Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Świat

43. dzień wojny. USA reaktywują Lend Lease. Gejmczendżer?

Ukraiński żołnierz w Irpieniu, 1 kwietnia 2022 r. Ukraiński żołnierz w Irpieniu, 1 kwietnia 2022 r. Gleb Garanich / Reuters / Forum
Rosja kończy niestety przegrupowywać siły, więc niedługo może dojść do decydującego starcia w Donbasie. Do tradycyjnej defilady na placu Czerwonym został tylko miesiąc, a sukces musi być. Amerykanie uchwalili tymczasem ważną ustawę Lend Lease 2.0.

Jej oficjalna nazwa to „Ukraine Democracy Defense Lend-Lease Act of 2022” i w ogólnych zarysach pozwala rządowi USA przekazywać (bez zgody Kongresu) uzbrojenie według bardzo uproszczonych procedur, na razie nieodpłatnie (zwrot nastąpiłby ewentualnie po wojnie, a płatności byłyby rozłożone na lata i nieoprocentowane). Ustawa ma obowiązywać aż do „zakończenia konfliktu rozpoczętego przez Rosję w 2014 r. poprzez aneksję Krymu oraz do wycofania rosyjskich wojsk do granic sprzed 1 marca 2021 r.”. Przypomnijmy, że mniej więcej wtedy zaczęły się one gromadzić wokół Ukrainy. Mało kto o tym pamięta i sądzono, że to blef, a Rosjanie ostatecznie nie zaatakują.

Jeszcze jeden ważny zapis z Led Lease: „ustawa daje prezydentowi (USA) zwiększone uprawnienia w zakresie zawierania umów z rządem Ukrainy w sprawie wypożyczenia (lend) lub wydzierżawienia (lease) artykułów obronnych do ochrony cywilnej ludności Ukrainy przed rosyjską inwazją militarną oraz w innych celach”.

Czytaj też: Masowe groby, gwałty. Życie pod rosyjską okupacją

Lend Lease 2.0. Nowa nadzieja dla Ukrainy

Pięknie napisane. O jakie enigmatyczne „uzbrojenie obronne” chodzi? Większość broni może być użyta i w obronie, i w ataku. Weźmy F-16. Gdy osłania miasta przed wrogimi bombowcami, przechwytując je i zestrzeliwując, to jest to także obrona. Czy ktoś zaprzeczy? Na myśliwcu można zarazem podwiesić dwa pociski AGM-158B JASM-ER i odlatując na 500 km od własnej bazy, odpalić je w stronę celu odległego o 900 km. Działając np. z Łasku, można zniszczyć Basztę Spasską na Kremlu. A czy karabin to uzbrojenie obronne? No a czy rosyjskie wojska nie używają karabinów?

Określenie „uzbrojenie obronne” to bzdura. Listek figowy dla polityków, którzy bojąc się Putina, drżącym głosem ogłaszają, że przekazują tylko „uzbrojenie obronne”.

Amerykanie piszą o „artykułach obronnych” służącym „ochronie ludności cywilnej Ukrainy przed rosyjską inwazją militarną”. Jakie świetne sformułowanie! Czy czołg chroni przed rosyjską inwazją militarną? Czołg przed rosyjską inwazją militarną chroni wspaniale, a jeszcze lepiej – wiele czołgów. Równie dobrze chroni działo samobieżne albo śmigłowiec bojowy. A samolot myśliwski – jak on wspaniale chroni ludność cywilną! Chyba nie ma nic lepszego. Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości, to na wszelki wypadek dopisano: „oraz w innych celach”. A zatem przekazać, w granicach rozsądku oczywiście, można wszystko – jeśli nie do obrony cywilów, to z innego powodu. Muszę przyznać, że ta ustawa to semantyczny majstersztyk – z jednej strony mówi o ochronie ludności, czyli zamiar jest jak najbardziej pokojowy, a z drugiej...

Teraz wszystko zależy od tego, na co zdecyduje się prezydent. Problem w tym, że Amerykanie produkują sprzęt całkowicie Ukraińcom nieznany, w przypadku cięższego uzbrojenia musieliby się przeszkolić.

Oryginalny Lend Lease, uchwalony 11 marca 1941 r., pomógł wygrać II wojnę światową. USA były „arsenałem demokracji”, wysłały mnóstwo sprzętu do państw walczących z Niemcami. Rosjanie chwalą się, że wyprodukowali wówczas najwięcej czołgów na świecie. Tylko nie tłumaczą, dlaczego: bo nie musieli produkować ciężarówek. Ich zakłady samochodowe wytwarzały części do czołgów, a słynny GAZ budował lekkie T-70. Za to cała robotniczo-chłopska Armia Czerwona była wyposażona w imperialistyczne, amerykańskie studebackery i lekkie wozy Dodge. Były nie do zdarcia. Na przykład w Polsce, mimo że przeszły cały szlak do przysłowiowego Berlina, długo były jeszcze używane przez tzw. gospodarkę narodową, wystąpiły m.in. w kultowym filmie „Baza ludzi umarłych” (1958) z Leonem Niemczykiem i Emilem Karewiczem, jeżdżącymi właśnie studebackerami z Lend Lease. Aleksandr Pokryszkin, drugi co do skuteczności radziecki as myśliwski, większość ze swoich 59 zwycięstw odniósł na amerykańskim P-39Q Aircobra.

Czytaj też: Rosyjska armia. Chaos i okrucieństwo

Rosyjski kogel-mogel i maruderzy w lasach

Ostatnie rosyjskie wojska wycofały się wreszcie spod Sum na zachód od Charkowa. Zostali maruderzy wałęsający się bezładnie po lasach, unikający ukraińskich żołnierzy. Zapewne byli zajęci włóczeniem się po okolicy w poszukiwaniu łupów, kiedy ich własne jednostki zwinęły się i odjechały do Rosji. Są też pojedyncze bardziej zorganizowane pododdziały, o których albo zapomniano, albo zgubiły się już wcześniej. Dowódcy nie zdołali ich zapewne odnaleźć, bo łączność w rosyjskim wojsku działa mniej więcej tak jak Polski Ład.

Szykuje się natomiast decydujące starcie w rejonie miejscowości Izium. Rosjanie nadal gromadzą tu siły, tradycyjnie mieszając je jak w mikserze. Wygląda to na cyrk. Jak w nieszczęsnej Buczy, gdzie stacjonowała tak kolorowa mieszkanka różnych jednostek z różnych rodzajów sił zbrojnych (z wojsk lądowych, marynarki, wojsk powietrzno-desantowych, o Rosgwardii i kadyrowcach litościwie nie wspominając), że to aż niewiarygodne. W normalnych armiach poszczególnym formacjom przydziela się konkretne pasy działania i obszary tyłowe, wytycza linie rozgraniczenia, ustala zasady współdziałania.

A gdy patrzę na rosyjski kogel-mogel, przychodzi mi na myśl jedno skojarzenie: Niemcy na początku 1945 r. Czyli istny konglomerat na pozycjach obronnych, niedobitki Wehrmachtu i Waffen SS, polowe jednostki Luftwaffe, jakiś Volkssturm, dzieciaki z Hitler Jugend biegające z panzerfaustami... Tyle że u Niemców ktoś tym taborem dowodził. Wyznaczali oficera Wehrmachtu czy Waffen SS, któremu reszta na danym odcinku się podporządkowywała. Nie eliminowało to oczywiście bałaganu, a tylko go ograniczało.

Czytaj też: Horror pod Kijowem

Rosja wysyła karne wojska. Więcej nie ma

Nie można jednak Rosjan lekceważyć. Na północ od Charkowa gromadzą nowe siły, ale widać wyraźnie, że główne uderzenie pójdzie na Izium. W tym rejonie naprawili linię kolejową i pierwszy eszelon przybył już z Rosji do Kupiańska ok. 70 km na północny wschód stąd. Rosjanie będą też chcieli uderzyć od południa, a gdzie drugie ramię kleszczy wyjdzie spod Doniecka. Separatyści już od miesiąca walą głową w mur pod Awdijiwką. Okazało się, że tzw. Milicja Donieckiej RL, de facto siły zbrojne tego dziwacznego tworu, jest beznadziejnie nieefektywna. Wszystkie negatywne zjawiska widoczne w rosyjskim wojsku są tu jeszcze spotęgowane, a morale sięga dna.

Dlatego 1. Słowiańska Brygada Zmotoryzowana Gwardii (zwana dla niepoznaki „oddziałem”) oraz 5. Doniecka Brygada Zmechanizowana im. Aleksandra Zacharczenki nie mogą sobie poradzić z obrońcami Awdijiwki. Dostaną wzmocnienie z 8. Armii Gwardii, którą pod Mariupolem zastąpi 5. armia z Ussuryjska. Notabene to ostatnia jak dotąd niezaangażowana w Ukrainie armia rosyjskich wojsk lądowych. Rozmieszczona na co dzień na północ od Władywostoku i Nachodki, jest traktowana jak jednostka karna, do której zsyła się głównie za karę. Służy w niej najgorszy element, więc domyślam się, że wysłanie tych współczesnych „sztrafbatów” (osławionych batalionów karnych z II wojny światowej) do Mariupola zaowocuje taką falą barbarzyństwa, jakiej dotąd nie widzieliśmy.

.KŻ/Polityka.

Rosjanie ściągnęli pod Mariupol również sporo słynnych mobilnych krematoriów. Jest ich tak dużo, że chyba można nazwać to zgromadzenie 1. Brygadą Kremacji Polowej, a za zasługi nadać jej tytuł gwardyjskiej i nazwę wyróżniającą „mariupolska”. Podejrzewam, że tym razem chodzi głównie o zacieranie śladów zbrodni. Przy tej skali bestialstwa to się może zwyczajnie nie udać. Rosyjskim wojskom w Ukrainie z zasady nic się nie udaje – z wyjątkiem zadawania cywilom nieludzkich cierpień.

Czytaj też: Czy Putin i inni mogą odpowiedzieć kiedyś za zbrodnie?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Nauka

Ziemia: matka dobra czy patologiczna? Zmarł słynny twórca idei Gai

W wieku 103 lat odszedł James Lovelock, pomysłodawca idei Gai. Sformułowana przez niego pół wieku temu hipoteza, że Ziemia jest jak wielki organizm, na pewno go przeżyje. Szokowała, kusiła – i nadal wywołuje gorące naukowe spory.

Marcin Ryszkiewicz
09.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną