Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Stan Nawalnego się pogarsza. „Mordują go na naszych oczach”

Aleksiej Nawalny przed sądem w Moskwie, 20 lutego 2021 r. Aleksiej Nawalny przed sądem w Moskwie, 20 lutego 2021 r. Maxim Shemetov / Reuters / Forum
Władimir Putin właśnie podpisał ustawę gwarantującą mu władzę do 2036 r. Zniknęła zasada dwukadencyjności. A w kolonii karnej w Pokrowie powoli znika jego wróg numer jeden.

Osadzony w kolonii karnej pod Moskwą Aleksiej Nawalny od ponad tygodnia prowadzi głodówkę, bo odmówiono mu kontaktu z lekarzem i fachowej terapii. Ma wysoką gorączkę, silny kaszel i powikłania neurologiczne: boli go kręgosłup, stracił czucie. „Nie tylko w nodze, jak dotąd, ale też w rękach” – wyjaśnia jego adwokatka Olga Michajłowa. Zanim podjął głodówkę, stracił 8 kg, a teraz jeszcze 5. Jakby tego było mało, zamiast serwowanego dotąd niesmacznego więziennego wiktu na jego oddziale podaje się kurczaka. Nawalny czuje, że w ten sposób jest poddawany dodatkowej presji.

Więzień jak każdy inny

„Nie ma mowy o specjalnym traktowaniu któregokolwiek z więźniów – komentował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. – Są zasady. Jeśli choroba jest rzeczywista, leczenie zostanie podjęte”. Władze pozostają głuche na argumenty rosyjskich medyków. Ponad tysiąc spośród nich podpisało list z apelem o leczenie Nawalnego, a „Sojusz lekarzy” wniósł o to, by zbadali go niezależni specjaliści. Ich przedstawiciele próbowali niedawno wejść do kolonii, ale odmówiono im widzenia. Anastazja Wasiliewa, lekarka Nawalnego, została zatrzymana, prócz niej inne osoby protestujące pod bramą, m.in. trójka dziennikarzy, w tym korespondent CNN. Wszystkich już zwolniono, ale sąd w Moskwie nałożył na niektórych kary aresztu administracyjnego pod pretekstem „naruszenia reżimu sanitarnego podczas pandemii”.

Sankcje spotkały ich konkretnie za udział w protestach jeszcze ze stycznia tego roku. Sekretarz prasowy opozycjonisty Kira Jarmysz, Maria Aliechina z Pussy Riot, koordynator moskiewskiego sztabu Nawalnego Ołeh Stiepanow i deputowany Dmitrij Baranowski pozostaną w areszcie domowym do 23 czerwca. Natomiast Ljubow Sobol, brat Aleksieja Ołeh i dwie inne osoby zostały objęte dodatkowo zakazem aktywności, w tym kontaktowania się z innymi oskarżonymi.

Czytaj też: Wielka inwigilacja w Rosji

Uwolnić Nawalnego, uwolnić internet

Tylko demonstracje mogą uratować Nawalnego – przekonują organizatorzy akcji #FREENAVALNY. I dodają: „Jedyne, czego boi się Putin, to protest ulicy. Powinien być masowy. Jeśli na ulice wyjdą setki tysięcy osób, władze nie będą mogły zignorować ich żądań”. Deklaracje udziału w protestach złożyło ponad 400 tys. osób, a najliczniejsze zapowiadają się w Moskwie (98 tys.), Petersburgu (48 tys.), Jekaterynburgu (14 tys.) i Nowosybirsku (12 tys.). „Dążymy do tego, żeby w wielki protest wiosenny włączyło się cztery razy więcej osób, niż zadeklarowało udział w akcji” – mówi Leonid Wołkow, szef sieci regionalnych sztabów Nawalnego.

„Nie pozwolimy ekstremistom zdestabilizować sytuacji” – ostrzegł na łamach agencji TASS szef Rosgwardii Wiktor Zołotow. „Przypominam, że żyjemy w państwie prawa – dodał – a słowem kluczem są »nielegalne« demonstracje”. Generał pominął, że w ustawie o zebraniach, mitingach i demonstracjach nie ma wzmianki o nielegalnych akcjach. Od organizatorów wymaga się tylko zapowiedzi zdarzenia 10–15 dni wcześniej. Ale szef Rosgwardii najwyraźniej założył, że demonstracje będą nielegalne. Nie dziwi, że Rosja zajmuje 104. miejsce na 126 w rankingu przestrzegania praw człowieka według The World Justice Project.

Władze nie tylko deprecjonują Nawalnego, kreując go na symulanta i zagranicznego agenta, a protestujących określając mianem „deep state”, ale też blokują akcje solidarności w internecie. Jak donosi Mediazona, inaugurowany na początku kwietnia z wielką pompą rosyjski wariant YouTube′a – RuTube – nie dopuszcza do publikacji materiałów Fundacji Walki z Korupcją Nawalnego.

Czytaj też: Przyszło nam tu żyć. Ciemne strony Rosji

Pamiętamy Politkowską, pamiętamy Niemcowa

Władze usiłują ukryć, że „zabójstwo dokonuje się właśnie na naszych oczach” – stwierdza wprost dziennikarz Wiktor Szenderowicz. W podobnym tonie wypowiadają się działacze praw człowieka, lekarze, dziennikarze, ludzie kultury. Reżyser Władimir Mirzojew w materiale wideo zwraca się do władz: „Krzyż nosicie na piersi, świece palicie w cerkwi, a miłosierdzia nie macie!”. Dziennikarz Michaił Kozyriew mówi jeszcze dosadniej: „Pamiętamy Politkowską, pamiętamy Niemcowa. Teraz na naszych oczach mordują Nawalnego”. Olga Siediakowa, poetka i filozofka, przypomina: „Dobrze wiemy, co wyprawiano w czasach stalinowskich, chociaż nikt nie mówił, co się działo w zamkniętych gułagach. Ale teraz wiemy. I nie możemy milczeć”.

Amnesty International przyznała Nawalnemu status więźnia sumienia i wycofała się z tego, bo miała zastrzeżenia do nacjonalistycznych haseł, jakie wygłaszał przed laty. Dziś sekretarz AJ Agnes Callamard nie ma wątpliwości. Pisze na Twitterze: „Rosja skazała go prawdopodobnie na powolną śmierć”. Biały Dom ustami sekretarz prasowej Jen Psaki dodaje, że „dopóki Nawalny jest więziony, za jego stan odpowiada Kreml”.

Czytaj też: „Nagła śmierć” lekarza Nawalnego. Kreml idzie za ciosem

System poradzi sobie sam

Kreml przyjął strategię „ani kroku wstecz” i wydaje się, że czeka, aż Nawalny straci życie „z przyczyn naturalnych”. Władze dopuszczają możliwość zachowania go przy życiu, pod warunkiem że się złamie i przystanie na ofertę złożoną mu jeszcze w Niemczech. Wystarczy, że przyjmie „one-way-ticket” do Berlina i zostanie opozycjonistą-celebrytą z zagranicy. Innymi słowy: straci twarz i pozwoli się zwalczyć systemowi. W przeciwnym razie w grę wchodzą inne opcje: wyczerpanie głodówką, gruźlica (już jest na oddziale), covid (ostatni test dał wynik negatywny), AIDS (jedna z najczęstszych przyczyn zgonów wśród więźniów) i samobójstwo.

Taki scenariusz byłby dla władz wygodny. Po pierwsze, zniknąłby problem Nawalnego. Po drugie, Kreml mógłby zapewniać, że nie miał z tym nic wspólnego. A wróg numer jeden zostałby zaledwie jednym z tysiąca zmarłych w rosyjskich koloniach. Według raportu Rady Europy z 2017 r. dwie trzecie zgonów w więzieniach w Europie ma miejsce właśnie w Rosji. Wystarczy więc tylko zaczekać, aż „system sam załatwi sprawę”.

Czytaj też: Co naprawdę przydarzyło się Nawalnemu?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Świat

Gerhard Schröder, towarzysz Putina. Toksyczny związek na dobre i złe

Były kanclerz Gerhard Schröder, który wciąż nie wyrzekł się przyjaźni z gospodarzem Kremla, jest symbolem wszystkich niemieckich problemów z Rosją. Ale wcale nie najgorszym.

Marek Orzechowski
19.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną