1372. dzień wojny. Rosjanie drugi raz błędu nie popełnią. Wyprowadzą cios, kiedy kraj będzie w rozkładzie
Drony nocą uderzyły w zakład WNIIR-Progress w miasteczku Czeboksary w Czuwaszji, ok. 1 tys. km od terenów kontrolowanych przez Ukrainę. Produkuje elementy układu kierowania do pocisków rakietowych i skrzydlatych. Skala zniszczeń nie jest znana, ale z pewnością jest to spore utrudnienie dla produkcji zbrojeniowej.
Operatorzy dronów z 63. Brygady Zmechanizowanej zniszczyli wyrzutnie pocisków termobarycznych (zapalających) TOS-1A Sołncepiok w rejonie Łymania. Takie pojazdy są dla Rosji cenne, bo pozwalają zadawać straty żołnierzom, także ukrytym w ziemiankach, gdzie mogą przetrwać wybuch pocisku artyleryjskiego.
Czytaj też: Czyj plan dla Ukrainy: Rosji czy Ameryki? Zełenski opcje ma kiepskie. Oberwiemy rykoszetem
Typowa rosyjska „strefa śmierci”
Donald Trump nadal wierzy w powodzenie „swojego” planu pokojowego. Twierdzi, że został dopracowany, strony wniosły poprawki, pozostaje tylko kilka punktów spornych. W Moskwie mówi się coś całkiem innego: że plan jest nie jest do przyjęcia, Rosja i tak odniesie zwycięstwo w nieodległym czasie i chyba nie ma sensu wchodzić w jakieś porozumienia. Jak Ukraina zostanie złamana, to Rosja i tak zrobi, co będzie chciała.
Z Kijowa płyną z kolei głosy, że po niewielkich w sumie modyfikacjach, z których wyłonił się 19-punktowy plan, jest to wersja całkowicie akceptowalna. Ukraińcy wpędzili Moskwę w kłopot, bo cały pakt Dmitriew–Witkoff opracowano tylko po to, by Kijów go odrzucił. Kreml mógłby umyć ręce, zwalając wszystko na Wołodymyra Zełenskiego.
Ukraina generalnie się godzi, choć z zastrzeżeniami.