Rabaty na prenumeratę cyfrową Polityki

40% lub 50%

Subskrybuj
Świat

W Kanadzie płoną kościoły. Smutek, gniew, żądza zemsty

Protest w kanadyjskiej miejscowości Winnipeg Protest w kanadyjskiej miejscowości Winnipeg Shannon Vanraes / Reuters / Forum
Temat w Kanadzie teraz wrócił, bo nadeszły pierwsze informacje o szczątkach około tysiąca dzieci, zmarłych w okresie, gdy znalazły się pod „opieką” nauczycieli i wychowawców tzw. szkół mieszkalnych.

Kanada do dziś kojarzy się w Polsce i Europie z krajem „pachnącym żywicą”. To pozytywne skojarzenie przemilcza ponury rozdział historii tego ogromnego kraju. Przypomniały o nim w ostatnich tygodniach informacje o odnalezieniu zbiorowych grobów ze szczątkami rdzennych dzieci przy tzw. szkołach mieszkalnych (residential schools) w zachodniej Kanadzie. I zdjęcia kilku płonących kościołów, w większości rzymskokatolickich, na tych terenach. Policja federalna nie wskazała na razie sprawców ani motywów podpaleń, prowadzi jednak intensywne śledztwo.

Czytaj też: Dziecięca zbrodnia Kanady

Smutek, gniew, płonące kościoły

Przywódcy rdzennej ludności Kanady wydali oświadczenie, że rozumieją smutek i gniew osób przymusowo poddanych swoistej reedukacji w tych szkołach, prowadzonych do lat 90. w większości przez lokalny Kościół rzymskokatolicki i finansowanych przez rząd kanadyjski. Nie akceptują jednak takiej metody wyrażania tych zrozumiałych emocji. Bo zemsta na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej nie mieści się przecież w kanonie współczesnej cywilizacji.

A premier Kanady Justin Trudeau, katolik, liczy, że papież Franciszek nie tylko wyrazi smutek i współczucie w związku ze sprawą, ale też formalnie przeprosi za nadużycia, do jakich dochodziło. Watykan zapowiada, że Franciszek wróci do tematu. Powinien, bo sam wielokrotnie ujmował się za ofiarami systemu kolonialnego, stworzonego i praktykowanego przez białych na podbitych i zasiedlanych przez nich ziemiach obu Ameryk, w tym jego ojczystej Argentyny.

Kanadyjski system „szkół mieszkalnych” był częścią kolonizatorskiego podboju kulturowego Ameryki Północnej przez białych założycieli, twórców i budowniczych Kanady i Stanów Zjednoczonych. Tak na to patrzą dzisiaj działacze i przywódcy ruchów i organizacji na rzecz praw rdzennej ludności kontynentu, a także część historyków, badaczy, przedstawicieli Kościołów chrześcijańskich i polityków z nimi niezwiązanych, lecz podzielających tę ocenę historyczną.

Skutki „kulturowego ludobójstwa”

Niektórzy dodają, że temat nie jest tylko historyczny, bo skutki tego „kulturowego ludobójstwa” są odczuwalne do dziś: spychają nadal jego ofiary na margines społeczeństwa, pozbawiają je możliwości równego korzystania z praw, jakie im dziś formalnie przysługują, w nowoczesnych państwach demokratycznych, a tym bardziej w systemach autorytarnych.

Czytaj też: Wyższe kary za zło. Franciszek zmienia prawo

Twórcy systemu nie dostrzegali tych skutków. Działali w przeświadczeniu, że rasizm w formie dyskryminacji pierwotnych mieszkańców zajętych przez nich ziem jest misją cywilizacyjną błogosławioną przez Boga, w którego wierzą chrześcijanie. Twórca „szkół mieszkalnych” w Kanadzie Egerton Ryerson był protestantem, metodystą wyrzuconym przez ojca z domu za odstępstwo od anglikanizmu, szkoły w 60–70 proc. należały do lokalnego Kościoła rzymskokatolickiego.

System stworzony przez Rysersona można we współczesnym języku nazwać rodzajem segregacjonizmu opartym na zasadzie „zabij rdzenność, ocal człowieka”, czyli zasymiluj pierwotne ludy do cywilizacji białego człowieka i nawróć je z pogaństwa na chrześcijaństwo. W praktyce prowadziło to często do wykorzeniania przemocą z kultury, języka, religii, słowem: z tożsamości, w jakiej się przez wieki wychowywały. Przemoc miała również aspekt seksualny. Prowadzona od lat w Kanadzie kwerenda dokumentuje niezliczone przypadki wykorzystywania seksualnego dziewcząt i rdzennych kobiet, ich nigdy niewyjaśnionych zaginięć prawdopodobnie na tym tle.

Kanada nie tuszuje problemu

W latach 2008–15 działała w Kanadzie specjalna niezależna od rządu komisja badająca sprawę szkół. Przygotowała raport o ich działaniu. Nie jest więc tak, że demokratyczna Kanada tuszuje temat. Po publikacji dokumentu przedstawiciele Kościołów i politycy przepraszali za ujawnione w nim przestępstwa. W ramach ugody wypłacono miliony dolarów.

Teraz temat wrócił, bo w maju nadeszły pierwsze informacje o szczątkach około tysiąca dzieci, zmarłych w okresie, gdy znalazły się pod „opieką” nauczycieli i wychowawców „szkół mieszkalnych”. Często zabrane rodzicom i odcięte od kontaktu z nimi. O traumie z tym związanej opowiadają byli uczniowie i uczennice tych szkół. Trauma przechodziła z nich na ich dzieci. I tak żyje do dziś. Niech to będzie przestroga dla nas wszystkich. Bo wszędzie mogą się znaleźć naśladowcy tak rozumianej i prowadzonej „misji cywilizacyjnej”.

Ksiądz prof. Alfred Wierzbicki: W Kościele rośnie zło

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ludzie i style

Polityka przy stole. Symulator kampanii wyborczej i inne planszówki

Kogo znane na co dzień z ekranów i gazet polityczne spory nadal bardziej ekscytują, niż męczą, może sprawdzić swoich sił w ich wersji pudełkowej. Uwaga – wciągają jak prawdziwe.

Michał Klimko
25.11.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną