Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Rosyjscy żołnierze przyznali się do zbrodni wojennych. Trwają zacięte walki o Siewierodonieck

W obwodzie donieckim (Donbas) trwają zaciekłe walki między siłami ukraińskimi a rosyjskimi. Na zdjęciu: ukraińscy żołnierze przechodzą obok zniszczeń po rosyjskich nalotach w mieście Bachmut. 22 maja 2022 r. W obwodzie donieckim (Donbas) trwają zaciekłe walki między siłami ukraińskimi a rosyjskimi. Na zdjęciu: ukraińscy żołnierze przechodzą obok zniszczeń po rosyjskich nalotach w mieście Bachmut. 22 maja 2022 r. Alex Chan Tsz Yuk / Forum
W Kijowie toczy się kolejny proces o rosyjskie zbrodnie wojenne popełnione w Ukrainie. Dwaj żołnierze przyznali się do winy. Podróż papieża Franciszka do Kijowa „nie jest wykluczona”, ujawnił watykański sekretarz stanu kard. Pietro Parolin.

Oleg Sinegubow, szef charkowskiej obwodowej administracji wojskowej, zaapelował do mieszkańców, żeby nie wychodzili na ulice. Z powodu ostrzału centralnej części Charkowa 7 osób poniosło śmierć, a 17 zostało rannych, w tym dziewięcioletnie dziecko, poinformował w czwartek na Telegramie. „Za wcześnie na relaks” – napisał.

Drugi proces za zbrodnie wojenne w Ukrainie

W Kijowie toczy się drugi proces o rosyjskie zbrodnie wojenne w Ukrainie. Aleksander Bobikin i Aleksander Iwanow, dwaj rosyjscy artylerzyści, przyznali się do winy. Zostali schwytani po przekroczeniu rosyjsko-ukraińskiej granicy, po tym, jak z terytorium Rosji prowadzili ostrzał na cele w obwodzie charkowskim, w wyniku którego zniszczono szkołę w Dergaczach. Grozi im do 12 lat więzienia. Wyrok ma zapaść 31 maja.

Pierwszy proces ws. zbrodni wojennych w Ukrainie zakończył się w poniedziałek. Wadim Shishimarin, 21-letni rosyjski żołnierz z Syberii, który w środę przyznał się do zabicia nieuzbrojonego 62-letniego cywila Ołeksandra Szelipowa, został uznany winnym złamania prawa wojennego i skazany na dożywotnie więzienie.

Wadim Shishimarin, rosyjski żołnierz sądzony w UkrainieSergei Supinsky/EAST NEWSWadim Shishimarin, rosyjski żołnierz sądzony w Ukrainie

Shishimarin jako dowódca czołgu dopuścił się zabójstwa w pierwszych dniach wojny w północno-wschodniej ukraińskiej wiosce Czupachiwka. „Zastrzeliłem, żeby mnie zostawili w spokoju” – tłumaczył przed sądem. W czwartek żołnierz poprosił o wybaczenie wdowę po 62-latku Katerynę Szelipową. „Byłem zdenerwowany tym, co się dzieje. Nie chciałem zabijać. Naprawdę i szczerze przepraszam. Nie chciałem, żeby to się stało, nie chciałem tam być, ale tak się stało. Chciałbym jeszcze raz przeprosić. Przyjmę wszelką karę” – mówił.

Adwokat Shishimarina wystąpił o jego uniewinnienie, argumentując, że ten zabił na rozkaz. Kijowska prokuratura żąda dla niego kary dożywocia.

Kreml poinformował, że nie ma informacji o tym procesie, a „brak przedstawicielstwa dyplomatycznego w Ukrainie ogranicza jego możliwości udzielania pomocy prawnej”.

Rosyjska propaganda w Mariupolu

Podczas forum ekonomicznego w Davos kanclerz Niemiec Olaf Scholz obiecał, że Niemcy zrezygnują z korzystania z rosyjskiej ropy do końca roku. Zapewnił też, że jego kraj ciężko pracuje, aby przestać być zależnym od rosyjskiego gazu. Jego zdaniem Rosja nie wygra wojny w Ukrainie. „Musimy uświadomić Putinowi, że nie będzie dyktowanego pokoju, Ukraina go nie zaakceptuje” – powiedział kanclerz Scholz.

Okupujący Mariupol Rosjanie ustawili na ulicach miasta 12 dużych, 75-calowych, ekranów, z których transmitują swoją propagandę, poinformował doradca mera Mariupola Petro Andruszczenko. Z „wiadomości” mieszkańcy dowiadują się, jak poprawiło się ich życie pod rządami okupantów. Jak donosi Biełsat, po mieście jeżdżą też trzy busy z ekranami pokazującymi nagrania z rosyjskich kanałów propagandowych.

Szturm na Siewierodonieck

Siły rosyjskie szturmują Siewierodonieck, administracyjne centrum kontrolowanej przez Ukrainę części obwodu ługańskiego. Miasto jest prawie otoczone, intensywnie ostrzeliwana jest główna droga, która łączą je z innymi częściami kraju. Siły Zbrojne Ukrainy podały, że rosyjski atak na Siewierodonieck został odparty. Według analityków armia rosyjska rzuciła znaczną część pozostałych sił do zdobycia miasta.

Sztab generalny ukraińskiej armii informuje, że w obwodach donieckim i ługańskim siły rosyjskie atakują 40 miast: „Okupanci ostrzeliwali ponad 40 miast w obwodzie donieckim i ługańskim, niszcząc lub uszkadzając 47 miejsc cywilnych, w tym 38 domów i szkołę. W wyniku ostrzału zginęło pięciu cywilów, a 12 zostało rannych”. Szczególnie ostrzeliwane są Siewierodonieck i Lisiczańska w Donbasie. Rosjanie próbują także wznowić ofensywę na Słowiańsk.

Rosjanie planują wcielenie do wojska mężczyzn z okupowanego przez siebie obwodu chersońskiego na południu Ukrainy; chcą zmusić Ukraińców do walki przeciwko Ukrainie – podała w środę agencja Ukrinform, cytując ukraińskie dowództwo operacyjne Południe.

„Władze okupacyjne i armia raszystów (Rosjan) chcą zmusić miejscowych do współpracy i zaakceptowania okupacji. Według dostępnych danych zamierzają zmobilizować Ukraińców z okupowanych terytoriów obwodu chersońskiego na wojnę przeciwko Ukrainie” – napisano w komunikacie.

Dowództwo operacyjne Południe zaznaczyło, że takie działanie jest sprzeczne z prawem humanitarnym i stanowi zbrodnię wojenną. Rosja postępuje tak również na okupowanych terenach w Donbasie na wschodzie Ukrainy – podkreślono.

Międzynarodowy zespół zbada rosyjskie zbrodnie na Ukrainie

Wraz z Wielką Brytanią i Unią Europejską powołaliśmy Grupę Doradczą ds. Zbrodni Okrucieństwa, wielonarodowy projekt wspierający jednostki ds. zbrodni wojennych ukraińskiego Biura Prokuratora Generalnego. Wspólnie będziemy dążyć do rozliczenia zbrodni” – napisał na Twitterze sekretarz stanu USA Antony Blinken.


Większość ekspertów grupy będzie przebywać w Polsce.

O zamordowanie cywilów we wsi Motyżyn w pobliżu Kijowa oskarżonych zostało dwóch bojowników Grupy Wagnera z Białorusi. To pierwsi międzynarodowi najemnicy, którym postawiono zarzuty zbrodni wojennych w Ukrainie. Łącznie ukraińscy prokuratorzy ujawnili nazwiska i zdjęcia ośmiu mężczyzn poszukiwanych za zbrodnie wojenne, w tym morderstwa i tortury; kilku z nich prawdopodobnie walczyło w Syrii.

Szef FAO: Kryzys zbożowy? To, co widzieliście do tej pory, to nic

Najgorsza faza kryzysu żywnościowego z powodu wojny na Ukrainie może dopiero nastąpić, Polska Agencja Prasowa cytuje wypowiedź Pierre′a Vauthiera, szefa misji ekspertów ONZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO). W wywiadzie dla włoskiego dziennika „La Repubblica” ekspert podkreślił, że dramatyczna sytuacja nie ogranicza się wyłącznie do blokady czarnomorskich portów i faktu, że zgromadzone w ukraińskich silosach zboże „nie jest wieczne, psuje się, traci wartość odżywczą i ekonomiczną”, ale ma dużo bardziej skomplikowane źródła i dalekosiężne skutki. „Nie mówię tylko o portach, ale o siewach i zbiorach niemożliwych z powodu walk; o braku rosyjskich nawozów, które trzeba zastąpić, o braku dostępu do kredytów rolnych, o maszynach zajętych przez sztab generalny wojska, bo potrzebne są części zamienne, o warsztatach, gdzie kiedyś reperowało się traktory, a dziś czołgi” – wymienił Vauthier. FAO rozważa różne możliwości ratowania ukraińskich zbóż, najważniejsze jest jednak wznowienie ich wysyłki.

Nawożenie pola pszenicy w pobliżu wsi Jakowlivka, w okolicach Charkowa, kwiecień 2022 r.Thomas Peter/ForumNawożenie pola pszenicy w pobliżu wsi Jakowlivka, w okolicach Charkowa, kwiecień 2022 r.

Według szacunków Światowego Programu Żywnościowego na Ukrainie ma znajdować się blisko 22 mln ton zboża, które ze względu na rosyjską blokadę portów nie może opuścić kraju. Aż 36 państw – podaje z kolei ONZ – w tym wiele z grupy najbiedniejszych i najbardziej narażonych na kryzys żywnościowy, jak Liban, Syria, Jemen czy Somalia, ponad połowę pszenicy importuje z Ukrainy i Rosji.

Czytaj także: Kłosy i głosy. Czy światu przez wojnę zabraknie zboża?

Tymczasem „pociągi nie są wystarczającym rozwiązaniem” – uważa Vauthier. „Myślimy o karawanie tysięcy ciężarówek, które przewiozą zboże przez granicę rumuńską, by tam załadować je na barki płynące do delty Dunaju” – cytuje eksperta PAP. Jeszcze bardziej sceptyczne jest brytyjskie ministerstwo obrony, które podaje w wątpliwość, że uniemożliwienie wysyłania ukraińskiego zboża drogą morską może zostać w pełni zastąpione eksportem szlakami lądowymi. Będzie to miało swoje konsekwencje we wzroście cen wielu produktów, podkreślają brytyjskie służby wywiadowcze.

Blokada ukraińskich portów to temat dyskutowany szeroko, szczególnie przez polityków spotykających się w Davos. Już w miniony piątek brytyjskie MSZ oskarżyło Rosję o używanie żywności jako broni i wezwało do natychmiastowego zakończenia blokady ukraińskich portów. Szef ukraińskiego MSW Dmytro Kułeba „szantażem” nazwał w Davos wypowiedź wiceministra spraw zagranicznych Rosji Andrieja Rudenki o tym, że Moskwa jest gotowa otworzyć korytarze humanitarne dla statków transportujących produkty rolne z Ukrainy. Według ukraińskiego ministra propozycja odblokowania portów na Morzu Czarnym ma na celu wymuszenie na wspólnocie międzynarodowej złagodzenia sankcji nałożonych na Moskwę. Kułeba podkreślił także, że skoro NATO nie zamknęło w pierwszych tygodniach wojny nieba nad Ukrainą, nie wierzy w scenariusz, w którym Zachód odważyłby się na siłowe odblokowanie ukraińskich portów.

Do propozycji Rudenki odniósł się także rzecznik Departamentu Stanu USA Ned Price, który oznajmił, że USA nie złagodzą sankcji wobec Rosji w zamian za odblokowanie ukraińskich portów. „Nie wierzymy w puste obietnice Moskwy, a jedyny sposób, w jaki Rosja może doprowadzić do zniesienia sankcji, to zaprzestanie agresji na Ukrainę” – zapewnił Price. Brytyjski minister obrony Ben Wallace w imieniu swojego rządu także wykluczył układ polegający na zniesieniu sankcji na Rosję w zamian za odblokowanie czarnomorskich portów dla eksportu zboża.

„Rosja powinna się wycofać ze wszystkich ziem, które zajęła”

„Normy prawa międzynarodowego muszą być przestrzegane, a to oznacza, że Ukraina powinna wrócić do swoich granic uzgodnionych międzynarodowo, czyli Rosja powinna się wycofać ze wszystkich ziem, które zajęła (...) oddać okręg doniecki, ługański, oddać Krym” – mówił w środę wieczorem w programie „Gość Wiadomości” na TVP Info prezydent Andrzej Duda.

Komentując sytuację w Ukrainie, prezydent Duda wielokrotnie podkreślał wagę twardej polityki sankcji wobec Rosji. W obecnej sytuacji niezbędna jest jedność, to, by NATO mówiło jednym głosem, by UE mówiła jednym głosem, by „w sposób mądry ustanowiła szósty pakiet sankcji” – przekonywał. Zwrócił uwagę, że w dotychczasowej zdecydowanej postawie społeczności międzynarodowej wobec Rosji jako agresora „zaczynają pobrzmiewać głosy o tym, że jednak trzeba dać Putinowi zachować twarz”. „Trudno mi zrozumieć te głosy”, mówił Duda. „Ciekawe, czy w czasie II wojny światowej ktoś mówił o tym, że Hitlerowi trzeba dać zachować twarz i jednak trzeba przyhamować, muszą się kraje pogodzić z tym, że znajdują się pod okupacją. Jakoś sobie nie przypominam, by wtedy były takie głosy” – powiedział prezydent. Według niego ci, którzy mówią o zachowaniu twarzy Putina, „nie doceniają imperialnych apetytów Rosji”.

O tym, że jeśli Ukraina chce osiągnąć pokój, powinna oddać Rosji część swojego terytorium, mówił w Davos m.in. były szef amerykańskiej dyplomacji Henry Kissinger. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski skomentował to w swoim nocnym oświadczeniu: „W Davos ponownie zabrzmiały słowa, że trzeba brać pod uwagę rosyjskie interesy, mimo tego co zrobili Rosjanie w Buczy czy Mariupolu. Mimo dziesiątek tysięcy zabitych Ukraińców. Mimo zniszczonych miast. I pomimo zbudowanych przez państwo rosyjskie obozów filtracyjnych, w których Ukraińcy są zabijani, torturowani, gwałceni i poniżani. Rosja zrobiła to wszystko w Europie. A pan Kissinger wyłania się z głębokiej przeszłości i twierdzi, że konieczne jest oddanie Rosji kawałka Ukrainy”.

O konieczności wycofania rosyjskich wojsk do linii sprzed 24 lutego jako pierwszym kroku do rozmów pokojowych Zełenski mówił już wielokrotnie, w tym w Davos. W trakcie środowej konferencji online w ramach Światowego Forum Ekonomicznego zaznaczył, że zgodzi się wyłącznie na format bezpośrednich negocjacji z Władimirem Putinem. Prezydent Ukrainy podkreślił, że dyplomatyczne zakończenie konfliktu jest realne, wciąż jednak nie widzi w Rosji zainteresowania zakończeniem wojny. Zastrzegł także: „Ukraina zamierza walczyć, dopóki nie odzyska całego swojego terytorium”.

We wtorek prezydent Ukrainy wyliczał: „Okupanci będą musieli opuścić Krym. Podobnie jak Chersoń, Melitopol, Energodar, Mariupol i wszystkie inne miasta i gminy, które uważają za swoje. Na pewno nie będą tam gospodarzami”.

Podkreślił, że przełamanie przewagi Rosji w wojnie pod względem ilości sprzętu i uzbrojenia wymaga czasu i wysiłku ze strony Ukrainy. „Sytuacja w Donbasie jest niezwykle trudna. W rzeczywistości cała armia rosyjska jest tam rzucona do ataku. Popasna, Siewierodonieck, Słowiańsk – okupanci chcą wszystko tam zniszczyć” – mówił Zełenski.

Ćwiczenia ukraińskiej obrony terytorialnej niedaleko Lwowa.Mihir Melwani / Zuma Press/ForumĆwiczenia ukraińskiej obrony terytorialnej niedaleko Lwowa.

Zaznaczył jednak, że podsłuchane rozmowy Rosjan świadczą o tym, że rosyjscy żołnierze doskonale zdają sobie sprawę, iż ta wojna nie ma sensu dla Rosji i że strategicznie ich armia nie ma szans. „Potrzeba jednak czasu i wielu niezwykłych wysiłków naszych ludzi, aby przełamać ich przewagę w ilości sprzętu i broni. Dlatego dostawy ciężkiej broni na Ukrainę – wyrzutni rakietowych, czołgów, broni przeciwokrętowej – są najlepszą inwestycją w utrzymanie stabilności na świecie i zapobieganie wielu poważnym kryzysom, które Rosja wciąż planuje wywołać lub już sprowokowała” – stwierdził Zełenski.

Prezydent Ukrainy zwrócił także uwagę, że Rosja we wtorek wydała zupełnie nieoczekiwane oświadczenie, że rzekomo „spowalnia” ofensywę. „No cóż, po trzech miesiącach szukania wyjaśnienia, dlaczego nie udało im się rozbić Ukrainy w ciągu trzech dni, nie potrafili wymyślić nic lepszego” – ocenił Zełenski. „Zginęło prawie 30 tys. rosyjskich żołnierzy. Ponad 200 rosyjskich samolotów zostało zestrzelonych. Tysiące zniszczonych rosyjskich czołgów, pojazdów opancerzonych i innego sprzętu. Rosyjska amunicja rakietowa jest prawie całkowicie zużyta. I chcą zatuszować to kłamstwami, że nie walczą na pełnych obrotach? Marnie”.

Premier Węgier Victor Orban napisał list do przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela, w którym sprzeciwia się dyskusji na szczycie UE o unijnym embargu na ropę z Rosji, poinformował „Financial Times”. Szczyt zaplanowany jest na 30-31 maja.

Tymczasem, jak donosi BBC, nad Ukrainą zginął rosyjski generał major rezerwy Kanamat Botaszew. Jego samolot miały w niedzielę zestrzelić ukraińskie siły obrony przeciwlotniczej. Jeżeli to prawda (śmierć wojskowego potwierdziło trzech jego dawnych podwładnych, resort obrony Rosji na razie milczy), Botaszew będzie najwyższym rangą pilotem wojskowym, który zginął w Ukrainie.

Turcja wysunęła żądania

Turcja, jedyny członek NATO, który sprzeciwił się dołączeniu Szwecji i Finlandii do Sojuszu, przedstawiła listę swoich wymagań, które pozwoliłyby jej zmienić zdanie. Punkt najważniejszy: „konkretne gwarancje” Szwecji dotyczące zaprzestania politycznego i finansowego wsparcia organizacji kurdyjskich, które Turcja uważa za terrorystyczne. Prócz tego Szwecja miałaby znieść embarga i sankcje przeciwko Turcji. Ankara żąda też „globalnej współpracy w walce z terroryzmem”.

Prezydent Turcji Recep Tayyip ErdoganMustafa Kaya/ Zuma Press/ForumPrezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan

Delegacje szwedzka i finlandzka szykują się do Turcji na rozmowy o poparciu ich wniosków przez Ankarę. Powinny być tam we wtorek wieczorem, podaje BBC.

Davos: światu grozi recesja

Wojna w Ukrainie może wpędzić w recesję słabsze gospodarki świata – ostrzegła szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego (IMF) Kristalina Georgiewa w czasie Forum Ekonomicznego w Davos. W jej ocenie ryzyka globalnej recesji nie można wykluczyć, jeśli konflikt będzie się przedłużał. IMF ostatnio obniżył swoje prognozy wzrostu dla 143 państw (to aż 80 proc. światowej populacji). „2022 będzie trudny”, przewiduje Georgiewa. Wyzwaniem dla gospodarek jest wojna, ale też umacniający się dolar amerykański, spowolnienie gospodarki Chin, a w efekcie m.in. wciąż rosnące ceny żywności.

„Rosja wykorzystuje żywność i głód jako broń” – mówiła podczas konferencji przewodnicząca KE Ursula von der Leyen. Odpowiedzią na zagrożenie, jej zdaniem, powinna być bardziej ścisła współpraca międzynarodowa.

„Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc Ukraińcom zwyciężyć” – dodała. „Po raz pierwszy UE udziela pomocy wojskowej atakowanemu krajowi. Zaproponowaliśmy ponad 10 mld euro pomocy finansowej. To największy taki pakiet, jaki Unia kiedykolwiek wymyśliła dla państwa trzeciego”.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg zauważył z kolei, że wojna wywołana przez Rosję będzie miała dla niej skutek odwrotny do zamierzonego. „Putin chciał mniej NATO u swoich granic, a teraz ma więcej NATO” – powiedział, mając na myśli próby przystąpienia do Sojuszu Szwecji i Finlandii.

Polskę w Davos reprezentuje prezydent Andrzej Duda. „Wszyscy politycznie stoimy w obronie Ukrainy, wspieramy ją na wszelkie możliwe sposoby, przyjmujemy żony, matki, siostry i dzieci żołnierzy. Wiemy, co to znaczy bronić swojej ojczyzny” – mówił podczas konferencji.

Rosyjski dyplomata ustępuje ze stanowiska

Boris Bondarev, doradca rosyjskiej misji przy biurze ONZ w Genewie, zrezygnował ze stanowiska. „Przez dwadzieścia lat mojej kariery dyplomatycznej widziałem różne zwroty naszej polityki zagranicznej, ale nigdy nie wstydziłem się swojego kraju tak, jak 24 lutego br.” – napisał w swoim oświadczeniu. „Agresywna wojna, którą Putin rozpętał przeciwko Ukrainie, a właściwie przeciwko całemu światu zachodniemu, jest nie tylko zbrodnią przeciwko narodowi ukraińskiemu, ale także, być może, najpoważniejszą zbrodnią przeciwko narodowi rosyjskiemu, z pogrubioną literą Z przekreślającą nasze wszystkie nadzieje i perspektywy dostatniego, wolnego społeczeństwa”.

Rosyjskie MSZ, w którym pracuje od 20 lat, skrytykował za rosnący poziom kłamstwa i braku profesjonalizmu. „Ci, którzy wymyślili tę wojnę, chcą tylko jednego – pozostać przy władzy na zawsze, mieszkać w pompatycznych, pozbawionych smaku pałacach, pływać na jachtach porównywalnych tonażem i kosztami do całej rosyjskiej marynarki wojennej, ciesząc się nieograniczoną władzą i całkowitą bezkarnością. Aby to osiągnąć, są gotowi poświęcić tyle żyć, ile potrzeba. Tysiące Rosjan i Ukraińców już za to zginęło” – pisze dalej w swoim oświadczeniu rosyjski dyplomata.

W rozmowie z agencją Reuters potwierdził, że powodem odejścia ze stanowiska jest wojna z Ukrainą. „Poszedłem do pracy jak w każdy poniedziałek rano, przesłałem rezygnację i wyszedłem. Zacząłem to sobie wyobrażać kilka lat temu, ale skala tej katastrofy skłoniła mnie do tego” – opisywał. Dodał też, że kilkakrotnie zgłaszał swoje obawy dotyczące inwazji na Ukrainę do wyższego personelu ambasady. Jak twierdzi, odpowiedziano mu, by „trzymał gębę na kłódkę, by uniknąć konsekwencji”.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Diagnoza: borelioza. Ale czy na pewno?

W Polsce mnożą się fałszywe rozpoznania boreliozy. Oraz medycy, rzekomi specjaliści od tej choroby. A także rzekomi chorzy, spanikowani, że padli ofiarą kleszcza.

Paweł Walewski
07.11.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną