Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Trump spotka się z Putinem? Możliwe. Ale po co? Kreml jest powściągliwy i sprytny

Donald Trump Donald Trump Andrew Leyden / Zuma Press / Forum
Donald Trump wciąż wierzy w siłę swojej osobistej perswazji, ufa, że przekona Putina do rezygnacji z agresywnych zamiarów. To oczywiście naiwność.

Donald Trump nie przestaje rozgłaszać, że wojna Rosji z Ukrainą zakończy się wkrótce. W środę oznajmił, że dojdzie do tego, kiedy zrealizowany zostanie jego najnowszy plan. Według tego planu już w przyszłym tygodniu spotka się z Władimirem Putinem, a niedługo potem zasiądzie do stołu razem z rosyjskim prezydentem – oraz Wołodymyrem Zełenskim. Przywódcy, rosyjski i ukraiński, nie potwierdzili jak na razie, czy będą uczestniczyli w tym bezprecedensowym, trójstronnym spotkaniu. Nie wiadomo także, gdzie i kiedy dokładnie miałoby się ono odbyć.

Czytaj też: Półobrót Trumpa. Nie widać wielkiego przełomu w sprawie Ukrainy, widać nowy „deal”

Promienny scenariusz Trumpa

Jak podał „New York Times”, Trump ujawnił swój promienny scenariusz w rozmowie telefonicznej z przywódcami Wielkiej Brytanii i Niemiec, sekretarzem generalnym NATO i Zełenskim. W rozmowie uczestniczyli też: wiceprezydent J.D. Vance, sekretarz stanu Marco Rubio i specjalny wysłannik prezydenta Steve Witkoff. Jak powiedział potem ukraiński prezydent, on i europejscy przywódcy uważają, że „wojna musi się zakończyć”, ale w sposób „uczciwy”.

Plan przedstawiony przez Trumpa byłby owocem podróży Witkoffa do Moskwy, gdzie w środę przez prawie trzy godziny rozmawiał z Putinem. Kreml opisał rozmowę jako „pożyteczną i konstruktywną”, zaprezentował mediom migawki ze spotkania eksponujące uśmiechy obu rozmówców, ale sam Witkoff nie ujawnił bliżej jego przebiegu. Wizyta wysłannika miała miejsce na dwa dni przed upływem „ultimatum” Trumpa dla Putina, któremu zagroził, że jeśli do 8 sierpnia nie zgodzi się na zawieszenie broni, Waszyngton wprowadzi tzw. wtórne sankcje na Rosję w postaci 100-procentowych ceł na import z krajów kupujących gros rosyjskiej ropy naftowej i gazu, głównie z Chin i Indii.

W środę Trump wydał rozporządzenie prezydenckie o wprowadzeniu dodatkowych, 25-procentowych taryf celnych na import towarów z Indii, co w połączeniu z niedawną podwyżką także o 25 proc. daje łącznie 50 proc. – a więc o połowę mniej, niż zapowiadał w swoim „ultimatum”. Dehli oświadczyło zresztą, że mimo to nie przestanie kupować ropy od Rosji. O sankcjach na Chiny nie ma w dekrecie ani słowa. Za to znalazły się w nim informacje, że prezydent może „zmodyfikować” swoje rozporządzenie w zależności od „zmieniających się okoliczności”. To zapewne znaczy, że może owe cła na Indie bezterminowo zawiesić albo zmniejszyć.

Czytaj też: Ultimatum Trumpa. Czy sankcje wtórne zabolą Rosję, Indie i Chiny? Skutki byłyby potężne

Kreml jest powściągliwy

Pomysł trójstronnego spotkania Trump–Putin–Zełenski pojawił się już miesiąc temu podczas negocjacji rosyjsko-amerykańskich niższego szczebla w Stambule. O ile amerykański prezydent jego odświeżenie przedstawia jako optymistyczną zapowiedź porozumienia o zakończeniu wojny, o tyle Kreml jest bardziej powściągliwy. Sugeruje, że Putin chciałby się spotkać z Trumpem – co nie jest niespodzianką – ale podkreśla, że spotkanie trzeba „dobrze przygotować”. Nie wysyła też żadnego sygnału o zbliżeniu stanowisk czy gotowości do rozejmu z Ukrainą.

Przewidywaną zgodę Putina na spotkanie z Trumpem komentuje się w Waszyngtonie jako grę w celu zyskania na czasie. Oficjalna zapowiedź takiego tête-à-tête odsunie zapewne znowu wprowadzenie surowszych sankcji za brak zgody na zawieszenie broni – czekając na spotkanie, będzie można nadal bombardować ukraińskie miasta. Eksperci podkreślają, że tylko realnie dotkliwe ekonomicznie sankcje, rzeczywiście utrudniające Rosji prowadzenie wojny, mogłyby go skłonić do ustępstw. I że jedyną poważną dźwignią nacisku jest dostarczanie Ukrainie skutecznej broni. Trump ogłosił ostatnio sprzedaż sprzętu europejskim krajom NATO, które mają go przekazywać Kijowowi.

Plan Trumpa – zauważył znany publicysta „NYT” David Sanger – pokazuje, że prezydent wciąż wierzy w siłę swojej osobistej perswazji, ufa, że w rozmowie w cztery oczy z przywódcą mocarstwa przekona go do rezygnacji z agresywnych zamiarów. To oczywiście naiwność, czego dowiodły chociażby spotkania Trumpa z dyktatorem Korei Północnej Kim Dzong Unem, które nie skłoniły go do żadnych koncesji w sprawie zbrojeń atomowych.

Być może w ciągu najbliższych dni dowiemy się czegoś więcej na temat rozmów Witkoffa w Moskwie. I rozstrzygnie się, czy od ewentualnego spotkania Trumpa z Putinem możemy oczekiwać czegoś więcej niż kolejnego wydarzenia, po którym komentatorzy dojdą do wniosku, że dyktator z Moskwy znowu zagrał prezydentowi USA na nosie.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną