Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Czołgi jadą na Kijów, Rosja zebrała ogromne siły. Gdzie zatrzyma się Putin?

W Chersoniu przy wojskowym lotnisku płonie skład paliwa. W Chersoniu przy wojskowym lotnisku płonie skład paliwa. Aris Messinis / AFP / EAST NEWS
O godz. 4 rano w ukraińskich miastach zawyły syreny, a Rosja zaczęła pełnoskalowy atak militarny na swojego sąsiada. Od początku byłem przekonany, że gromadząc tak wielkie siły, Putin przekroczył Rubikon i od tego miejsca może iść już tylko do przodu.

Nie lubię mówić: „a nie mówiłem?”. Wielu ekspertów od spraw międzynarodowych było ostatnio zdania, że Putin uzyskał już to, na czym mu zależało – uwagę świata. Wszyscy zaczęli się z nim liczyć. Ale czy ktokolwiek zwoziłby na granice z Ukrainą blisko 200 tys. żołnierzy, tysiące czołgów i bojowych wozów piechoty, setki dział artyleryjskich, wyrzutni rakiet przeciwlotniczych, sprzęt saperski i łączności, całe wielkie zaplecze logistyczne tylko po to, by porozmawiać z Emmanuelem Macronem czy Borisem Johnsonem? Ci zresztą i tak się z nim nie liczyli, nie chcą spełniać jego żądań, w tym tego, by Ukraina nie została nigdy przyjęta do NATO.

Od początku byłem przekonany, że gromadząc tak wielkie siły, Putin przekroczył Rubikon i od tego miejsca może iść już wyłącznie do przodu. Ogrom przygotowań był niewyobrażalny, bez precedensu we współczesnej historii Europy. W pobliże Ukrainy przywieziono nawet jednostki 35. armii znad Amura, transportując je dosłownie na drugi koniec świata, czyli w poprzek całej Rosji. Przecież nie dla zabawy czy kaprysu.

Czytaj też: Czy Ukraina ma się jak bronić?

Rakiety, bombowce, myśliwce

Początek agresji to seria ataków lotniczych przeprowadzona wielkimi siłami. Tak jak przewidywałem, to dość precyzyjne uderzenia w wybrane obiekty wojskowe. A celem w pierwszej kolejności były stanowiska dowodzenia, pozycje rakiet przeciwlotniczych obrony powietrznej, lotniska wojskowe, składy amunicji i paliw. Użyto rakiet ziemia-ziemia 9K720 Iskander, które po raz pierwszy zastosowano w Gruzji w 2008 r., choć nie na taką skalę. Mają zasięg do 500 km i są w stanie trafić w dowolny cel o współrzędnych zaprogramowanych w pamięci pocisku. Przenosi on głowicę odłamkowo-burzącą o masie 750 kg, czyli sile rażenia większej niż typowa 500-kg bomba. Można założyć na nią głowicę termobaryczną, wywołującą gwałtowne pożary, albo kasetową, by zasypać obiekt gradem małych bomb. Niestety, w razie potrzeby da się także założyć głowicę termojądrową z ładunkiem o małej (taktycznej) mocy.

Oczywiście gros ataków przeprowadziły samoloty bojowe różnego typu. Nad Ukrainą pojawiły się nowe bombowce taktyczne Su-34, widziane już w Syrii, zdolne unieść kilkutonowy ładunek bomb lub pocisków kierowanych. Pojawiły się myśliwce Su-27 i MiG-29 torujące im drogę, a w Donbasie użyto szturmowych Su-25. Według oficjalnego oświadczenia Kremla uderzenia są prowadzone uzbrojeniem precyzyjnym, na starannie wybrane obiekty. Jak się okazało, nie do końca tak było – rakieta przeciwradiolokacyjna (do niszczenia radarów) typu Ch-31P spadła w centrum Kijowa, gdzie przy skrzyżowaniu dwóch ruchliwych ulic można sobie pooglądać jej resztki. Pocisk odpalono z pewnością w stronę pracującego radaru systemu obrony powietrznej, ale albo obsługa radaru zdążyła go w porę wyłączyć, albo zastosowano zakłócenia elektroniczne, bo rosyjska rakieta zgłupiała i poleciała w siną dal, czyli wprost do miasta. Na szczęście nie ma doniesień, by zrobiła komuś krzywdę.

Niestety, inne ataki wyglądają na dość celne. Pod Charkowem wyleciał w powietrze wielki skład amunicji artyleryjskiej, a w Chersoniu przy lotnisku wojskowym płonie skład paliwa lotniczego.

Tubylewicz: Putin wciągnie Szwecję i Finlandię do NATO?

200 km do Przemyśla

Co ciekawe, radioamatorzy odebrali bardzo wiele rozmów prowadzonych przez rosyjskich lotników na częstotliwościach krótkofalowych. A to oznacza, że w użyciu są też wielkie bombowce strategiczne o olbrzymim udźwigu bomb. Z innego źródła wiadomo, że nad Charkowem pojawił się duży, czterosilnikowy Tu-95, ale zapewne w atakach uczestniczą też Tu-22M, a może także duma Rosji – Tu-160.

Wśród zaatakowanych lotnisk jest Iwano-Frankiwsk, czyli przedwojenny Stanisławów. To, co może niepokoić, to że do Przemyśla jest stąd mniej niż 200 km w linii prostej. Tu stacjonuje 114. Brygada Lotnictwa Taktycznego na MiG-29, myśliwcach mogących zagrozić rosyjskim bombowcom. W tej części Ukrainy zaatakowano również lotnisko w Łucku, gdzie znajduje się podobnie wyposażona 204. Brygada Lotnictwa Taktycznego (BLT).

Ofiarą ataków padły też inne bazy lotnictwa myśliwskiego, w tym Wasilkow pod Kijowem (40. BLT) i Oziernie pod Żytomierzem (39. BLT), obie operujące na ukraińskich Su-27. Uderzono w lotniska w Mikołajewie i w Starokonstantynowie, gdzie stacjonują szturmowce Su-25 i bombowce Su-24. Nie słyszałem natomiast o atakach na Winnicę, gdzie rozlokowano dowództwo Sił Powietrznych i Obrony Powietrznej Ukrainy. Może Kijów celowo o tym nie informuje; moim zdaniem rosyjskie bomby i rakiety Winnicy nie ominęły.

Chciałbym wierzyć, że informacje o zestrzeleniu pięciu samolotów i śmigłowca przez ukraińskie wojska są prawdziwe. Jedyną szansą Ukrainy jest bowiem zadać Rosjanom jak największe straty. Żeby kosztowało to Putina więcej, niż może sobie pozwolić.

Czytaj też: Jakie sankcje? Putina trzeba pokonać jego metodami

Po co wysłano komandosów?

Pojawiły się poza tym informacje o wysadzeniu w kilku miejscach grup specjalnego przeznaczenia. Na zbombardowanym lotnisku Borispol pod Kijowem stawili się – według niepotwierdzonych doniesień – żołnierze rosyjskiego specnazu, a to wysoce niepokojące. Bo dlaczego inne lotniska zneutralizowano nalotami, a tutaj wysłano (jeśli to prawda) komandosów? Na miejscu nie ma lotnictwa bojowego, to międzynarodowy port, choć stacjonuje tu 15. Boryspolska Brygada Lotnictwa Transportowego Sił Powietrznych Ukrainy, podobna do krakowskiej 8. Bazy Lotnictwa Transportowego. Nie jest to rządowa jednostka transportowa, ale taka też tu jest – Państwowe Przedsiębiorstwo Transportu Lotniczego „Ukraina” z prezydenckim airbusem A319.

Po co wysłano by komandosów? Sądzę, że mają przygotować lotnisko do lądowania dywizji powietrzno-desantowych, które opanowałyby obiekty rządowe w Kijowie, by sparaliżować funkcjonowanie całego państwa, pozbawić władze Ukrainy możliwości oddziaływania na rozwój wydarzeń, a być może doprowadzić do rozpadu kraju. Byłby to śmiały i ryzykowny plan.

Wzdłuż całej granicy ukraińsko-rosyjskiej ostrzał ukraińskich wojsk podjęła rosyjska artyleria polowa oraz wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe, BM-21 Grad, BM-27 Uragan i BM-30 Smiercz, takie współczesne „katiusze”. Jakie są ukraińskie straty, trudno powiedzieć, ale jestem przekonany, że są już pierwsi zabici i ranni.

Czytaj też: Czy polska armia jest zdolna do obrony?

Gdzie zatrzyma się Putin? Na Dnieprze?

Są doniesienia o wojskach lądowych, które wtargnęły do przygranicznych miejscowości przylegających do samozwańczych republik Donieckiej i Ługańskiej. I tym razem są to informacje potwierdzone. Tutaj najwyraźniej trwają ciężkie walki o obszary, które Rosja uznaje za część pseudopaństw: całe obwody doniecki i ługański.

Rano pojawiły się także informacje o desantach morskich pod Odessą i Mariupolem. Zostały zdementowane przez Ministerstwo Obrony Ukrainy, ale moim zdaniem nie są tak całkiem nieprawdziwe. Nie chodzi zapewne o klasyczne desanty w stylu normandzkich plaż, podejrzewam, że wysadzono na ląd grupy specjalnego przeznaczenia. Ich zadaniem może być dywersja, mogą też prowadzić rozpoznanie i kierować rosyjskie lotnictwo na ważne cele wojskowe.

Nieoficjalne są też informacje o rosyjskich czołgach w pobliżu miejscowości Sumy – a to już kierunek charkowski. Na razie czołgi wtargnęły na Ukrainę od strony Białorusi – najwyraźniej idą na Kijów...

Moim zdaniem nie po to ściągnięto na miejsce takie masy wojsk, ok. 80 batalionowych grup bojowych, czyli ekwiwalent 26-27 brygad (całe Wojsko Polskie ma 14 brygad manewrowych), by żołnierze stali przy granicy i dłubali w nosie, patrząc, jak lotnictwo i artyleria masakruje ukraińskie siły zbrojne i instalacje wojskowe. Zapewne solidnie przygotowane siły ruszą przynajmniej w wybranych kierunkach – stawiam na atak z Donbasu w kierunku Chersonia w celu połączenia się z Krymem pasem lądowym. Możliwe są też uderzenia na Charków i Kijów, niestety nie da się wykluczyć wtargnięcia do Odessy. Sądzę, że jeśli planowana jest większa inwazja, to rosyjskie siły zatrzymają się na Dnieprze.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Apartamentowce na skażonej ziemi. Ludzie chcą tu mieszkać, a nie powinni

Jak to możliwe, że na skażonych gruntach powstają budynki mieszkalne?

Ryszarda Socha
22.06.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną