Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Kijowszczyzna. Grobów na trawnikach przybywa, ludzie liczą straty

Bucza po wyzwoleniu przez wojska ukraińskie, 5 kwietnia 2022 r. Bucza po wyzwoleniu przez wojska ukraińskie, 5 kwietnia 2022 r. I-Images / Forum
Wojna przycichła na Kijowszczyźnie. Ludzie wracają do domów. Powrót to loteria. Szczęśliwcy zastają tylko wyłamane drzwi. Oglądają zniszczone meble, liczą, ile rzeczy ruskie wojsko im ukradło.

Nieszczęśliwi zamiast wygodnego M4 w bloku, na który wzięli kredyt, widzą wypaloną dziurę. Tam, gdzie był ich wymarzony dom, jest sterta cegieł. Ale wracają setkami – w rękach grabie, miotły. W Buczy nie ma prądu, gazu. Niektórzy wolą nadal siedzieć w piwnicach.

Jeszcze dzień albo dwa – mówią. Wojna i okupacja przeorała ludzką psychikę.

Grobów na trawnikach przybywa

Ałła z ulicy Wodoprowodnej w Buczy:

Jest strach, bo przecież mogliśmy zginąć z byle powodu. Nie wolno było wychodzić z domów, a przecież trzeba. Nakarmić kota, przynieść wodę. Niektórzy tego nie rozumieli. Sąsiad Wiktor Turik wyszedł na balkon. Ruski do niego mierzy, krzyczy, żeby się schował. A my, żeby nie strzelał. Bo Turik ma 82 lata. Nie trzeba! Głuchy jak pień! – I tak Gala Turikowa została wdową.

Większość ludzi z Wodoprowodnej siedziała w piwnicy przedszkola z zakazem wychodzenia za płot: – Czuliśmy się jak zwierzęta. „Siedź tam! Inaczej zastrzelę!”.

Dopiero mogą ocenić skalę zniszczeń. Odnajdują kolejne ciała bliskich i znajomych. Grobów na trawnikach przybywa. Miejskie służby nie dają rady ze zbieraniem zwłok. Ciągle natykam się na trupy.

Na przystanku autobusowym w Irpieniu 16 worków. Czekają na transport do kostnicy. Służby miejskie zbierają ciała z ulic, przydrożnych rowów, piwnic, opuszczonych mieszkań. „Każdego dnia tylko nasza brygada, która pracuje na dwa samochody, znajduje 15–20 trupów”.

Do worków podchodzi staruszek z laską. Nie może się schylać, prosi, żeby uchylić folię. Szuka bliskich.

Czytaj też: Masowe groby, gwałty. Życie pod rosyjską okupacją

Ludzie nie chcą myśleć o wojnie

W Irpieniu, Buczy, Borodziance słychać wybuchy – to ukraińscy saperzy detonują niewypały. Wojsko demontuje to, co się da, z rozbitych rosyjskich czołgów i transporterów. Odremontuje się i znów pójdzie na front.

Wojna trwa, chociaż ludzie robią wszystko, żeby o niej nie myśleć. W Kijowie zaczynają się korki, część blokpostów jest już zdemontowana, a dzieci biegają po umocnieniach – jak po placu zabaw.

Czytaj też: Żelazem i mięsem. Chaos i okrucieństwo rosyjskiej armii

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Apartamentowce na skażonej ziemi. Ludzie chcą tu mieszkać, a nie powinni

Jak to możliwe, że na skażonych gruntach powstają budynki mieszkalne?

Ryszarda Socha
22.06.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną