Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Świat

163. dzień wojny. Rosjanie mają własne „HIMARS-y”. Cud, jeśli w coś trafią

Rakieta Smercz spadła w wiosce pod Charkowem w maju 2022 r. Rakieta Smercz spadła w wiosce pod Charkowem w maju 2022 r. Nicolas Cleuet / Zuma Press / Forum
Zniecierpliwienie brakiem ukraińskiej ofensywy udziela się analitykom, choć planów sztabu nikt nie zna. Inicjatywa to rzecz na wojnie niezwykle istotna, bez przejęcia jej nie wygrano jeszcze żadnego konfliktu zbrojnego. Dziś opowiemy o rosyjskich odpowiednikach HIMARS-ów – dlaczego nie odnoszą podobnych sukcesów?

Wygląda na to, że Ukraińcy mają przemyślany plan i odzyskają inicjatywę, ale nie tam, gdzie się tego spodziewamy. Zrobili sporo szumu na południu, co skłoniło Rosjan do poważnej, operacyjno-strategicznej relokacji sił, tymczasem ukraińskie wojska po raz pierwszy od trzech miesięcy odzyskują utracone ziemie między Słowiańskiem a Iziumem. Na razie są to działania lokalne, ale znaczące.

Wojna z innej epoki

W ogóle jest to wojna jakby z innej epoki. Popatrzmy na Irak w 2003 r. Amerykanie przeprowadzili staranne rozpoznanie zawczasu, w większości radioelektroniczne, satelitarne, gdzieniegdzie za pomocą dronów.

Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >