Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Świat

Ramiona nie zawsze szeroko otwarte. Europa wita uchodźców z Ukrainy

Punkt recepcyjny dla uchodźców w pałacu Suchodolskich. Sterta ubrań do posegregowania. Dorohusk, 26 lutego 2022 r. Punkt recepcyjny dla uchodźców w pałacu Suchodolskich. Sterta ubrań do posegregowania. Dorohusk, 26 lutego 2022 r. Anna S. Kowalska / Polityka
Niemcy przyjmują wszystkich niezależnie od narodowości, Grecy dają pracę w sektorze turystycznym, a Holendrzy półroczne wakacje od wniosków o azyl. Ale już Brytyjczycy i Francuzi na granicy uprawiają ping-pong.

„Dwukrotnie kontaktowałem się z moim odpowiednikiem w Londynie, by brytyjskie władze otworzyły tymczasowy konsulat w Calais, ale nie otrzymałem pozytywnej odpowiedzi” – mówił w niedzielę francuski minister spraw wewnętrznych Gerald Darmanin. Do Francji dotarły już bowiem liczne grupy uchodźców z zaatakowanej przez Rosję Ukrainy, choć dla wielu z nich to jedynie przystanek w drodze do innych krajów. Według ostrożnych szacunków nad Sekwaną jest ich na razie kilka tysięcy, ale precyzyjnych statystyk nie ma. Również dlatego, że wielu z nich dostaje się do Francji już z innych krajów Unii, przede wszystkim z Polski. Ci, którzy jadą dalej, najczęściej kierują się do Wielkiej Brytanii. I tu zaczyna się problem, bo kanał La Manche jest już zewnętrzną granicą wspólnoty.

Czytaj też: Już milion Ukraińców przekroczyło polską granicę

Nakaz powrotu znad La Manche

Mimo szumnych deklaracji Borisa Johnsona o chęci pomocy Ukrainie oraz jego zdecydowanego stanowiska wobec ukarania Władimira Putina Wielka Brytania uchodźcom na razie niespecjalnie pomaga. Jak donosi agencja Reutera, co najmniej 400 dotarło do Calais, próbując przedostać się na Wyspy. Aż 150 zostało zatrzymanych przez pograniczników. Ponieważ nie mieli ważnych wiz, nakazano im powrót i złożenie aplikacji w placówkach dyplomatycznych. Problem w tym, że te znajdują się w Brukseli (194 km od Calais) i Paryżu (266 km). Darmanin apeluje więc do Brytyjczyków, by albo znieśli wymagania wizowe w całości, albo chociaż ułatwili proces ubiegania się o dokumenty.

Londyn pozostaje nieugięty. W ubiegłym tygodniu szefowa MSW Priti Patel podczas debaty w Izbie Gmin odrzuciła wniosek opozycji o umożliwienie Ukraińcom wjazdu bez wizy. „Ułatwioną” ścieżkę na Wyspy otrzymają tylko krewni obywateli Ukrainy, którzy przebywają na stałe w Wielkiej Brytanii i mają tu zalegalizowany pobyt. Dla nich rząd wprowadził dwunastomiesięczne wakacje od konieczności aplikowania o azyl. Londyn szacuje, że w ciągu roku na takich zasadach do kraju może trafić do 200 tys. uchodźców.

Oksana Zabużko dla „Polityki”: To nie jest jakiś „konflikt na Wschodzie”

Ludzkie życie nie wymaga paszportu

Znacznie większej liczby uchodźców spodziewają się Niemcy, tu jednak widać bardziej systemowe podejście. Największy kraj Unii, doświadczony po przyjęciu przeszło miliona uchodźców z Bliskiego Wschodu w czasie kryzysu z 2015 r., przybyszami z Ukrainy zajmuje się w sposób metodyczny. Dla większości pierwszym punktem styczności z Niemcami jest dworzec kolejowy w Berlinie. Zdjęcia ilustrujące rodzinne pojednania, grupy wykończonych matek z dziećmi płaczących ze szczęścia po spotkaniu z krewnymi jeszcze na peronach można zobaczyć teraz w niemal każdym serwisie informacyjnym.

Nie zawsze są to Ukraińcy. Niemcy zdecydowali, że przyjmą każdego uciekającego przed wojną na Ukrainie niezależnie od narodowości. Minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser tłumaczyła, że „Niemcy chcą po prostu ratować życie – a to nie zależy od paszportu”. Do naszych zachodnich sąsiadów dotarło dotąd blisko 30 tys. osób. Wiele z nich ma tam rodzinę, ale podobnie jak w Polsce spotykają się z ogromnym wybuchem społecznego entuzjazmu i bezinteresownej pomocy.

