Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Świat

Ameryka surowo o „lex TVN”. Biden nie odpuści ekipie PiS

Siedziba telewizji TVN w Warszawie Siedziba telewizji TVN w Warszawie Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta
Ekipa Joe Bidena od początku podkreśla, że w odróżnieniu od Donalda Trumpa nie będzie obojętna, kiedy rządy innych krajów, zwłaszcza sojuszniczych, odchodzą od norm demokratycznych.

Pełniący obowiązki ambasadora Stanów Zjednoczonych w Warszawie chargé d’affaires Bix Aliu błyskawicznie zareagował na pisowski projekt ustawy, która ma zakazać działalności mediów będących własnością korporacji spoza Unii Europejskiej, a w praktyce znienawidzonej przez rząd „dobrej zmiany” telewizji TVN. „Z rosnącym zatroskaniem USA obserwują proces odnowienia licencji telewizji TVN i proponowaną legislację. TVN jest istotną częścią polskiego pejzażu medialnego od 20 lat. Nieskrępowane media są kluczowe dla demokracji”, oświadczył w czwartek dyplomata. Tweet rzecznika departamentu stanu Neda Price′a w piątek był ciut bardziej oględny, ale też nie pozostawia wątpliwości, jak amerykański rząd ocenia najnowsze posunięcie ekipy Kaczyńskiego. „Zróżnicowane głosy i niezależne punkty widzenia dostarczają informacji opinii publicznej i sprawiają, że rząd odpowiada za swoje czyny. Są one niezbędne dla demokracji w Polsce i w USA”, napisał Price.

Czytaj też: USA wzięły w obronę polskie media. PiS musi się z tym liczyć

Biden to nie Trump. Nie odpuści sprawy TVN

Kiedy kilka lat temu PiS przypuścił pierwszy atak na TVN, smażąc ustawę o „repolonizacji” mediów, w obronie telewizji wystąpiła ówczesna ambasador USA Georgette Mosbacher. Jej protesty przeciw sekowaniu właściciela stacji, koncernu Discovery, można było ostatecznie interpretować głównie jako obronę ekonomicznych interesów amerykańskiej korporacji, co zawsze czynią rządy USA. Mosbacher była wysłanniczką Donalda Trumpa, który nie jest znany ze szczególnego oddania ideałom wolnych mediów i innym zasadom demokracji.

W Waszyngtonie mamy już jednak nową ekipę, która od początku podkreśla, że w odróżnieniu od poprzedniego prezydenta nie będzie obojętna, kiedy rządy obcych krajów, zwłaszcza sojuszniczych, odchodzą od norm demokratycznych. Krytyczne oświadczenia amerykańskich dyplomatów to pierwszy sygnał, że administracja Bidena nie odpuści rządowi PiS kampanii przeciw TVN. Nie tylko dlatego, że to amerykańska inwestycja w Polsce.

Za czasów Trumpa koalicji pod wodzą PiS bezkarnie uchodziło zacieśnianie kontroli nad kolejnymi instytucjami władzy, z sądami na czele, bo dla byłego prezydenta Polska była w Europie przeciwwagą dla niechętnych mu zachodnioeuropejskich krajów. Szczególnie cenił sobie składane mu hołdy i wyrazy bezwarunkowej przyjaźni i nigdy nie krył sympatii dla autokratów.

Przyjaciele Polski w USA, jak były ambasador Dan Fried, podejrzewają, że pobłażliwość ekipy Trumpa dla ekscesów „dobrej zmiany”, czego wyrazem była niezmącona niczym współpraca wojskowa, niejako uśpiła czujność rządu w Warszawie, któremu zdaje się być może, że wszystko ujdzie mu na sucho. To oczywiście złudzenie.

Czytaj też: W Stanach Bidena Kaczyński nie znajdzie sojusznika

Co PiS chce ugrać w Waszyngtonie

Projekt wspomnianej ustawy, która zezwalałaby na posiadanie mediów polskich przez korporacje w Unii Europejskiej, ale nie w USA, ma szczególnie antyamerykańską wymowę, co opozycji pozwala ją piętnować jako „wojnę z Ameryką”. Jak na rząd mieniący się lepszym sojusznikiem USA niż jego poprzednicy – to nie byle jaki piarowy sukces...

Pojawiają się przypuszczenia, że PiS ryzykuje tę idiotyczną konfrontację, żeby coś ugrać w ewentualnych negocjacjach z Waszyngtonem. Czyżby TVN miał być monetą przetargową w staraniach o wizytę prezydenta RP w Białym Domu albo jakieś lepsze warunki zakupu sprzętu zbrojeniowego? Byłby to stosunkowo optymistyczny scenariusz, bo słychać też głosy, że geniusze w naszym rządzie wypinają się na Amerykę bez specjalnego planu, nie licząc się z politycznymi konsekwencjami. Zapominając, że obraz partnera USA wpływa na decyzje Waszyngtonu – nie tylko rządu, ale i Kongresu – dotyczące stosunków polsko-amerykańskich.

Kaczyński krok za Orbánem

W mediach i wystąpieniach polityków Partii Demokratycznej w USA główną bête noire w Europie Środkowo-Wschodniej są od dłuższego czasu Węgry i ich wódz Viktor Orbán. O Polsce wspomina się zwykle na drugim miejscu. Węgry przodują na czarnej liście m.in. dlatego, że niezależne media są tam już skutecznie ubezwłasnowolnione. Jeżeli PiS nie zawaha się forsować dalej swej ustawy, zmusi Discovery do sprzedaży TVN, a potem innymi sposobami wyeliminuje stację z medialnego rynku, będziemy bliżej wymarzonego przez Kaczyńskiego „Budapesztu w Warszawie” i zastąpimy Węgry na pozycji lidera w wyścigu o demontaż demokracji w krajach UE.

Czytaj też: Nauczka z Węgier. Media krojone metodą salami

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Kultura

Samotność noblistki. Jak nas podzieliła Olga Tokarczuk

Wydłużony miesiąc miodowy w kontaktach Polaków i laureatki najwyraźniej się skończył. Przy okazji okazało się, że Olga Tokarczuk, autorka koncepcji „czułego narratora”, ma bardzo wyczulonego czytelnika.

Bartek Chaciński, Aleksandra Żelazińska
12.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną