Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Rosja jak ISIS? Kiedy zostanie uznana za państwo terrorystyczne?

Protest bliskich obrońców Azowstalu domagających się uznania Rosji za sponsora terroryzmu. Kijów, 30 lipca 2022 r. Protest bliskich obrońców Azowstalu domagających się uznania Rosji za sponsora terroryzmu. Kijów, 30 lipca 2022 r. Valentyn Ogirenko / Reuters / Forum
Zbrodnie w Buczy, Irpieniu, Mariupolu, Borodziance i Hostomlu, ostatnie ataki w Winnicy i Oleniwce. Kartoteka Kremla jest gruba. Kiedy więc Zachód uzna Rosję za państwo terrorystyczne? I co to oznacza?

W nocy z 28 na 29 lipca w kolonii karnej nr 120 w Oleniwce na terenie tzw. Donieckiej Republiki Ludowej zginęło ponad 50 jeńców z pułku Azow, a ok. 70 zostało rannych. Rosjanie oskarżyli Ukraińców o ostrzał placówki z HIMARS-a. Taką ewentualność na podstawie zdjęć wykluczyli eksperci z Institute for the Study of War, argumentując, że „nie jest to rodzaj zniszczeń, jakie powodują tego typu pociski”.

Międzynarodowy zespół dziennikarsko-śledczy InformNapalm zwraca uwagę na kilka istotnych faktów. Budynek, w którym przetrzymywano jeńców, wzniesiono z betonowych elementów, miał cienki blaszany dach. Eksplozja była tymczasem tak słaba, że nie drgnęły nawet metalowe prycze. To ogień wyrządził rozległe szkody. Przeciwko wersji rakietowej przemawia ponadto brak krateru uderzeniowego. „Gdyby w Oleniwkę uderzył pocisk GMLRS, nie byłoby w środku spalonych ciał. (...) Wybuch wysadziłby wszystkich w powietrze, a nie spalił żywcem” – piszą śledczy z InformNapalm.

Czytaj też: Rosja gra jeńcami z Mariupola. Czy w ogóle ich odda?

Rosja wini Ukrainę

Zdaniem Kijowa Rosja zatuszowała dowody tortur i rozstrzeliwania jeńców. Jej bestialstwo potwierdzają publikowane od miesięcy w prorosyjskich mediach społecznościowych zdjęcia i filmiki, na których widać okaleczanych ukraińskich więźniów. W czwartek 28 lipca wzburzenie wywołało nagranie, na którym rosyjscy żołnierze lub najemnicy jednego z nich pozbawiają genitaliów.

Aric Toler, szef działu badań i szkoleń z Bellingcat, uznał materiał za autentyczny z dużą dozą pewności, natomiast Geolitics potwierdziło, że zdarzenie miało miejsce w Siewierodoniecku. W dodatku rosyjska ambasada w Londynie w dniu śmierci obrońców Mariupola pisała na Twitterze: „Bojówkarze Azowa zasługują na egzekucję, ale nie przez rozstrzelanie, tylko powieszenie. Nie są prawdziwymi żołnierzami. Zasługują na upokarzającą śmierć”.

Zarzutów wobec Rosjan można wyliczyć więcej. Łamią m.in. trzecią konwencję genewską o traktowaniu jeńców wojennych z 1949 r. Zgodnie z art. 19 nie można ich przetrzymywać w pobliżu strefy walk; obóz w Oleniwce był oddalony od frontu zaledwie o kilkanaście kilometrów. Dociekliwi internauci zauważyli ponadto, że agencja informacyjna RIA Nowosti publikowała w tej sprawie nieprawdziwe dowody. Pokazywała szczątki pocisków HIMARS, by „potwierdzić” winę Ukraińców i tego samego dnia oskarżyć ich o zniszczenie torów kolejowych w obwodzie zaporoskim.

Kreml kluczy też na poziomie międzynarodowym. Gdy Kijów zażądał od ONZ i Międzynarodowego Czerwonego Krzyża „natychmiastowej reakcji”, bo są „gwarantami życia i zdrowia ukraińskich jeńców wojennych”, w niedzielę 31 lipca rosyjski resort obrony poinformował, że sam zaprosił MCK do wsparcia swojego Komitetu Śledczego. Agencja Reutera opublikowała tymczasem oświadczenie Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, w którym stwierdza on, że nie otrzymał oficjalnego zaproszenia do Oleniwki i nie miał dostępu do jeńców.

Czytaj też: Nasze zęby tytanowe. Wojna oczami rosyjskiej propagandy

Gruba kartoteka Kremla

Pytanie, które pobrzmiewa po śmierci jeńców z Oleniwki, brzmi: kiedy wreszcie Zachód uzna Rosję za państwo terrorystyczne? Biorąc pod uwagę grubą kartotekę Kremla, nie powinno być żadnych wątpliwości. Dość przypomnieć ataki bombowe na moskiewskie bloki tylko po to, by wywołać zagrożenie terrorystyczne i pod tym pretekstem rozpocząć wojnę z Czeczenią w 1999 r. Terror w obozach filtracyjnych w Groznym i szlifowanie metody pacyfikacji cywilów w Syrii. Dziś Rosja z wielką wprawą sieje terror wśród ludności Ukrainy, zrównując z ziemią kolejne osiedla i miasta.

Od kwietnia prezydent Wołodymyr Zełenski prosi Zachód, w szczególności USA, by formalnie wpisał Rosję na listę państw terrorystycznych. Odpowiedziała tylko Litwa, której Sejm uchwalił 10 maja jednoznacznie brzmiącą rezolucję. „Federacja Rosyjska, której siły zbrojne celowo i systematycznie bombardują cele cywilne, jest państwem wspierającym terroryzm i dopuszczającym się go”. W uzasadnieniu parlamentarzyści wymienili zbrodnie w Buczy, Irpieniu, Mariupolu, Borodziance i Hostomlu. Dzisiaj należałoby dodać Winnicę oraz Oleniwkę.

Sekretarz stanu USA Antony Blinken nie spieszy się z oceną w tej sprawie. Ma świadomość racji politycznej i moralnej Ukraińców, ale i konsekwencji takiej decyzji. To opcja atomowa, dotkliwa nie tylko dla Kremla. W pierwszej kolejności ucierpiałyby relacje USA z tzw. krajami trzecimi. Wpisanie Rosji na listę SST, czyli państw sponsorujących terroryzm (dziś Iran, Kuba, Korea Północna, Syria, w przeszłości także Irak, Libia, Południowy Jemen i Sudan), oznacza konieczność nakładania sankcji na tych, którzy utrzymywaliby z nią dowolną wymianę. Dziś to sojusznicy Europy, którzy nie zdążyli całkowicie odciąć się od rosyjskich surowców. Nie wspominając o siedzących okrakiem na płocie, czyli bardziej i mniej jawnie prorosyjskich krajach, jak Izrael czy Arabia Saudyjska, o względy której ostatnio tak mocno zabiegał Biden, spotykając się z księciem Mohammedem bin Salmanem.

Na przeszkodzie wymiana więźniów?

Waszyngton musiałby się liczyć z utratą kontaktów dyplomatycznych z Moskwą i polegać na pośrednikach. To dodatkowy kłopot, bo oba kraje finalizują rokowania w sprawie wymiany więźniów. Amerykanom zależy na odzyskaniu aresztowanej na lotnisku Szeremietiewo za „posiadanie narkotyków” koszykarki Brittney Griner i byłego marines oskarżonego o szpiegostwo Paula N. Whelana. Rosjanie zabiegają o powrót „Pana życia i śmierci”, legendarnego handlarza bronią Wiktora Buta.

Uznanie Rosji za państwo zbójeckie drastycznie ograniczyłoby też jej immunitet przed sądami w USA. „Jeśli Rosja zostanie uznana za sponsora terroryzmu, znacznie zwiększy to szanse na rozliczanie jej przez amerykański wymiar sprawiedliwości” – komentował 5 lipca na łamach magazynu „Forbes” Charles H. Camp, adwokat reprezentujący zagranicznych i krajowych klientów w międzynarodowych sporach i sprawach odzyskiwania długów. Aktywa Rosji, zamrożone w wyniku sankcji, mogłyby służyć jako środki rekompensaty. Zdaniem Campa wyroki minimalizowałyby zdolność Kremla do prowadzenia działalności finansowej poza krajem.

Większą determinację w tej sprawie wykazuje Kapitol. W środę 27 lipca Senat jednogłośnie zatwierdził niewiążącą rezolucję wzywającą sekretarza stanu do uznania Moskwy za sponsora terroryzmu. Podkreślił, że odpowiada także za ofiary w Czeczenii, Gruzji i Syrii. Demokraci w Izbie złożyli z kolei uchwałę, która, jeśli Kongres ją przyjmie, obejdzie Departament Stanu i doda Rosję do amerykańskiej listy sponsorów terroru.

Moskwa inaczej niż Waszyngton nie traci czasu. W ubiegłym tygodniu do Dumy wpłynął projekt ustawy proponującej uznanie Ukrainy za państwo terrorystyczne, a jej sojuszników (USA i kraje aktywnie wspierające Kijów) za „sponsorów terroryzm”. Zanim jednak to nastąpi, 2 sierpnia Sąd Najwyższy ma rozpatrzyć wniosek prokuratury o uznanie pułku Azow – obrońców Mariupola – za organizację terrorystyczną. Formalnie Kreml nie byłby już związany konwencjami genewskimi, trybunały wojenne w Donbasie w pokazowych procesach zasądzałyby wyroki śmierci, a Kijów musiałby przystąpić do rozmów.

Czytaj też: Jak propagandyści Putina ocieplają wizerunek Rosji na świecie

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Kim pan jest, panie W.? Skąd się wziął i na czym dorobił cichy bohater afery taśmowej

Cała Polska usłyszała o zeznaniach Marcina W. Najpierw, że Marek Falenta sprzedał Rosjanom słynne „taśmy prawdy”; potem, że Michał Tusk przyjął 600 tys. euro łapówki. Ale równie ciekawe jak zeznania są biznesy Marcina W. I jego związki z CBA.

Marek Czarkowski
05.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną