Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Kłopoty Donalda Trumpa. Do Białego Domu może już nie wrócić

Donald Trump Donald Trump Go Nakamura / Reuters / Forum
Zacieśnia się pętla na szyi Donalda Trumpa, podejrzanego o poważne nadużycia finansowe w czasie, gdy kierował swoją nieruchomościową korporacją Trump Organization. A na tym jego problemy się nie kończą.

Ostatnie dni przyniosły rewelacje obciążające byłego prezydenta, nakładające się na jego problemy związane ze śledztwem w sprawie szturmu na Kapitol 6 stycznia ubiegłego roku, który miał unieważnić wynik wyborów wygranych przez Joe Bidena w 2020 r. Do rozstrzygającego finału prawnych dochodzeń jeszcze daleko, ale mnożą się sygnały, że osłabią jego szanse powrotu do Białego Domu w 2024 r.

Trump ma kłopoty. Księgowi zrywają współpracę

W poniedziałek biuro rachunkowe Mazars zawiadomiło prowadzącą sprawę byłego prezydenta prokurator generalną stanu Nowy Jork Letitię James, że sporządzane przez firmę przez dziesięć lat sprawozdania z działalności opierały się na fałszywych danych, więc nie można na nich polegać. Księgowi z Mazars ogłosili, że zrywają z Trumpem współpracę – najwidoczniej po to, by nie odpowiadać za współudział w przestępstwie. Rewelacje zamieszczone w liście Mazars do prokurator James potwierdzają jej zarzuty, że Trump zawyżał wartość aktywów swej korporacji, aby uzyskiwać pożyczki z banków, a z drugiej strony w zeznaniach podatkowych ją zaniżał, żeby płacić niższe podatki.

James prowadzi sprawę z oskarżenia cywilnego, natomiast równolegle sprawę karną dotyczącą tych samych nadużyć prowadzi przeciw Trump Organization prokurator okręgowy na Manhattanie Alvin Bragg. Adwokaci oświadczyli, że w świetle tego, co ujawnił list Mazars, kryminalne oskarżenie byłego prezydenta staje się „nieuzasadnione”, ale eksperci uważają to za oczywisty nonsens. Można teraz oczekiwać dalszych dowodów oszustw – Mazars zapowiedział wewnętrzne dochodzenie w sprawie rachunkowości Trumpa i prokuratorzy będą mieli wgląd w jego ustalenia. Prawo stanu Nowy Jork nie uznaje zasady poufności kontaktów między biurami rachunkowymi a ich klientami.

Czytaj też: Skąd Trump tak naprawdę ma pieniądze?

Donald Trump w krainie czarów

W czwartek sędzia sądu w Nowym Jorku Arthur Engoron orzekł, że Trump, jego córka Ivanka oraz starszy syn Donald junior muszą stawić się na wezwanie prokurator James i złożyć zeznania pod przysięgą. Były prezydent i jego rodzina odmawiali, powołując się na przywilej władzy wykonawczej. Decyzja sędziego spotkała się z zażartymi protestami obecnych na sali adwokatów Trumpa. Obrończyni Alina Habba zarzuciła prokuratorom, że ściągają go wyłącznie z przyczyn politycznych. „Jedynym powodem, dlaczego ona [prokurator James] to robi, jest fakt, że jest byłym prezydentem i stoi po przeciwnej stronie” – mówiła mec. Habba. Adwokat Ron Fishetti zapowiedział apelację.

Sam Trump oświadczył, że śledztwo przeciw niemu to „kontynuacja największego polowania na czarownice w historii”. Sędzia Engoron replikował, że argumentacja adwokatów byłego prezydenta przypomina demagogię kłamstw z dystopii „1984” George′a Orwella i igraszki z prawdą z „Alicji w krainie czarów” Lewisa Carrolla.

Czytaj też: „Towarzysz Trump” płacił podatki w Chinach

Niewinni nie korzystają z piątej poprawki

Sędzia dał Trumpowi, Ivance i Donaldowi juniorowi 21 dni na stawienie się i złożenie zeznań. Zdaniem ekspertów przed nimi trudny wybór. Zeznania pod przysięgą oznaczają, że były prezydent lub jego dzieci dostarczą prokuratorom obciążających dowodów albo, jeżeli będą kłamać, narażą się na oskarżenie o krzywoprzysięstwo. Mogą także skorzystać z piątej poprawki do konstytucji i odmówić odpowiedzi – tym samym jednak milcząco potwierdzając stawiane im zarzuty. W czasie swej kampanii w 2016 r. sam Trump powiedział: „Z piątej poprawki korzysta mafia. Jeśli jesteś niewinny, po co się na nią powoływać?”.

Wypowiedź ta odnosiła się do zarzutów pod adresem jego ówczesnej przeciwniczki w wyborach Hillary Clinton i jej współpracowników z Partii Demokratycznej. Odmawiali oni w ten sposób zeznań w sprawie oskarżeń byłej sekretarz stanu o korzystanie z prywatnego serwera do służbowej korespondencji mailowej, co miało grozić dostaniem się w niepowołane ręce tajemnic państwowych USA. Ostatnio prawica wznowiła propagandowe ataki przeciw Clinton, zarzucając jej szpiegowanie Trumpa przed wyborami, aby zebrać materiały dowodzące, że wszedł w zmowę z Rosją. Kampania ta ewidentnie służy odwróceniu uwagi od prawnych kłopotów byłego prezydenta. Zabawne, że wziął w niej udział nawet jeden z adwokatów Trumpa – w sądzie rozpatrującym sprawę nadużyć w jego firmie przypomniał o zarzutach wobec Clinton.

Biden z Trumpem obchodzi się ostrożnie

Tymczasem specjalna komisja Izby Reprezentantów badająca kulisy insurekcji 6 stycznia rozważa wezwanie Ivanki Trump do złożenia zeznań w tej sprawie. Córka ówczesnego prezydenta była jego najbliższą doradczynią w Białym Domu i orientowała się w jego osobistej roli w podżeganiu tłumu do ataku na Kapitol. W wypadku wezwania najpewniej skorzysta z piątej poprawki. Komisja zebrała już jednak mnóstwo dowodów od innych osób, że Trump i jego pretorianie zorganizowali rokosz, aby nielegalnie, za pomocą siły, utrzymać się przy władzy. Istnieją np. dowody, że popierał sugestie, aby wojsko wtargnęło do lokali wyborczych i skonfiskowało materiały z wynikami.

Komisja Izby może wnioskować do prokuratora generalnego Merricka Garlanda, aby postawił formalne zarzuty podejrzanym o próbę dokonania puczu w celu uniemożliwienia pokojowego transferu władzy. Garland zapewne tego nie uczyni, gdyż administracja Bidena obawia się oskarżenia o polityczne motywy ścigania Trumpa i jego współpracowników. W Partii Republikańskiej wciąż większość wyborców uważa byłego prezydenta za swego przywódcę, a nawet wierzy w jego kłamliwą tezę, że ukradziono mu zwycięstwo.

Czytaj też: Kruche ego syna despoty. Bratanica diagnozuje Trumpa

GOP po cichu odwraca się od Trumpa

Z drugiej strony nasilające się problemy Trumpa z prawem coraz bardziej mu szkodzą i z czasem mogą go osłabić. Przewiduje się, że sprawa o nadużycia w jego korporacji z oskarżenia cywilnego może się przeciągnąć aż do 2024 r. – kiedy ponownie będzie się ubiegał o nominację do Białego Domu. Ewentualne oskarżenie Trumpa i nawet wyrok uznający go za winnego nie musi zrujnować go finansowo – sojusznicy pomogą – ale osłabią jego polityczną pozycję.

W GOP mainstreamowi republikanie po cichu starają się kopać pod nim dołki, rozumiejąc, że jego upór o uznanie wyborów w 2020 r. za sfałszowane jest destrukcyjny dla partii. Republikanie mają ogromne szanse na odzyskanie większości w obu izbach Kongresu, ale nieustanne przypominanie o roszczeniach Trumpa szkodzi im, odwracając uwagę od bieżących problemów.

Lider republikańskiej mniejszości w Senacie Mitch McConnell w tegorocznych wyborach do Kongresu dyskretnie popiera kandydatów opozycyjnych wobec trumpistów. Najpewniej też, podobnie jak inni tradycyjni politycy GOP, wesprze potencjalnych rywali Trumpa do nominacji prezydenckiej w 2024 r., takich jak gubernator Florydy Ron De Santis i były wiceprezydent Mike Pence, dziś ostro skonfliktowany z dawnym szefem.

Czytaj też: Rośnie teczka Trumpa. Co mu grozi?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Kultura

W hamaku i na leżaku. Wybraliśmy 12 książek na lato

Latem można nadrobić zaległości z całego roku, dlatego proponujemy starannie wybrany zestaw 12 gorących powieści, kryminałów i książek non-fiction z ostatnich miesięcy. Wciągających, poruszających, odkrywczych.

Jakub Demiańczuk, Justyna Sobolewska, Aleksandra Żelazińska
01.07.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną