Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Niespodzianka w Wirginii. Te wybory źle wróżą Bidenowi i demokratom

Glenn Youngkin, nowy gubernator Wirginii w USA Glenn Youngkin, nowy gubernator Wirginii w USA Jonathan Ernst / Reuters / Forum
Wyniki wyborów w Wirginii, która stawała się stanem „niebieskim”, coraz bardziej zdominowanym przez demokratów, uważane są za zły prognostyk dla tej partii przed przyszłorocznymi wyborami do Kongresu.

Fatalnym dla Partii Demokratycznej wynikiem zakończyły się we wtorek wybory gubernatora w stanie Wirginia, gdzie rok temu w wyborach prezydenckich Joe Biden pokonał Donalda Trumpa różnicą 10 pkt. proc. Wygrał kandydat Partii Republikańskiej Glenn Youngkin, zdobywając 52 proc. głosów i wyprzedzając demokratę Terry′ego McAuliffe′a, na którego głosowało 48 proc. wyborców. Rezultaty wyborów w Wirginii, która od pewnego czasu stawała się stanem „niebieskim”, tzn. coraz bardziej zdominowanym przez demokratów stanem, uważane są za zły prognostyk dla tej partii przed przyszłorocznymi wyborami do Kongresu w całych Stanach oraz potwierdzenie frustracji Amerykanów rządami Bidena i demokratycznej większości na Kapitolu.

Czytaj też: Kłopoty Bidena z własną lewicą

Spadają notowania Bidena

Według wstępnych analiz w wielkomiejskich okręgach Wirginii, gdzie w ostatnich kilkunastu latach wyborcy masowo poparli Baracka Obamę, dwóch demokratycznych kandydatów na gubernatorów, a wreszcie Bidena, nie dopisała frekwencja, natomiast w okręgach typowo republikańskich głosowano gremialnie. Obserwatorzy mówią o apatii demokratów i silnej motywacji republikanów. Wybory w pierwszym roku rządów nowego prezydenta, nieparzystym roku kalendarzowym, w których Amerykanie wybierają gubernatorów w niektórych stanach i burmistrzów w wielu miastach, są zwykle swoistym plebiscytem oceniającym, jak sprawuje się nowy lokator Białego Domu.

Tymczasem notowania Bidena dołują – popiera go obecnie od 37 do 45 proc. Amerykanów. Przyczyny niezadowolenia są liczne. Kongres nie uchwalił dotąd ambitnego programu reform prezydenta, tj. naprawy infrastruktury i pakietu benefitów socjalnych mających polepszyć sytuację milionów rodzin. Na granicy z Meksykiem panuje chaos wskutek nieprzygotowania rządu na napływ ogromnej fali nielegalnej imigracji. Rośnie przestępczość z użyciem przemocy. No i jest inflacja, rosną zwłaszcza ceny benzyny.

Czytaj też: Jerome Powell. Najpotężniejszy urzędnik świata

Sukces biznesmena z Wirginii

W Wirginii sukces Youngkina, 54-letniego biznesmena, przypisuje się jego sprytnej taktyce w kampanii. Kandydat GOP starał się niczym nie urażać Trumpa, a jednocześnie dystansował się od niego, nie zapraszając go na wiece, nie wspominając ani słowem o nim ani jego polityce, kiedy rządził w Białym Domu. Trump mimo to ogłosił, że go popiera. McAuliffe starał się związać swego przeciwnika z byłym prezydentem, ale Youngkin konsekwentnie kładł nacisk na lokalne tematy, podkreślając, że chce być gubernatorem nie jako republikanin ani demokrata, tylko reprezentant mieszkańców. Masowo głosowali na niego wyborcy niezależni, niezarejestrowani w żadnej z dwóch głównych partii.

Wątkiem swej kampanii uczynił edukację i szkolnictwo, kreując się na obrońcę praw rodziców przed próbami wprowadzenia do programów tzw. krytycznej teorii ras, czyli forsowanego przez demokratyczną lewicę nauczania, że w USA panuje „systemowy rasizm” wymagający radykalnych działań. Chociaż w Wirginii te pedagogiczne prądy stanowią margines, Youngkin wykorzystał niefortunną wypowiedź McAuliffe′a, że rodzice „nie powinni mówić szkołom, czego mają uczyć”, do zmasowanego ataku na demokratycznego kandydata jako rzecznika rządowego monopolu na wychowanie i edukację. W USA programy szkolne to domena samorządów lokalnych.

Czytaj też: Republikanie na pasku Trumpa

Republikanie dostali wiatru w żagle

W kampanii wspierali McAuliffe′a prominentni politycy Partii Demokratycznej. Na jego wiecach występowali Biden, Obama i obecna wiceprezydent Kamala Harris, ale ich udział niewiele pomógł. Pod koniec kandydat pogorszył jeszcze swoją sytuację, zapraszając na spotkanie z wyborcami ultralewicową szefową związku zawodowego nauczycieli Randi Weingarten, która poparła krytyczną teorię ras, a w czasie pandemii nie dopuszczała do otwierania szkół dla normalnej nauki, dopóki wszyscy nauczyciele nie zostaną zaszczepieni – mimo protestów rodziców i opinii części środowisk medycznych, wzywających, by nie czekać z nauką w realu.

Sukces Youngkina komentuje się także jako sygnał, że republikańscy kandydaci dystansujący się od Trumpa, reprezentujący mainstreamowy, tradycyjny kurs GOP, mają szansę w wyborach, i to nawet w stanach, gdzie republikanie nie dominują. Jak pokazały wybory w Wirginii, mogą tam wygrywać na suburbiach większych miast, zamieszkanych przez zamożniejszych białych o liberalnych poglądach, ale nieakceptujących radykalnych propozycji demokratycznej lewicy, szczególnie w kwestiach rasowych.

Czytaj też: Czy Mark Brzezinski zostanie w końcu ambasadorem USA?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Kim pan jest, panie W.? Skąd się wziął i na czym dorobił cichy bohater afery taśmowej

Cała Polska usłyszała o zeznaniach Marcina W. Najpierw, że Marek Falenta sprzedał Rosjanom słynne „taśmy prawdy”; potem, że Michał Tusk przyjął 600 tys. euro łapówki. Ale równie ciekawe jak zeznania są biznesy Marcina W. I jego związki z CBA.

Marek Czarkowski
05.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną