Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Świat

Pegasus to narzędzie autokratów na świecie. PiS znalazł się wśród nich

Do tej pory badaczom Citizen Lab i innych jednostek monitorujących użycie Pegasusa udało się ustalić nazwiska kilkuset dziennikarzy na całym świecie, którzy byli inwigilowani przez produkt grupy NSO. Do tej pory badaczom Citizen Lab i innych jednostek monitorujących użycie Pegasusa udało się ustalić nazwiska kilkuset dziennikarzy na całym świecie, którzy byli inwigilowani przez produkt grupy NSO. StartupStockPhotos / Pixabay
Inwigilacja politycznych przeciwników przez polski rząd, choć szokująca w kraju, w skali świata nie jest wyjątkowa. Przeciwnie, doskonale wpisuje się w trend nadużywania władzy i gardzenia zasadami demokracji.

Podsłuchiwanie senatora Krzysztofa Brejzy, gdy kierował kampanią głównego przeciwnika obecnego rządu, odbiło się szerokim echem za granicą nie tylko dlatego, że o sprawie jako pierwsza poinformowała agencja Associated Press. Artykuły o ustaleniach badaczy z kanadyjskiego Citizen Lab dotyczące polskiego wątku afery z Pegasusem pojawiły się m.in. w „Washington Post”, „Politico”, „Guardianie”, ABC News i na branżowym portalu technologicznym TechCrunch.

Wielokrotnie wypowiadający się na ten temat w mediach polskich i zagranicznych John Scott-Railton z Citizen Lab podkreśla, że skala inwigilacji zastosowana wobec Brejzy, Romana Giertycha czy prokurator Ewy Wrzosek była niesłychanie intensywna, niespotykana w dotychczasowych badaniach jednostki. Po kilku tygodniach przestał jej zaprzeczać nawet PiS, który taktykę używania Pegasusa do walki ze swoimi krytykami współdzieli z całym szeregiem rządów autorytarnych na świecie.

Pegasus: Szpieg w smartfonie. Jak działa ten program?

Salwador. Pegasus wszedł wszędzie

W ubiegłym tygodniu Associated Press i hiszpański „El País” doniosły o ustaleniach Citizen Lab, potwierdzonych przez specjalistów z organizacji walki o prawa cyfrowe Access Now i Amnesty International. Wynika z nich, że co najmniej od 29 czerwca 2020 r. do 23 listopada 2021 za pomocą Pegasusa inwigilowano 22 reporterów kolektywu „El Faro”, największego niezależnego medium w Salwadorze. „El Faro” to właściwie gazeta dysydencka, prowadząca śledztwa na temat korupcji, nadużyć władzy, działania karteli narkotykowych i przemytników ludzi w całej Ameryce Środkowej. Jej naczelny Óscar Martinez, w Polsce znany z nominowanej w 2020 r. do nagrody im. Kapuścińskiego książki „Bestia”, opisującej karawany migrantów podróżujących z Mezoameryki do USA, mówi, że „Pegasus wszedł wszędzie – nie było elementu naszej pracy, który nie byłby obserwowany przez operatorów tego oprogramowania”.

Komentując inwigilację swojego zespołu w felietonie dla „El País”, zauważa, że dziennikarze byli podsłuchiwani, nawet gdy przebywali za granicą. „Żyję i pracuję w kraju autorytarnym, który ma obsesję słuchania wszystkiego”, pisze Martinez, podsłuchiwany Pegasusem 42 razy. Łącznie na telefonach dziennikarzy „El Faro” stwierdzono 226 przypadków zainfekowania oprogramowaniem szpiegowskim.

Miał słuchać ludu, słuchał dziennikarzy

Więcej niż częstotliwość mówi jednak zidentyfikowany przez Citizen Lab i Access Now okres inwigilacji. W Salwadorze trwała kampania wyborcza, po której władzę przejął Nadżib Bukele, inspirujący się Donaldem Trumpem populistyczny antysystemowiec. Do prezydentury szedł pod hasłami sprawiedliwości, wsłuchiwania się w głos ludu i walki z politycznymi i finansowymi monopolami starych elit. Szybko jednak o rewolucyjnych deklaracjach zapomniał, przekształcając się w podręcznikowego mezoamerykańskiego autokratę. W kilka miesięcy wymienił składy najważniejszych sądów i trybunałów, zmienił konstytucję, żeby umożliwić sobie reelekcję, a parlamentarzystów opozycji do poparcia ustawy budżetowej przymusił obecnością w sali obrad uzbrojonych żołnierzy.

Chętnie udostępniał też rządowe budynki prywatnym firmom i gościł przedsiębiorców na imprezach w prezydenckiej willi, o czym szeroko pisali właśnie dziennikarze „El Faro”. Jego głównym projektem było wprowadzenie w sierpniu bitcoina jako oficjalnej waluty w Salwadorze, co eksperci uznają za wyrafinowany sposób na defraudację pieniędzy i uniknięcie spłaty pożyczek z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. „El Faro” krytykowało tę operację, ostrzegając przed szarą strefą, do której kryptowaluty są kluczem. Bukele, jak się teraz okazało, słuchał wszystkiego uważnie.

Szacki: Pisowskie Watergate i inne problemy władzy

Oficjalnie nadal nie wiadomo, czy to on. Rząd Salwadoru do zarzutów o inwigilację się nie odniósł. Co jest o tyle ciekawe, że od publikacji artykułu AP Bukele znalazł czas, by reporterom Bloomberga opowiedzieć, jak „handluje bitcoinem non stop, nawet gdy jest kompletnie nagi”. Óscar Martinez przypomina jednak to, co od tygodni powtarza się w Polsce: izraelska firma NSO sprzedawała swoje oprogramowanie tylko władzom państwowym.

Czytaj też: W sprawie Pegasusa PiS złamał prawo. Oto cztery powody

Indie. Inwigilacja w największej demokracji

Trop w sprawie inwigilacji Pegasusem pojawia się też w Indiach. Tam także podsłuchiwani byli dziennikarze – o ponad 40 śledzonych numerach poinformował portal The Wire. Ustalenia pochodzą od Citizen Lab i Amnesty International, co z kolei potwierdza tezę, że prowadzą badania niezależnie od kraju, orientacji politycznej i statusu na arenie międzynarodowej. Indie to przecież kluczowy sojusznik Zachodu w Azji, nawet mimo antydemokratycznych ciągot premiera Narendry Modiego. Trudno posądzać badaczy z Kanady i aktywistów innych organizacji o chodzenie na sznurku Amerykanów, a takie głosy padają pod ich adresem ze strony rozmaitych krytyków, również polskich.

W Indiach inwigilacja była szeroko zakrojona. Podsłuchiwano dziennikarzy największych gazet i portali, jak „The Hindu Times”, „Indian Express”, „India Today”, ale też pracowników stacji telewizyjnych. Tak samo jak w Salwadorze rząd oficjalnie nie odniósł się do zarzutów o szpiegowanie mediów. A na liście inwigilowanych są prominentni krytycy Modiego, w tym Vijaita Singh, pisząca o nacjonalizmie i konflikcie w Kaszmirze dziennikarka „The Hindu Times”.

Sam Modi znany jest z ataków na media, a Indie są krajem z ostrą cenzurą, również w internecie. W rankingu wolności prasy Reporterów Bez Granic kraj plasuje się na odległym 142. miejscu (na 180). Z kolei według Digital News Report, corocznego badania prowadzonego przez Oxford Reuters Institute, zaledwie 38 proc. odbiorców mediów ufa podawanym w nich informacjom, najczęściej obawiając się ingerencji polityków w ich treści. Choć Indie są często określane mianem największej demokracji na świecie, codzienność dziennikarskiej pracy pokazuje, że standardy demokratyczne nie są tam najwyraźniej zbytnio cenione.

Czytaj też: Władza śledzi, nagrywa, podsłuchuje

Polska PiS wśród autokratów

Inwigilowany za pomocą Pegasusa był także Ebtisam al-Saegh, aktywista na rzecz praw człowieka z Bahrajnu. Znowu: to nie powinno dziwić, bo kraj jest typową bliskowschodnią autokracją, otwarcie gardzącą liberalnymi normami Zachodu. Alarmujący jest jednak fakt, że al-Saegh podsłuchiwany był w Irlandii, gdzie uczestniczył w konferencji o prawach człowieka. O sprawie poinformował dziennik „Irish Times”, pisząc, że Pegasus był aktywowany na telefonie aktywisty w czasie jego spotkań z przedstawicielami organizacji pozarządowych z innych krajów w październiku 2019 r.

Przykłady można wymieniać bardzo długo. Do tej pory badaczom Citizen Lab i innych jednostek monitorujących użycie Pegasusa udało się ustalić nazwiska kilkuset dziennikarzy na świecie, którzy byli inwigilowani przez produkt grupy NSO, w zdecydowanej większości pracujących w krajach otwarcie autokratycznych, zmierzających w tym kierunku lub tam, gdzie instytucje są po prostu zbyt słabe, by chronić niezależne media i opozycję. Do tej pierwszej grupy należą Azerbejdżan, Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Arabia Saudyjska. Do tej drugiej – Węgry oraz Indie. W trzecią wpisać można właściwie wszystkie kraje Ameryki Łacińskiej. W której grupie umieści się Polskę, to na tym etapie wtórny detal. Lista zastosowań Pegasusa pokazuje jednoznacznie, że używanie tego programu przeciw mediom i opozycji jest domeną autokratów. Polski rząd na ich tle niczym się nie wyróżnia. I nic nie wskazuje, żeby to międzynarodowe niedemokratyczne towarzystwo jakoś szczególnie mu przeszkadzało.

Czytaj też: Jak upadają dyktatury

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Kultura

Samotność noblistki. Jak nas podzieliła Olga Tokarczuk

Wydłużony miesiąc miodowy w kontaktach Polaków i laureatki najwyraźniej się skończył. Przy okazji okazało się, że Olga Tokarczuk, autorka koncepcji „czułego narratora”, ma bardzo wyczulonego czytelnika.

Bartek Chaciński, Aleksandra Żelazińska
12.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną