Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Świat

Rosjanie rozpętali w Buczy piekło. Nawet twardzielom odbiera mowę

W Buczy ci, którzy przeżyli, siedzieli w piwnicach od tygodni. Nie mieli wody, żywności, powietrza, ogrzewania, gazu, łączności. W Buczy ci, którzy przeżyli, siedzieli w piwnicach od tygodni. Nie mieli wody, żywności, powietrza, ogrzewania, gazu, łączności. Matthew Hatcher / Zuma Press / Forum, arch. prywatne
Miasto zniszczone niemal całkowicie. Spalone domy, gruzy, wśród których błąkają się wygłodzeni ludzie i zwierzęta. To dzieło dumnego rosyjskiego człowieka, który szczyci się sukcesami w walce o pokój i podbojem kosmosu. Środek Europy, 2022 r.

Bucza. Przed wojną mieszkało tu jakieś 36 tys. osób. Bliska, wygodna sypialnia Kijowa, zadbane centrum z fontanną, rozległy park, sporo zieleni. Jednorodzinne domy i kolorowe bloki. Tereny rekreacyjne. Rzeźby przestrzenne, ławeczki. Trzeba o tym opowiedzieć, bo tej Buczy już właściwie nie ma. Zniknęła w ciągu minionych czterech tygodni, odkąd rosyjskie wojsko przekroczyło granice.

Mieszkańcy najpierw usłyszeli huk bomb spadających na nieodległe lotnisko Hostomel należące do zakładów Antonowa, a potem rozpętało się piekło. Rosjanie zajęli Buczę drugiego dnia inwazji. Stąd atakowano i próbowano zdobyć Kijów. Systematycznie niszczono strukturę miejską, mordowano ludzi.

Czytaj też: Putin to notoryczny kłamca. Maskirowka Rosję zgubi

Bucza. „To jest ludobójstwo”

Co się działo, widać teraz, po miesiącu okupacji, gdy rosyjskie wojska się stąd wycofały. Nawet twardzielom odebrało mowę. „To, co wydarzyło się w Buczy, można określić jedynie mianem ludobójstwa. To okrutne zbrodnie wojenne, za które odpowiada Putin” – powiedział mer Kijowa Witalij Kliczko, który zobaczył Buczę w niedzielę, dwa dni po odparciu Rosjan. Miał twarz szarą i postarzałą, mówił z trudem. „To reżim Putina. Strzelali w tył głowy ludziom, którzy mieli na plecach związane ręce”.

1 kwietnia burmistrz Buczy Anatolij Fiedoruk ogłosił wyzwolenie miasta od rosyjskich okupantów. Wkroczyli ukraińscy żołnierze, a z nimi dziennikarze. Zobaczyli koszmar: rozrzucone zwłoki leżące tak od kilku tygodni. Ciała mieszkańców wracających z zakupami, obok plastikowe reklamówki, rozsypane jabłka, butelki z wodą, słoiki dżemu nigdy niedoniesione do mieszkania. Dziecięce zabawki. Połamany rower. Ludzi z rękoma związanymi białą szmatą. To pewnie były ręczniki, które trzymali dla zaznaczenia, że są cywilami, nie walczą, nikomu nie zagrażają. Zbiorowy grób, a w nim blisko 300 ciał.

Doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak napisał na Twitterze: „Nie byli w wojsku, nie mieli broni, nie stanowili zagrożenia”.

Na ulicach, na podwórkach – zwłoki są wszędzie. Częściowo zakopane kobiety, najpewniej zgwałcone. Nadpalone ciała odarte z odzieży. Ciała w studzienkach kanalizacyjnych. Z pierwszych pobieżnych oględzin – ponad 350 osób. W niedzielę doliczono się już 420. Prokurator generalna Ukrainy mówi o ludobójstwie i zbrodniach wojennych.

Po Srebrenicy to miało się nie powtórzyć

W Buczy ci, którzy przeżyli, siedzieli w piwnicach od tygodni, dokładnie od czterech–pięciu. Nie mieli wody, żywności, powietrza. Nie mieli ogrzewania, gazu, łączności telefonicznej. Strzelano do nich, gdy wyprowadzali psy. Zabijano, mordowano. Miasto zniszczone niemal całkowicie. Spalone domy, gruzy, wśród których błąkają się wygłodzeni ludzie i zwierzęta. To dzieło dumnego rosyjskiego człowieka, który szczyci się sukcesami w walce o pokój, podbojem kosmosu. Środek Europy, 2022 r.

Widziałam ekshumacje w Srebrenicy. Podobny dramat miał się nie powtórzyć – już nigdy w Europie.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaprasza byłą niemiecką kanclerz Merkel i byłego prezydenta Francji Sarkozy’ego do Buczy. Niech zobaczą, do czego prowadzi pobłażanie Putinowi. „Nie zamkniemy oczu, nie będziemy milczeć, nie zapomnimy” – mówi dziś premier Finlandii Sanna Marin. Solenne zapewnienia o karze, jaka musi nadejść, dosięgnąć sprawców, są bardzo frustrujące, niestety...

Czy wystarczą słowa nawet najświętszego oburzenia? Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze rozpoczął dochodzenie w sprawie tych zbrodni. Ukraińcy od 2014 r. gromadzą dowody, Generalna Prokuratura też podjęła prace.

Putin się nie boi, Rosja się wypiera

I co z tego? Putin się nie boi, jego żołnierze też śmieją się z gróźb międzynarodowych prokuratorów. Właśnie w Buczy pokazali, co myślą i prezentują czynami. Nikt ich nie wyda do Hagi ani do Kijowa, nikt ich nie osądzi. Rosja nieraz już dowiodła, w jakim poważaniu ma międzynarodową sprawiedliwość. Teraz także Kreml śmieje się w twarz Europie. W 2016 r. Rosja wycofała podpis z traktatu założycielskiego MTK. A to oznacza, że wszczęcie wojny przez Putina nie podlega jurysdykcji Hagi.

Rosja mówi, że przecież to Ukraińcy zamordowali swoich współobywateli strzałem w tył głowy, porzucili ciała na ulicach, a teraz próbują obwinić Moskwę. Tę Moskwę, która żadnemu cywilowi nie wyrządziła krzywdy, bo atakuje wyłącznie cele militarne. „Ani jeden mieszkaniec nie ucierpiał z powodu jakichkolwiek brutalnych działań” – oświadczyło rosyjskie ministerstwo obrony. Cytują to teraz rosyjskie media i agencje. Zdjęcia i materiały wideo opublikowane w Ukrainie nazywają „prowokacją”. Rosjanie im wierzą.

Tymczasem szef ONZ António Guterres powiedział, że jest „zszokowany” zdjęciami z ukraińskich miast, w których szaleją okupanci. Mówi o potrzebie niezależnego śledztwa.

Zełenski zapowiedział, że zbrodnie w Buczy i innych miastach dokonane podczas rosyjskiej okupacji będą rozpatrywane przez Radę Bezpieczeństwa ONZ już we wtorek. Moskwa, chcąc uprzedzić wydarzenia, swoją debatę rozpocznie w poniedziałek.

Czytaj też: Nic nie zostało z dawnego Donbasu. Taki jest bezsens wojny

Czy świat będzie się spokojnie przyglądał?

Czy wygodnie nam z tym, co dzieje się zaledwie kilkaset kilometrów dalej? Jak długo świat będzie spokojnie zasypiał i budził się, nie znajdując możliwości rozwiązania, zakończenia masakry dokonywanej na narodzie ukraińskim?

Kiedy działa się wojna na Bałkanach, w marcu 1999 r., NATO rozpoczęło bombardowanie Serbii. Sojusz, nawet bez mandatu Rady Bezpieczeństwa, wykonał 20 tys. lotów bojowych. Bo przeciwnikiem była mała Serbia, która nie ma broni jądrowej jak Rosja, która właśnie bezczelnie szantażuje świat możliwością jej użycia? Strasznie smutne wnioski płyną z historii.

Czy świat będzie spokojnie się przyglądał rosyjskim zbrodniom? Czy będzie patrzył, jak cała Ukraina jest równana z ziemią, bo tego właśnie próbuje dokonać Putin?

Prezydent Zełenski mówi, że zawiódł globalny system obrony. Że Ukraina została sama i musi tę wojnę wygrać, pokonać Rosjan. Każdego dnia Zełenski prosi o pomoc, a ta pomoc, jeśli przychodzi, i tak nie jest wystarczająca. Jest spóźniona, za słaba, lękliwa.

W każdym następnym mieście, jakie opuszczą Rosjanie, krajobraz będzie taki jak w Buczy: dzieci i dorośli na ulicach, martwi, jakaś spuchnięta kobieca dłoń wystająca z rękawa płaszcza, dramatycznie zaciśnięta. Tak już jest przecież nie tylko w Buczy, ale także w Irpieniu, Mariupolu, w dziesiątkach miast i miasteczek. Czy wystarczy przekonanie, nawet głębokie, że nasze wartości są lepsze niż te wyznawane przez przeciwnika?

9 maja w Moskwie odbędzie się tradycyjna defilada z okazji Dnia Zwycięstwa. Putin powie, że walczy o pokój i bezpieczeństwo, pl. Czerwony zawyje: hura! A oszołomiony świat będzie się przyglądać, przysłuchiwać i potępiać.

Czytaj też: Scenariusz dla Ukrainy, którego nikt nie polubi

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Kultura

Franciszek Pieczka, siła spokoju. „Trzeba mówić więcej dobrych słów”

Zmarł Franciszek Pieczka, jeden z najbardziej szanowanych polskich aktorów. W plebiscycie POLITYKI uznano go za jednego z najwybitniejszych powojennych artystów.

Janusz Wróblewski
27.09.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną