nie odbiega też od normy dla tego typu preparatów. Co więcej, przypadki najcięższe i najbardziej nagłaśniane przez media, na czele ze stanami zakrzepowo-zatorowymi, nie mają według ekspertów EMA bezpośredniego związku z przyjęciem szczepionki. Mogą być powiązane z samym wirusem SARS-CoV-2 i stanami pochorobowymi, ale brak dowodów na poparcie tezy o wywoływaniu zakrzepów przez brytyjski preparat.

Czytaj też: Efekty niepożądane zapewnimy sobie sami?

Przywódcy szczepią się dla przykładu

Kolejne europejskie kraje zawieszały ostatnio podawanie preparatu AstraZeneki swoim obywatelom. Do chóru sceptyków dołączyły i te małe, jak Cypr i Łotwa, i największe we wspólnocie Francja i Niemcy. Szczepienia „Astrą” przerwano w niemal sparaliżowanej przez pandemię Portugalii, ale i w Szwecji, która od początku zarazy broni się przed pełnym lockdownem.

W większości przypadków decydenci powoływali się na wątpliwości natury naukowej i bezpieczeństwo swoich obywateli. Szwedzka Agencja Zdrowia Publicznego argumentowała, że czeka na kolejne badania dotyczące skutków ubocznych preparatu. W podobnym tonie wypowiadał się prezydent Francji Emmanuel Macron i niemiecki minister zdrowia Jens Spahn.

Czytaj też: Komisja Europejska ostrzega koncerny

Zdarzały się też deklaracje natury czysto politycznej. W Słowenii szef resortu zdrowia bez ogródek przyznał, że „nie ma żadnych medycznych przesłanek” do zawieszenia szczepień AstraZeneką. Mimo to rząd, którego jest przedstawicielem, zdecydował się je zawiesić i czekać na komunikat EMA.

Tak też się stało, a unijnym urzędnikom w sukurs przyszli krajowi politycy. Premier Francji Jean Castex zapowiedział, że przyjmie preparat AstraZeneki na oczach milionów telewidzów. Podobną deklarację złożył Boris Johnson. Ogłaszając ją na konferencji prasowej, podkreślał, że szczepionka jest tak samo bezpieczna jak ta Pfizera/BioNTechu, niebezpieczne jest za to zakażenie koronawirusem. Obaj liderzy chcą w ten sposób choć trochę odbudować zaufanie do preparatu, ale i do samej idei szczepienia się na covid-19.

Czytaj też: Europa ma za mało dawek?

Francuzi i Włosi bardziej sceptyczni

Ostatnie tygodnie, naznaczone zamieszaniem wokół AstraZeneki, często nieproporcjonalnie nagłaśnianym przez media, politycznym chaosem i brakiem unijnej solidarności w zdobywaniu samych szczepionek, mocno to zaufanie nadszarpnęły.

Według francuskiego sondażu z 16 marca, przeprowadzonego przez centrum badań opinii Elabe, 58 proc. respondentów nad Sekwaną jest niechętnych szczepionce AstraZeneki. Za bezpieczną uznaje ją 20 proc., a 22 proc. nie ma zdecydowanej opinii. To duży cios dla akcji szczepień w tym kraju, od początku napotykającej na problemy logistyczne i wizerunkowe. Francuzi wystartowali z opóźnieniem, a potem mierzyli się z narastającym od lat sceptycyzmem wobec szczepień jako takich. Jeszcze w styczniu, według danych Ipsos, chęć przyjęcia szczepionki na covid zapowiadało tylko czterech na dziesięciu Francuzów. Teraz, jak wynika z opublikowanych w połowie marca badań stacji Euronews, odsetek ten jest jeszcze niższy i wynosi 37 proc. Zwolenników szczepienia jest tam mniej niż jego radykalnych przeciwników. Odmowę przyjęcia jakiegokolwiek preparatu na koronawirusa deklaruje aż 42 proc. badanych.

Pogarsza się sytuacja we Włoszech, gdzie wprawdzie nadal chce się szczepić większość społeczeństwa (71,3 proc.), ale przez zamieszanie wokół AstraZeneki coraz więcej osób nie chce jej przyjąć. Krajowe media donoszą, że szczepionki odmawia nawet personel medyczny, zwłaszcza na północy Włoch.

Jedną z przyczyn spadku zaufania do szczepień jest z pewnością śmierć Sandro Tognattiego, 57-letniego nauczyciela muzyki, który zmarł krótko po przyjęciu pierwszej dawki – przyczyna zgonu nie została jednoznacznie wykazana, ale wielu polityków i komentatorów i tak wini szczepionkę. W tego typu deklaracjach przodują zwłaszcza przedstawiciele skrajnie prawicowej Ligi i populistycznego Ruchu 5 Gwiazd, od początku insynuujący, że preparaty przygotowane tak szybko na pewno nie są bezpieczne.

Czytaj też: Szczepionki powstały szybko. Czy są bezpieczne?

Europa szczepionkom nie ufa

Zaufanie do szczepionek spada też w Niemczech, a władze samorządowe mają coraz większe kłopoty z pozbywaniem się z magazynów preparatów AstraZeneki. Sceptycyzm wobec szczepień, a nawet nauki, to zresztą problem praktycznie całej Europy. Według niedawnego raportu pracowni RECOVER i Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób tylko 36 proc. mieszkańców siedmiu przebadanych krajów (Hiszpanii, Holandii, Włoch, Szwecji, Ukrainy, Francji, Niemiec) popiera ideę masowych szczepień. Już w 2018 r. Wellcome Trust podał, że 59 proc. osób w Europie Zachodniej uważa szczepienia za bezpieczne, a w Europie Wschodniej – jeszcze mniej, bo 40 proc.

Polska niespecjalnie odstaje od kontynentalnej normy, bo według niedawnego sondażu UCE Research i Syna Poland dla „Gazety Wyborczej” „zdecydowanie” chce się zaszczepić tylko 26,8 proc. rodaków. „Raczej” zaszczepi się 24,8 proc. Najchętniej szczepionką Pfizera/BioNTechu, Moderny lub Johnson&Johnson. Zaufanie do Pfizera jest niewiele wyższe od tego dla Sputnika V (odpowiednio 3,4 i 1,9 proc.), mimo że rosyjski preparat nie został jeszcze dopuszczony do obrotu przez EMA.

Jak uważa Jonathan Kennedy z Queen Mery University w Londynie, niechęć do szczepień często idzie w parze z poparciem dla populizmu i partii antyestablishmentowych. Przykładowo znacznie więcej sceptyków znajduje się w elektoracie Marine Le Pen niż Macrona. Podobnie jest z wyraźnym podziałem na elektorat Partii Demokratycznej i Ligi we Włoszech. Europa ma coraz większy kłopot z przekonaniem swoich mieszkańców do przyjęcia szczepień. Niestety, to problem już tak duży, że zabiegi piarowe mogą go co najwyżej przykryć, a nie rozwiązać.

Czytaj też: Kiedy koniec pandemii? Za dwa miesiące, za dwa lata?

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Seks, dragi i polityka

Ta książka wszystko zawdzięcza testosteronowi – deklaruje jej autor Paul B. Preciado. „Testo ćpun” jest odważną próbą poszukiwania tożsamości seksualnej w świecie pełnym hormonalnych pokus i farmakologicznych miraży.

Paweł Walewski
20.06.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną