Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Świat

Czy Ukrainie grozi zamach stanu? W tle Rosja i wpływowy oligarcha

Rinat Achmetow, najbogatszy Ukrainiec Rinat Achmetow, najbogatszy Ukrainiec Alexander Khudoteply / AFP / EAST NEWS
O planowanym spisku doniósł prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Czy najbogatszy obywatel tego kraju naprawdę skusił się na rosyjskie pieniądze i chce pozbawić głowę państwa stanowiska?

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podał informację, która podnosi ciśnienie: jest w posiadaniu nagrań wskazujących na to, że trwają przygotowania do zamachu stanu w Kijowie i zmiany na stanowisku głowy państwa. Za planem ma stać Moskwa (stąd te wojska w pobliżu granicy), w sprawę ma też być zamieszany ukraiński oligarcha. W materiale pojawia się rzekomo nazwisko Rinata Achmetowa, najbogatszego Ukraińca, oraz kwota miliarda dolarów – honorarium za dokonanie przewrotu.

Rinat Achmetow, wpływowy ukraiński oligarcha

Rinat Achmetow, ekonomista z wykształcenia, ma udziały w strategicznych sektorach gospodarki, węgla kamiennego, energetyki, stali, metalurgii i bankowości. Jest też właścicielem klubu piłkarskiego Szachtar Donieck. Majątek zaczął zdobywać i powiększać w latach 90. głównie dzięki mało przejrzystemu procesowi prywatyzacji. Szybko stał się najbardziej wpływowym człowiekiem w Doniecku i Donbasie, liderem istotnego klanu donieckiego.

Początki tej kariery nie są zbyt chwalebne – nazwisko Achmetowa łączono z aferami czasem prawie gangsterskimi. To jednak on rządził w Doniecku i decydował o wszystkim. Zatrudniał „prawie wszystkich”, jak się mówiło. Nie było rodziny, która nie żyłaby z pracy u Achmetowa. Nikt nie próbował mu nawet przeszkodzić.

Długo trzymał się z daleka od polityki, przynajmniej oficjalnie, ostatecznie został jednak głównym sponsorem Partii Regionów Wiktora Janukowycza, poparł go także podczas kampanii w 2004 r. W 2006 i 2007 r. sam uzyskał mandat deputowanego Rady Najwyższej. Po Majdanie w 2013 r. i w związku z wojną w Donbasie utracił wiele aktywów, ale – jak się zdaje – wszystkie straty zdołał odrobić. Nie popierał oficjalnie separatystów, ale też nigdy zdecydowanie się od nich nie odciął ani ich nie potępił.

Czytaj też: Ukraina stawia na NATO w grze z Rosją

Zełenski rozprawia się z oligarchami

Jednym z punktów programu Zełenskiego było odebranie władzy oligarchom. Nic jednak nie wskazywało, że prezydent zamierza poważnie zająć się wypełnieniem tej obietnicy. Sam miał zresztą sporo związków z oligarchami, zwłaszcza Ihorem Kołomojskim – jego telewizja nadawała programy z udziałem Zełenskiego, przyniosła mu sławę, pieniądze i po trosze zwycięstwo wyborcze.

Ostatnio prezydent przystąpił jednak do działania. Przede wszystkim chce ukrócić silny wpływ oligarchów na politykę i media, proceder opłacania deputowanych i załatwiania ustaw pozwalających im łatwo mnożyć majątki. Przez parlament przeszła ustawa nazywana antyoligarchiczną, która precyzuje, kto oligarchą jest, i zmienia system podatkowy w sektorach metalurgicznym, wydobywczym i energetycznym. Oligarchowie muszą też odtąd składać zeznania podatkowe, a ich kontakty z politykami mają podlegać kontroli.

Prawodawstwo uderza w takie postaci jak Achmetow. O ile ustawa będzie egzekwowana, oczywiście. W Kijowie mówi się, że prezydent chciał w ten sposób wycelować w swego politycznego rywala Petra Poroszenkę i właśnie w Achmetowa.

Czytaj też: Zmierzch lidera prorosyjskiej opozycji na Ukrainie

Rosja wszystkiemu zaprzecza

Dziś Ukraina stoi przed widmem kryzysu energetycznego i to, czy da się go uniknąć oraz w jakim stopniu, zależy w dużej mierze od Achmetowa. Nie tylko ze względu na jego wpływy i stan posiadania w sektorach energetycznym i węglowym, ale i dlatego, że z Rosjanami łączą go dobre stosunki. Tymczasem Kreml odmawia Ukrainie sprzedaży węgla antracytowego, bez którego jej energetyka sobie nie poradzi.

Ale czy w ogóle można wywrzeć presję na Achmetowa? Czy ten oligarcha, z majątkiem szacowanym na ok. 7,1 mld dol., mógłby uczestniczyć w spisku przeciwko prezydentowi? Achmetow jest wytrawnym graczem, wielokrotnie dowiódł, że jest przewidujący i przebiegły. A poza tym utalentowany. Trudno sobie wyobrazić, że skusił się na rosyjskie pieniądze lub że szukał w Rosji poparcia dla swoich planów wymierzonych w Zełenskiego.

Jeśli Zełenski powiedział coś, co miało odwrócić uwagę Ukraińców od grożącego im kryzysu energetycznego, a co jest scenariuszem wymyślonym, byłby to fatalny, a może i kosztowny błąd. Takich słów i oskarżeń nie rzuca się na wiatr, zwłaszcza gdy zajmuje się najwyższe stanowisko w państwie. Rosjanie już oświadczyli, że nie planują teraz żadnego zamachu stanu na Ukrainie.

Czytaj też: Czy Putin stoi za Łukaszenką? To skomplikowane

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Co z uznaniem ukraińskiej Cerkwi? Pytamy metropolitę Sawę. „Teraz trwa wojna”

Rozmowa z metropolitą Sawą, zwierzchnikiem Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, związanego z patriarchatem moskiewskim, o tym, dlaczego polscy prawosławni nie uznają niezależności Cerkwi w Ukrainie.

Katarzyna Kaczorowska
09.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną