Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Ameryka nie boi się pogróżek Rosji. Coraz śmielej pomaga Ukrainie

Antony Blinken w Ukrainie, na zdjęciu ze słynnym psem Patronem, 8 września 2022 r. Antony Blinken w Ukrainie, na zdjęciu ze słynnym psem Patronem, 8 września 2022 r. Pool / Reuters / Forum
Stany Zjednoczone zwiększają pomoc wojskową dla Ukrainy, nie zważając na pogróżki Putina. Fundusze trafią też do krajów zagrożonych ewentualną agresją Rosji. Prócz Węgier.

Sekretarz stanu Antony Blinken przyjechał w czwartek do Kijowa i ogłosił decyzję o przeznaczeniu kolejnych 2 mld dol. na uzbrojenie napadniętego kraju i wzmocnienie arsenałów 18 państw Europy Środkowowschodniej najbardziej zagrożonych ewentualną agresją. Jest wśród nich Polska, natomiast nie ma Węgier – członka NATO, którego rząd zajmuje dwuznaczną postawę wobec wojny. Zapowiedziany pakiet ma być równo podzielony między Ukrainę i pozostałe kraje.

Rakiety, haubice, drony

Wizyta Blinkena w Kijowie, niezapowiedziana ze względów bezpieczeństwa, była już drugą jego podróżą do Ukrainy w czasie wojny. Tego samego dnia sekretarz obrony Lloyd Austin poinformował, że Joe Biden zatwierdził kolejny wydatek: 675 mln dol. na broń i sprzęt dla ukraińskiej armii, która od kilku tygodni kontynuuje operację ofensywną w celu odzyskania terytoriów w południowej części kraju. Szef Pentagonu spotkał się z tzw. Ukraine Contact Group, czyli zespołem ministrów obrony krajów sojuszniczych, którzy koordynują dostawy broni i sprzętu do Ukrainy. Zapowiedziane przez niego i Blinkena kwoty oznaczają zwiększenie amerykańskiej pomocy militarnej dla Ukrainy do 13,5 mld dol. od rosyjskiej inwazji pod koniec lutego. To ponadtrzykrotnie więcej niż suma corocznej pomocy USA dla Izraela.

Od wielu tygodni USA dostarczają Ukrainie systemy rakietowe HIMARS, umożliwiające precyzyjny ostrzał celów w odległości kilkudziesięciu kilometrów, co pozwala niszczyć rosyjską infrastrukturę militarną na tyłach frontu. Na naradzie ministrów obrony Austin oznajmił, że wojska ukraińskie dostaną wkrótce rakiety AGM-88 HARM, odpalane z powietrza i zdolne do niszczenia wyposażonych w radary systemów obrony antyrakietowej przeciwnika, rakiety ziemia-ziemia GMLRS o zasięgu ponad 70 km, nowe haubice i inne elementy artylerii oraz opancerzone ambulansy i kolejne transporty broni lekkiej. Nieco wcześniej rząd USA zapowiedział wysłanie dronów rozpoznawczych ScanEagle, pojazdów opancerzonych odpornych na miny, systemów rakiet przeciwczołgowych TOW, jak również nowej amunicji.

Putin blefował i Ameryka to wie

W początkowej fazie, bezpośrednio po inwazji, USA przysyłały Ukrainie tylko odpalane z ramienia rakiety przeciwlotnicze Stinger i rakiety przeciwczołgowe Javelin. Kiedy Rosja zaatakowała, przewidywano jej szybkie zwycięstwo i okupację kraju, liczono tylko, że dostarczana broń umożliwi skuteczną walkę partyzancką. Niespodziewanie silny opór Ukraińców i nieudolność Rosjan sprawiły, że blitzkrieg zamienił się w klasyczną wojnę pozycyjną.

Tymczasem ponawiane przez Putina ostrzeżenia, że pomoc dla Ukrainy wywoła nieokreśloną bliżej agresywną reakcję Rosji wobec Zachodu, niepoparte czynami poza szantażem ekonomicznym (zapowiadane wstrzymanie dostaw gazu dla Europy), przekonują Waszyngton, że dyktator blefuje. Skłoniło to administrację Bidena do stopniowej eskalacji wojskowej pomocy, która na pewno zwiększa skuteczność działań ukraińskiej armii i najpewniej przyczynia się do jej sukcesów na froncie, przede wszystkim na południu, gdzie głównym celem jest odbicie okupowanego Chersonia.

Emerytowani generałowie amerykańscy, występujący jako eksperci w kablowej telewizji, w ostatnich tygodniach wypowiadają się nieco optymistycznej o szansach Ukraińców. Przewidują możliwość odzyskania niektórych terytoriów, ale nie całkowitego wyparcia wojsk wroga, do czego – jak podkreślają – potrzeba więcej broni i sprzętu, przede wszystkim artylerii, rakiet dalszego zasięgu oraz wsparcia lotniczego. USA nie dostarczają Ukrainie nowoczesnych samolotów. Mimo eskalacji pomocy wciąż widać, że rząd obawia się przeciągnięcia struny i nie chce zanadto prowokować Moskwy.

Czytaj też: Imperium znów atakuje. Co jest ostatecznym celem Putina?

Trumpiści chcą sprawozdania

Wojna dawno już zeszła z czołówek gazet i kablowych telewizji w USA, tylko co jakiś czas powraca w serwisach informacyjnych, zdominowanych przez krajową politykę, co będzie się nasilać w miarę zbliżania się wyborów do Kongresu na początku listopada. Ostatnio donoszono najczęściej o napięciu wokół zajętej przez Rosjan elektrowni atomowej w Zaporożu i zagrożeniach związanych z dłuższymi przerwami w dostawie prądu.

W Kongresie pomoc dla Ukrainy nadal ma silne poparcie obu partii, chociaż słabsze w Partii Republikańskiej, gdzie mniejszościowa frakcja ultrakonserwatystów, popierająca Donalda Trumpa, głosowała kilkakrotnie przeciw dalszym pomocowym wydatkom. Zapowiedź kolejnego pakietu przez Blinkena i Austina wywołała wśród nich negatywną reakcję. Republikański kongresmen z Teksasu Scott Perry powiedział, że Biden zwrócił się do Kongresu o nowe fundusze dlatego, że spodziewa się zyskać politycznie – po to mianowicie, aby oskarżyć potem głosujących przeciw pomocy trumpistów o brak poparcia dla sprawy wolności i demokracji. Oświadczył, że jego partia będzie się domagać sprawozdania, na co dokładnie wydawane są wyasygnowane przez Kongres fundusze.

Opinia publiczna w USA bezpośrednio po inwazji w zdecydowanej większości popierała wojskową, ekonomiczną i humanitarną pomoc dla Ukrainy. Późniejsze badania wskazywały, że poparcie to osłabło, choć jeszcze w lipcu 53 proc. Amerykanów pytanych przez sondażownię Harvard/Harris stwierdziło, że USA powinny „przeznaczać miliardy więcej na sprzęt wojskowy, jeśli Rosja będzie kontynuować inwazję”. 47 proc. było zdania, że „dostarczyły już dość i powinny tego zaprzestać”.

Czytaj też: Tajny raport o stanie gospodarki Rosji. „Cofniemy się o pokolenie”

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Mleko się rozlało? Tajemnice morderstwa w Białymstoku

Za kratami w Hajnówce od kilkunastu lat siedzi Jan Ptaszyński z Michnówki na Podlasiu. Są powody, by przypuszczać, że w jego sprawie nie wszystko jest jasne.

Arkadiusz Panasiuk
27.11.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną