Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

29. dzień wojny. Rosyjski okręt trafiony zatopiony

Berdiańsk. Płonie okręt desantowy Orsk, 24 marca 2022 r. Berdiańsk. Płonie okręt desantowy Orsk, 24 marca 2022 r. AP Photo / EAST NEWS
Rossijski wojenny korabl – idi na… I słowo ciałem się stało. Z samego rana w Berdiańsku doszło do eksplozji. Okazało się, że to elegancko wyleciał w powietrze średniej wielkości okręt desantowy Orsk, trafiony ukraińską rakietą balistyczną.

Okręt desantowy Orsk był jednym z sześciu wchodzących w skład 179. Brygady Okrętów Desantowych Floty Czarnomorskiej. To bardzo leciwa jednostka oddana do służby 5 grudnia 1968 r., zatem przekroczyła 53 lata. To tak à propos nowoczesności rosyjskich sił zbrojnych. Orsk nie miał na pokładzie desantu, przypuszczalnie wykorzystano go jako środek transportu do przewozu sprzętu dla wojsk walczących pod oblężonym Mariupolem. Swoją drogą to wprost niewyobrażalne, że miasto pozostaje niezdobyte. Kiedy obrońcom skończy się amunicja? A żywność?

Czytaj też: Krwawy impas

Ukraina topi rosyjski okręt

Tak czy siak, amunicję postanowili przywieźć sobie Rosjanie. Załadowali przypuszczalnie trzy okręty desantowe (w tym dwa nieco innego typu, zbudowane w Gdańsku). Na pokłady trafiły podobno transportery opancerzone w ramach uzupełnienia dla wojsk walczących właśnie w rejonie Mariupola. A prócz tego pewien zapas amunicji dla wojsk lądowych. Najpewniej wszystkie trzy jednostki załadowano w Noworosyjsku, potem odbyły krótki rejs do Berdiańska, gdzie zawinęły w poniedziałek 21 marca. Wyładunek amunicji chyba jednak nie przebiegał gładko. Dzisiaj rano okrętem Orsk wstrząsnęła potężna eksplozja. Na tyle silna, że szybko zatonął i pojawiły się tzw. wybuchy wtórne.

Według dostępnych danych okręt został trafiony rakietą balistyczną Toczka U wojsk ukraińskich. To chyba pierwszy w historii przypadek zatopienia jednostki morskiej rakietą balistyczną. Pociski tego typu są niezwykle celne, dlatego po ustaleniu dokładnych współrzędnych geograficznych (dane od NATO czy z własnego drona?) można było pokusić się o zniszczenie statku.

Chwilę później na brzegu eksplodował magazyn amunicji. Całym portem wstrząsnęła seria potężnych wybuchów. Nie jest pewne, czy magazyn amunicji z dużą ilością pocisków artyleryjskich i rakiet wyleciał dlatego, że trafiła go kolejna toczka, czy też wskutek wybuchów amunicji na pokładzie Orska. Tak czy owak, doszło do pożaru i serii eksplozji. Dwa pozostałe okręty desantowe pospiesznie odcumowały i zaczęły wychodzić z portu, lecz na jeden z nich spadł wyrzucony pocisk, także wywołując pożar. Według dostępnych informacji oba te okręty desantowe zostały uszkodzone. Szkoda, że nie podzieliły losu Orska.

Czytaj też: Wodzowie ukraińskich miast obrastają w legendę

.Karolina Żelazińska/Polityka.

Rosjanie wymknęli się pod Kijowem

Pod Irpieniem i Buczą ukraińskie wojska odniosły olbrzymi sukces. Udało im się zamknąć w okrążeniu kilka rosyjskich batalionowych grup bojowych, przypuszczalnie dwie zmechanizowane i powietrzno-desantową, zapewne zresztą nie miały już pełnych stanów. Odcięto im drogę odwrotu na północ spod okolic Borodzianki, czyli na zachód od Kijowa. Walki były niezwykle zacięte, toczyły się nocą pomiędzy Makarowem a Borodzianką. Ostatecznie Rosjanom udało się wyrwać, utorowali sobie drogę przez ukraiński kordon, który okazał się słaby. Pocieszające jest natomiast to, że ponieśli przy tym bardzo ciężkie straty. Niestety, zapewne dzielni ukraińscy obrońcy także.

Niezależnie od wszystkiego Rosjanie musieli wycofać się na północ od Hostomela. A to oznacza, że znów zostali odepchnięci od Kijowa. Wygląda na to, że chwilowo nie mają szans ani na szturm miasta, ani nawet na okrążenie go i odcięcie. Jedyne, co będą mogli teraz robić, to systematycznie niszczyć stolicę ostrzałem artyleryjskim, bombardowaniami lotniczymi i ostrzałem z wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych.

Były prezydent Estonii: Rosję trzeba pokonać, zanim nas zniszczy

Putinowi nie jest do śmiechu

Najgorsze jest jednak co innego. Coraz częściej pojawia się całkiem poważna informacja, powtarzana obecnie już nie tylko przez Amerykanów, ale także samego prezydenta Zełenskiego, że Rosjanie mogą się posunąć do użycia broni chemicznej. A jeśli zastosują ją w Kijowie? Co się wówczas stanie? Ilu ludzi zdołają w ten sposób zabić? Wiadomo, że byłaby to desperacka próba pozbycia się ukraińskiego lidera, upartego prezydenta państwa, który stał się chyba najpopularniejszym przywódcą na globie.

Zapewne wcale to Putina nie bawi, bo to on miał być wielkim, nowym Iwanem Groźnym, kimś, przed kim drży cały świat. A świat kłania się dziś ukraińskiemu prezydentowi, z rosyjskiego kpi zaś w memach. Nie tak miało być. Dlatego Władimir Władimirowicz może dojść do wniosku, że żarty się skończyły...

Rozmowa Żakowskiego: Czy nowa mapa świata jest możliwa bez Rosji?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Apartamentowce na skażonej ziemi. Ludzie chcą tu mieszkać, a nie powinni

Jak to możliwe, że na skażonych gruntach powstają budynki mieszkalne?

Ryszarda Socha
22.06.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną