Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Świat

Europa zamyka się na święta. Lockdowny i zakaz sprzedaży alkoholu

Pełen lockdown na święta Bożego Narodzenia wprowadziła Holandia. Na zdjęciu Haga Pełen lockdown na święta Bożego Narodzenia wprowadziła Holandia. Na zdjęciu Haga ddp / Forum
Praktycznie wszystkie kraje w Europie zaostrzają reżim sanitarny w obawie przed omikronem, wzrostem zachorowań i zgonów. Poddają się nawet ci, którzy już ogłosili, że wracają do prepandemicznej normalności.

O powadze sytuacji najlepiej świadczą zmiany wprowadzone w ostatnich dniach przez kraje skandynawskie. Jeszcze we wrześniu, kiedy Dania jako jedna z pierwszych w Europie wycofywała restrykcje, minister zdrowia Magnus Heunicke z dumą ogłaszał, że obywatele mogą żyć jak dawniej, bo – przynajmniej tym zaszczepionym – koronawirus już nie zagraża. Chwalił Duńczyków za samodyscyplinę, twierdząc, że sami zapracowali na ten sukces, wtedy niedostępny dla zdecydowanej większości społeczeństw na świecie. Trzy miesiące później znów rosną liczby zachorowań, hospitalizacji i zgonów, a o pełnej swobodzie życia społecznego nie ma mowy.

Alkoholu w pandemii nie sprzedajemy

W ubiegły piątek premier Danii Mette Frederiksen zapowiedziała całkowite zamknięcie teatrów, kin, ogrodów zoologicznych i innych instytucji publicznych przez co najmniej miesiąc. Nieczynne będą siłownie, centra sportowe, baseny i hale wykorzystywane do organizacji imprez. W godzinach 22–5 obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu, wraca nakaz noszenia maseczek i rekomendacja pracy zdalnej w czasie świąteczno-noworocznym. Lokale gastronomiczne, w tym kluby i bary, muszą podporządkować się nowym regulacjom związanym ze sprzedażą alkoholu, ale też zamknąć się maksymalnie do godz. 23. Wszystko z powodu najwyższych od wybuchu pandemii wskaźników zachorowań (średnio 9 tys. dziennie).

Zakaz sprzedaży alkoholu 12 grudnia wprowadziły też władze Norwegii – dla sektora usług to spory cios. Norwegowie otrzymali również zalecenie, by pracować z domu przynajmniej do początku nowego roku. Na prywatnych spotkaniach w jednym pomieszczeniu przebywać może maksymalnie dziesięć osób, w wigilię i sylwestra – 20. Wprowadzono także limit 50 uczestników wydarzeń publicznych. Maseczki nie są obowiązkowe, ale rekomendowane zarówno w transporcie, jak i miejscach tłumnych, jak centra handlowe.

Czytaj też: Zaszczepieni też chorują. Dlaczego trzecia dawka jest niezbędna?

Certyfikat i test albo kwarantanna

Przed omikronem bronić się próbuje także rząd Włoch, chwalony za skuteczną politykę szczepionkową. Co najmniej dwie dawki preparatu przyjęło tam ponad 85 proc. osób powyżej 12. roku życia, a premier Mario Draghi zaostrza restrykcje dla niezaszczepionych ok. 6 mln obywateli. Tylko posiadacze certyfikatu lub ze statusem ozdrowieńca mogą teraz jeść w restauracjach czy brać udział w wydarzeniach sportowych – negatywny wynik testu już nie wystarczy. Ministerstwo sportu rozważa dalsze kroki: od nowego roku możliwy jest nakaz okazania negatywnego wyniku testu pomimo przyjęcia dwu dawek szczepionki. Tzw. Covid Pass wymagany jest też w środkach transportu publicznego, choć tutaj jeszcze wystarczy test. Zmieniły się także zasady dla przyjezdnych – każdy gość musi przeprowadzić test w ciągu 24 godzin od przekroczenia granicy, w przeciwnym razie czeka go kwarantanna.

Turystów z Wielkiej Brytanii przestają swobodnie wpuszczać Niemcy. Każdy na granicy ma okazać ważny maksymalnie 48 godzin negatywny wynik testu PCR oraz poddać się dwutygodniowej kwarantannie. Autoizolacja obejmuje wszystkich niezależnie od ich statusu zaszczepienia. Niemiecki parlament przegłosował też obowiązek posiadania szczepienia dla wszystkich pracowników służby zdrowia i domów opieki. W niektórych częściach kraju, m.in. w Berlinie, rozpoczęły się szczepienia dzieci poniżej 12. roku życia, możliwe są też dalsze restrykcje dla niezaszczepionych.

Posłuchaj: Ile będzie nas kosztowała czwarta fala pandemii?

Holandia zarządza lockdown

Pełen lockdown na Boże Narodzenie wprowadziła Holandia. Lokale gastronomiczne, bary, dyskoteki, siłownie, baseny, centra sportowe i inne zamknięte obiekty będą zamknięte od 19 grudnia przynajmniej do połowy stycznia. Premier Mark Rutte mocno ograniczył też możliwość wspólnego spędzania czasu w okresie świątecznym – w każdym gospodarstwie domowym mogą przebywać maksymalnie dwie osoby w wieku powyżej 13 lat niemieszkające razem na co dzień. Tylko 24–26 grudnia limit ten zostanie zwiększony do czterech.

Wydarzenia sportowe, takie jak mecze piłki nożnej, odbywać się będą przy pustych trybunach, dozwolone są pogrzeby, otwarte pozostaną targowiska na świeżym powietrzu. Rutte najwyraźniej jest świadom, że nowe restrykcje spotkają się z dużym niezadowoleniem, ale tłumaczy, że Holandia musi kupić sobie trochę czasu, zanim obywatele na masową skalę nie przyjmą trzeciej dawki.

Czytaj też: Omikron już w Europie. Jak groźny jest dziś koronawirus?

Polska. Wyjątek na mapie Europy

Powrót do całkowitej izolacji rozważany jest też w Wielkiej Brytanii, choć premier Boris Johnson ma teraz na głowie kilka innych palących problemów, na czele z dymisjami w swoim rządzie i gwałtownym spadkiem poparcia. Presję na Downing Street wywierają przede wszystkim naukowcy, alarmując, że opieszałość Johnsona i ministra zdrowia Sajida Javida może doprowadzić do przeciążenia systemu opieki zdrowotnej. Na razie władze koncentrują się na wzmożonym testowaniu przyjezdnych, zachęcaniu do pracy zdalnej i monitorowaniu hospitalizacji. Na razie 85 osób zostało przyjętych do szpitali z powodu zarażenia omikronem, siedem z nich zmarło. Czekać nie zamierzały z kolei władze sąsiedniej Irlandii, gdzie już zaostrzono reżim sanitarny – co najmniej do 30 stycznia lokale gastronomiczne będą musiały zamykać się do godz. 20, a w wydarzeniach publicznych może brać udział 50 proc. gości.

Kolejna fala koronawirusa przybiera na sile, a Stary Kontynent nie chce ryzykować, nawet jeśli poszczególne kraje mają wysoki poziom wyszczepienia. Na tym tle znów wyróżnia się Polska – w sposób, lekko mówiąc, irracjonalny. Brak poważniejszych restrykcji dla niezaszczepionych, dziurawe i nieegzekwowane prawo wprowadzające minimalny reżim sanitarny i boleśnie widoczny brak jakiejkolwiek strategii czynią Polskę wyjątkiem na mapie Europy.

Czytaj też: Jakie są strategie walki z nowym wariantem wirusa?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Archiwum Polityki

Niepokorni

Historię PRL odmierza kilka dat społecznych protestów przeciw ludowej władzy, zwykle brutalnie lub krwawo tłumionych. W 1956 r. – czerwiec, w 1968 r. – marzec, w 1970 r. – grudzień, w 1976 r. – znów czerwiec... I gdyby nie tamte zdarzenia sprzed 30 lat, nie byłoby pewnie sierpnia 1980 r. i wyjątkowej polskiej drogi do wolności.

Marcin Kołodziejczyk
13.05.2006
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną