Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Sankcje przeciw Rosji. Chiny nie rzucają Moskwie kół ratunkowych

Xi Jinping podczas spotkania z Władimirem Putinem, grudzień 2021 r. Xi Jinping podczas spotkania z Władimirem Putinem, grudzień 2021 r. Huang Jingwen/ Xinhua News Agency / Forum
Pekin ma do wyboru: wspierać bliskiego sojusznika i ważnego partnera w szeregu przedsięwzięć, jedynego o tej skali, albo przestrzegać ograniczeń nałożonych przez Stany Zjednoczone, Europę i ich sprzymierzeńców m.in. z Azji.

Na razie Chiny nie rzucają Rosji kół ratunkowych, przestrzegają zachodnich sankcji. Generalnie Pekin ma do wyboru: czy wspierać bliskiego sojusznika i ważnego partnera w szeregu przedsięwzięć, jedynego o tej skali, czy może jednak przestrzegać ograniczeń nałożonych przez Stany Zjednoczone, Europę i ich sprzymierzeńców m.in. z Azji. Od Rosji Chiny kupują głównie surowce i broń, Zachodowi sprzedają swoje wytwory i to od jego pieniędzy są bardziej zależne.

Sankcje sprowadzają się do zakazów sprzedaży licznych kategorii dóbr do Rosji, zwłaszcza tych związanych z nowoczesnymi technologiami i takich, które mogą służyć do produkcji uzbrojenia. Odcięto prawie wszystkie związki Zachodu z instytucjami finansowymi, zamrożono kapitały tzw. oligarchów, biznesmenów uwłaszczonych na majątku państwowym w kluczowych częściach gospodarki, którzy są albo kasjerami Putina, albo mogliby służyć jako zaplecze finansowe reżimu. Jest zakaz kupowania ropy naftowej, gazu ziemnego, węgla i innych surowców, zamknięto też przestrzeń powietrzną rosyjskim samolotom, a wiele firm – w znacznej mierze pod naporem oczekiwań swoich klientów – opuszcza rynek rosyjski. Co nie zawsze jest łatwe, zwłaszcza gdy np. zakłady produkcyjne są współwłasnością z podmiotami rosyjskimi. Straty bywają poważne, jak w przypadku firm, które dały w dzierżawę samoloty liniom lotniczym, które nie myślą zwracać maszyn. Sankcje zaostrzane są w miarę kontynuowania inwazji w Ukrainie i ujawniania nowych zbrodni, które rosyjscy żołnierze dopuszczają się na cywilach.

Chiny nie podały Rosji tlenu

Następne rundy ograniczeń będą jednak na nic, jeśli Rosji uda się znaleźć dla nich przeciwwagę lub objazd, nowe źródło zaopatrzenia w rozwiązania technologiczne albo rynki zbytu. Oczywistym kandydatem są tu Chiny. Osobną kwestią jest, jak ukraińską „operację specjalną” władca Kremla przedstawił, ale Putin nie poszedłby na wojnę w Ukrainie, gdyby interwencji nie pobłogosławił chiński przywódca Xi Jinping. Obaj w lutym, w dniu otwarcia igrzysk zimowych w Pekinie, ogłosili nowy pomysł na porządek międzynarodowy, konkurencyjny dla demokratycznego i liberalnego systemu promowanego przez Amerykę. Xi i Putin stawiają na autorytarne rządy w swoich krajach i spiłowywanie amerykańskich, i szerzej – zachodnich, wpływów w świecie. Temu służy np. odejście od dolarów w obustronnym handlu i w ogóle w obrocie gospodarczym.

Od początku wojny obawiano się, że Chiny pójdą tym tropem i mimo ostrzeżeń – te będące faktycznie jawnym szantażem wydawał prezydent USA Joe Biden – jednak podadzą sąsiadowi z północy tlen, przekreślając sankcyjne wysiłki. Są pewne wyjątki, wiadomo np., że nienależące do państwa chińskiego rafinerie kupują po cichu rosyjską ropę z dużymi zniżkami, ale państwowe firmy mają tego nie robić.

Bryc: Żegnaj kawo i whisky. Sklepy i apteki w Rosji świecą pustkami

Słaby dolar nie leży w interesie Pekinu

I Ameryka, i Europa mają liczne przewagi nad Chińczykami. Ameryka jest ogromną chińską wierzycielką, jej dług jest w dolarze, więc jego osłabienie nie leży w chińskim interesie. Tak samo swoje oszczędności w dolarze przechowują osoby fizyczne i firmy, a zwłaszcza tym największym nie zależy, by zrobić sobie z Ameryki wroga.

Status dolara jako czołowej waluty rezerwowej to tajemnica skuteczności tzw. sankcji wtórnych, czyli ograniczeń nałożonych przez USA, ale funkcjonujących poza ich jurysdykcją, nawet w Chinach. Potencjał Ameryki podbija też skuteczność sankcji unijnych czy brytyjskich, ale jednocześnie sytuacja tworzy nowe ryzyko w obozie jej sprzymierzeńców, stawiając automatycznie w kontrze do Waszyngtonu tych, którzy np. nadal będą kupować od Rosji surowce energetyczne. Dotychczas ten styl wywierania presji wykorzystywany był przede wszystkim w przypadku dwóch państw rozwijających arsenał nuklearno-rakietowy – Iranu, co doprowadziło do ograniczenia eksportu jego ropy, oraz Korei Płn., dość skutecznie izolowanej od reszty świata. Ale w obu przypadkach Chiny i Rosja robiły sporo, by sankcyjne gorsety rozluźnić.

Czytaj także: Chiny nie spodziewały się tego po Putinie

Chińska klasa średnia lubi francuskie sery

Tym razem Państwo Środka się podporządkowuje. Wciąż musi sprowadzać z Zachodu technologie. Są też względy życiowo-praktyczne. Chińska klasa średnia jada francuskie sery, hiszpańskie szynki, pija włoskie wina, marzy, by jej dzieci miały dyplom uczelni z Ligi Bluszczowej. Ci znacznie bogatsi kupują nieruchomości – swego czasu wśród bogaczy trwał wyścig po europejskie winnice i zamki – trochę zgodnie z zasadą, do niedawna prawdziwą także w Rosji, że dobrze robić fortunę na wschodzie, ale kapitał emerytalny składać na zachodzie. To wszystko razem sprawia, że niewielka jest chińska ochota do sprawdzenia, jak bardzo elity polityczne Waszyngtonu, Brukseli, Paryża czy Londynu są zdeterminowane w paraliżowaniu możliwości rosyjskiej gospodarki.

Dr Sophie-Charlotte Fischer, politolożka związana z Centrum Studiów nad Bezpieczeństwem zuryskiej uczelni ETH, zwraca uwagę na rozdźwięk między postawą Chin a ich postępowaniem. Oficjalnie nadal kluczą, nie potępiają Rosji, ale nazywają konflikt wojną. Z drugiej strony chińscy dostawcy mieli odmówić rosyjskim liniom lotniczym przekazania części do samolotów produkowanych przez europejskiego Airbusa i amerykańskiego Boeinga, których maszyny stanowią rdzeń lotnictwa pasażerskiego w Rosji. Rosawiacja, tamtejszy odpowiednik Urzędu Lotnictwa Cywilnego, szybciutko zwolniła urzędnika, który ujawnił, że przystąpiono do rozmów o częściach z Turcją i Indiami, po tym, gdy okazało się, że Chiny jednak nie pomogą.

Czytaj też: Wojna uwięziła rosyjskich turystów za granicą

Czy Putin tak to sobie wyobrażał?

Wygląda na to, że działalność w Rosji zawiesiła firma Huawei, dostawca sprzętu sieciowego. Także rosyjscy naukowcy narzekają, że rozluźniły się więzi z chińskimi kolegami. Chiński system kart kredytowych Union Pay odmówił współpracy z rosyjskimi bankami, co przekreśliło szanse, że Rosja znajdzie zastępcze rozwiązanie dla blokady transakcji obsługiwanych przez Visę i Mastercard.

Specjalizująca się w technologicznej rywalizacji amerykańsko-chińskiej dr Sophie-Charlotte Fischer wyciąga ze swoich obserwacji trzy wnioski. Zachodnie sankcje są skuteczne także w Chinach, przynajmniej na razie. Chińskie firmy, inaczej niż zachodnie, nie wyszły z Rosji, ale chwilowo wstrzymały działalność, czekają na „okienko pogodowe”, bardziej sprzyjającą atmosferę polityczną. Wreszcie sankcje będą dla Chin dopingiem, by osiągnąć jeszcze większą niezależność, by uodpornić się na podobne historie i w przyszłości zyskać wolną rękę. Ciekawe, czy Putin wyobraził sobie, że tak w ciężkich czasach dla Rosji mogą wyglądać związki z bliskim – podobno – chińskim partnerem.

Czytaj też: To miała być szybka wojna. Jak długo Rosja wytrzyma?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Kim pan jest, panie W.? Skąd się wziął i na czym dorobił cichy bohater afery taśmowej

Cała Polska usłyszała o zeznaniach Marcina W. Najpierw, że Marek Falenta sprzedał Rosjanom słynne „taśmy prawdy”; potem, że Michał Tusk przyjął 600 tys. euro łapówki. Ale równie ciekawe jak zeznania są biznesy Marcina W. I jego związki z CBA.

Marek Czarkowski
05.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną