Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Rosyjska armia puchnie

Putin w końcu zauważył, że tak się nie da prowadzić wojny

USA planuje dostarczenie Ukrainie wyrzutni NASAMS. Na fot. wyrzutnia na poligonie w USA. USA planuje dostarczenie Ukrainie wyrzutni NASAMS. Na fot. wyrzutnia na poligonie w USA. U.S. Air Force/Zuma Press / Forum
Teraz jest już jasne, że o ile nie nastąpi nieoczekiwane przesilenie, walka z rosyjską napaścią potrwa przynajmniej kolejne pół roku. W tym czasie nadejdzie jednak zima, która dla Ukrainy będzie największym testem odporności.

Po pół roku do świadomości Władimira Putina doszło, że tak dalej nie da się prowadzić wojny z Ukrainą, nie mówiąc o jej wygraniu. Mobilizacja za pieniądze nie zadziałała, bo rekruci z azjatyckich republik Rosji giną albo zrywają kontrakty z armią po wyjeździe na front. Dlatego, wciąż bez ogłaszania stanu wojny i przymusowego wcielania rezerwistów, Putin powiększył etatowy stan sił zbrojnych Rosji o 137 tys. żołnierzy. Jego dekret nakazuje nasilenie rekrutacji, ale nie wiadomo, jak szybko zadziała. To jedno z ukraińskich zwycięstw: rosyjska armia obecnej wielkości nie pokona Ukrainy. Według Kijowa Rosja straciła na wojnie 45 tys. żołnierzy. Dekret Putina może wskazywać, że nawet więcej.

Być może dlatego Rosja nie zdecydowała się na zmasowany odwet w dniu ukraińskiej niepodległości 24 sierpnia, czego obawiał się prezydent Wołodymyr Zełenski.

Polityka 36.2022 (3379) z dnia 30.08.2022; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 10
Oryginalny tytuł tekstu: "Rosyjska armia puchnie"
Reklama