Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Cherchez la femme

Cherchez la femme. Teraz Francuzki chcą władzy

Od lewej: Brigitte Macron, Marine Le Pen, Valérie Pécresse, Anne Hidalgo i Sarah Knafo. Od lewej: Brigitte Macron, Marine Le Pen, Valérie Pécresse, Anne Hidalgo i Sarah Knafo. W.Jacques/E. News, L.Marin/AFP/E. News, L.Dolega/EPA/PAP, V.Capman/Getty Images, C.Petit Tesson/EPA/
Szukajcie, domyślajcie się kobiety, jeśli nie widać jasno przyczyny jakiejś sprawy. Powiedzenie może trochę oklepane, ale idealnie pasuje do aktualnej francuskiej kampanii wyborczej.
Konserwatyzm Francuzów oceniających Macronów nadal wyłazi na każdym kroku: kiedy mężczyzna w związku jest dużo starszy od partnerki, tematu nie ma. Gdy sytuacja jest odwrotna, to szok i chichoty.Getty Images Konserwatyzm Francuzów oceniających Macronów nadal wyłazi na każdym kroku: kiedy mężczyzna w związku jest dużo starszy od partnerki, tematu nie ma. Gdy sytuacja jest odwrotna, to szok i chichoty.

Wiosną Francuzi wybierają prezydenta w pierwszych wyborach od rozkwitu ruchu MeToo i szokujących skandali obyczajowych. Batalia między feministkami, tradycjonalistkami, wyznawcami postawy macho i ordynarnymi mizoginami będzie istotną częścią kampanii.

Nad Sekwaną kobiety na stanowisku prezydenta nie było nigdy, a wśród premierów w dobie współczesnej 23 było mężczyznami, a tylko jedna kobieta stała na czele rządu. Kobiety oczywiście od dawna ubiegały się o prezydenturę, ale tym razem na naprawdę liczących się pozycjach są aż dwie: Valérie Pécresse – kandydatka Republikanów, czyli spadkobierczyni ruchu neogaullistowskiego, i Marine Le Pen, szefowa skrajnie prawicowego Zgrupowania Narodowego. Anne Hidalgo, mer Paryża, nie bardzo się liczy, jak reszta stawki, ale jest kandydatką Partii Socjalistycznej, rządzącej przecież Francją przez wiele lat.

Polityka 1/2.2022 (3345) z dnia 28.12.2021; Świat; s. 69
Oryginalny tytuł tekstu: "Cherchez la femme"
Reklama