Doniesienia i relacje w mediach społecznościowych opisują kraj, który uchodźców nie tylko się spodziewa, ale i wie, jak im pomóc. Burmistrzyni Berlina Franziska Giffey poinformowała o 20 tys. przygotowanych łóżek, a rząd landu Bawarii jest gotów przyjąć kolejnych 100 tys. ludzi. 180 tys. miejsc noclegowych zapewniły osoby prywatne. Niemcy prowadzą też drobiazgową ewidencję. Policja federalna apeluje o rejestrowanie się w punktach przekroczenia granicy, co ułatwi pomoc w głębi kraju.

Czytaj też: Wiersz pisany w schronie. Zagrać w coś możemy

W Grecji czeka praca

Na sześć miesięcy obowiązek aplikowania o azyl zawiesili też Holendrzy. Działa tu prężna i liczna mniejszość ukraińska, która od początku rosyjskiej agresji mobilizuje się, zapewniając pomoc prawną i materialną. Choć to głównie inicjatywy oddolne, MSW nie zamierza Ukraińcom utrudniać ani pobytu, ani podróży. W oficjalnym komunikacie prasowym rządu można przeczytać, że „Ukraińcy to Europejczycy i mogą bez przeszkód przebywać na terenie naszego kraju”. Ministerstwo ds. migracji ogłosiło natomiast, że Ukraina przez co najmniej sześć miesięcy będzie uznawana za państwo, do „którego powrót jest niebezpieczny dla życia i zdrowia”, co kwalifikuje do otrzymania azylu.

Miejsca pracy uchodźcom oferuje rząd Grecji. Kierujący ważnym dla gospodarki resortem turystyki Vassilis Kikilias w wydanym 28 lutego oświadczeniu poinformował, że sektor gotów jest wchłonąć 50 tys. pracowników z Ukrainy. Nie tylko dlatego, że chce, ale po prostu musi – już w ubiegłym sezonie mierzył się z ogromnym niedoborem siły roboczej. Do przyjazdu na stałe zachęcają też inne kraje basenu Morza Śródziemnego, w tym Włochy i Hiszpania. W obu już od lat Ukraińcy stanowią liczne mniejszości, do wielu z nich będą dołączać rodziny. Podobnie w Portugalii, gdzie Ukraińcy stanowią drugą najliczniejszą mniejszościową grupę narodową.

Fotoreportaż: Obrazy wojny

Pomagać trzeba systemowo

Najbardziej rozpoznawalna diaspora z Ukrainy znajduje się jednak dużo dalej. Od początku konfliktu mnożą się deklaracje ukraińskich rodzin o chęci wyjazdu do Kanady. Obywateli ukraińskich lub pochodzenia ukraińskiego w tym kraju mieszka ponad 1,4 mln. Mimo to władze w Ottawie nie spodziewają się wielkiego napływu uchodźców. Premier Justin Trudeau dołączył do chóru przywódców obiecujących pomoc na froncie i w odcinaniu rosyjskich biznesów od źródła przychodu, ale ograniczeń wizowych w pełni nie zlikwidował. Również dlatego, że migracja ewidentnie spadła niżej na liście jego politycznych priorytetów. W 2015 r. Kanada przyjęła 51 tys. uchodźców z Syrii, a pod adresem Trudeau wylało się morze komplementów. Potem jednak drzwi zostały zamknięte. Rząd wciąż nie zrealizował obietnicy ulokowania 40 tys. uchodźców z Afganistanu, Ukraińcom na razie ułatwił drogę do azylu i podjęcia legalnej pracy. Eksperci sugerują, że na więcej nie ma co liczyć.

Nie tylko Europa staje dziś przed gigantycznym wyzwaniem, jakim będzie pomoc ukraińskim uchodźcom. Niektóre kraje podchodzą do tej kwestii w sposób zinstytucjonalizowany, myśląc daleko wprzód. Inne, jak Polska, koncentrują się na pomocy doraźnej – bardzo ważnej, ale czasem zaburzającej perspektywę. Migracja to bowiem temat, który przecina na wskroś wszystkie płaszczyzny polityki publicznej. Warto o tym pamiętać, sam entuzjazm ochotników nie zapewni uchodźcom wszystkiego, czego będą potrzebować. Zwłaszcza jeśli wojna potrwa długo, a wiadomości z frontu wskazują dobitnie, że tak będzie.

Czytaj też: Święty PiS na wojnie, nie tykać

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Przerwane porwanie: koszmar 14-latki z Poznania. „To już z nią zostanie”

Tylko niesamowity zbieg okoliczności sprawił, że policji udało się przerwać udrękę 14-latki porwanej w Poznaniu przez matkę jej koleżanki. Było golenie głowy, przypalanie papierosami, gwałt. Co dalej by wymyśliła ta kobieta?

Violetta Krasnowska
03.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną