Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Rzeźnik prezydentem Iranu. Twardogłowi biorą całą władzę

Wybory prezydenckie w Iranie wygrał już w pierwszej turze Ebrahim Raisi. Wybory prezydenckie w Iranie wygrał już w pierwszej turze Ebrahim Raisi. Wana News Agency / Reuters / Forum
Nie było zaskoczenia ani mobilizacji. Piątkowe wybory prezydenckie w Iranie wygrał już w pierwszej turze Ebrahim Raisi, szef wymiaru sprawiedliwości i faworyt Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego.

Znany z arcykonserwatywnych poglądów duchowny zdobył ponad 62 proc. głosów. Natomiast jedyny dopuszczony do startu przedstawiciel obozu tzw. reformatorów, były szef irańskiego banku centralnego Abdolnaser Hemmati, dostał 8,5 proc. Tak duża przewaga to głównie wynik najniższej w historii frekwencji – 48 proc. Miliony Irańczyków krytycznych wobec Najwyższego i popierających reformatów zostało w domu – nie wierzą już w zmianę systemu, szczególnie po dyskwalifikacji praktycznie wszystkich kandydatów niechętnych reżimowi.

Rzeźnik Teheranu

60-latni Raisi to przykład bezprecedensowej kariery niezbyt rzutkiego duchownego. Od lat 80. przeszedł wszystkie stopnie awansu prokuratorskiego, co zresztą przyniosło mu miano „Rzeźnika Teheranu” – pod koniec 1988 r. był członkiem komisji, która skazała na śmierć kilkuset opozycjonistów. Na początku lat 90. studiował pod okiem Chameneiego, który potem zadbał o jego karierę.

Raisi uważany jest za człowieka wojskowo-wywiadowczej struktury, na której czele stoją Strażnicy Rewolucji, paramilitarna organizacja tworząca w Iranie państwo w państwie. Zwycięstwo Raisiego oznacza, że w ręce tej struktury wpadła ostatnia ważna instytucja. A jego karierę eksperci wiążą z przyszłą zmianą na stanowisku Najwyższego Przywódcy – Chamenei ma już 82 lata i niemal na pewno umrze albo ustąpi ze stanowiska w ciągu dwóch czteroletnich kadencji Raisiego, który będzie miał najlepszą pozycję, aby go zastąpić – Chamenei, zanim zastąpił zmarłego Chomeiniego, też przez lata był prezydentem.

Czytaj też: Czy Irańczycy odsuną ajatollahów od władzy?

Twardogłowi biorą wszystko

Mocno „sterowany” wynik wyborów przynosi również domknięcie systemu. Instytucja prezydenta w porewolucyjnym Iranie zawsze była „wentylem bezpieczeństwa” – reżim urządzał częściowo tylko kontrolowane wybory, obywatele zyskiwali wrażenie sprawczości, zagranica – sterowanej, ale jednak demokracji irańskiej.

Kolejni prezydenci, przeważnie dystansujący się od Najwyższego i Strażników Rewolucji, byli poręcznymi kozłami ofiarnymi – reżim mógł zrzucać na nich odpowiedzialność za problemy ekonomiczne kraju i wymieniać ich, gdy się już zużyli. Wraz z wyborem Raisiego ten mechanizm przestał istnieć – tzw. twardogłowi biorą na siebie całą odpowiedzialność za kraj, co z jednej strony daje im pełnię władzy, ale też skazuje na gniew Irańczyków; nie będzie już na kogo zrzucić winy. Dla nich to najpewniej cena, jaką są gotowi zapłacić za płynną wymianę Najwyższego Przywódcy. Chyba że wcześniej sami Irańczycy wystawią im wyższy rachunek.

Czytaj też: Co dziś napędza islamską rewolucję

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Tako rzecze Jaki. Reporter „Polityki” incognito na Zjeździe Sympatyków Patryka Jakiego

Odbył się pierwszy w dziejach Polski Zjazd Sympatyków Patryka Jakiego. Aby wziąć udział, należało przejść weryfikację.

Marcin Kołodziejczyk
29.11.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną